Życie to wszystko co mam :
czwartek, 26 lutego 2009
Okropna pogoda zmusza do siedzenia w domu i oglądania tv. W DD TVN jakaś pani profesor udowadniała, że witaminy szkodzą zdrowiu. Ile to organów uszkadzają i bez nadzoru lekarza nie powinny być brane. Niedługo będą na recepty. Czyżby to wstęp do wprowadzenia Codexu Alimentarius? Nie stwierdzono ŻADNEGO (w ciągu ostatnich 20 lat były 4 przypadki ale sporne) zgonu z powodu przedawkowania witamin. Ta pani mówi o badaniach naukowych, a takie badania mówią wręcz coś przeciwnego. Obserwacje lekarzy praktyków wyraźnie wskazują na dobroczynne działanie wit C w leczeniu nowotworów. Jak łatwo jest zmanipulować ludzi. Większość wierzy, że to co mówią w tv to prawda. Witaminy to na pewno nie zbędny wydatek, a ich przyjmowanie nie skraca życia. Wręcz przeciwnie.

Ale w czyim interesie jest zdrowie ludzi, na pewno nie przemysłu farmaceutycznego, który małymi kroczkami zabija ludzi.

O szczegółach można przeczytać na stronie :

http://www.stopcodex.pl/2009/02/najnowsze-proby-zdyskredytowania-terapii-witaminowych-zbrodnia/

Ludzie obudźcie się!

Polska jest potęgą w stosowaniu upraw modyfikowanych genetycznie i dzieje się to za wiedzą rządu. A więc jemy zmodyfikowaną żywność zawierającą pestycydy, hormony. W wyniku gotowania traci ona większość witamin i minerałów, dlatego stosujemy inną chemię, żeby poprawić smak potraw. Przyjmowanie witamin i suplementów w tabletkach jest koniecznością dobrego zdrowia. Nikt nie bierze witamin po 20 tabletek dziennie. Umiar przede wszystkim i zdrowie gwarantowane.


środa, 25 lutego 2009

Ostatnio włóczę się po pocztach, bo mam do wysłania ok. 50 listów z PIT-ami. Jak pracuje poczta, wiadomo, ale nie o tym chciałam pisać. Otóż, czekając w kolejce, wysłuchuję żale starszych osób, które muszą płacić za przesyłki od Reader's Digest. Uczulam wszystkich znajomych, żeby nie wierzyli w jakąkolwiek wygraną i natychmiast wyrzucali. I pod żadnym pozorem nic nie podpisywali.

Jak widzę dziadka, który płaci i prosi panią w okienku, żeby mu podpowiedziała co on ma robić., bo on już nie chce tych przesyłek. Bo przecież listonosz mu coś tam przyniósł. Facet otwiera, a tam książka 2 razy droższa niz w sklepie i faktura do zapłacenia. I oczywiście płaci, nie zje, nie kupi lekarstw, ale zapłaci. Gdyby to trafiło na mnie to bym im napisała, że u mnie w domu jest niezamówiona przesyłka od nich i żeby sobie ją zabrali, bo inaczej będę liczyła koszty składowania. Starsi ludzie nie rozumieją, że mogą nie płacić za coś czego nie zamówili. Jeśli odesłał kopertę, bo myślał, że coś wygra to nie znaczy, że zgadza się coś kupić. Na innej poczcie była pani, która odsyłała im przesyłkę, ale zapłaciła za nią 12 zł.

Zastanawiające, że w większości dostają te przesyłki ludzie starsi, którzy są łatwowierni. Nie wiedzą co zrobić i płacą za badziewie. A firma działa na całym świecie i naciąga wielu.

Ile takie sępy mogą się nachapać? Dużo. Ale nie wyjdzie im to na zdrowie. Proste prawo karmy, co dajesz to otrzymujesz. Zwłaszcza oszukiwanie małych dzieci i starsze bezbronne osoby się nie opłaca. Czasem przychodzi nieuleczalna choroba, a czasami niespodziewana śmierć bliskich. Niestety tak to działa.

Ale sępy chyba o tym nie wiedzą. Niestety.

Musiałam sobie poprawić humor i obejrzeć skecz KOBIETA Kabaretu HRABI. Aśka jest doskonała! Polecam.

czwartek, 19 lutego 2009

 www.strykowski.net

Należało zjeść choć jeden pączek, żeby przez cały rok się wiodło. Ja zjadłam dwa i ok. 30 faworków. Dla przeciwwagi ugotowałam kapuśniak. Co za dzień. Mdli mnie od tych słodkości. Kultywujemy tylko tę tradycję, która nam pasuje. Czy za tydzień będziemy pościć? Oczywiście, że nie. A przydałoby się. Ja sobie odpuszczam jedzenie, bo w planie mam określoną wagę do osiągnięcia. Zauważyłam też, że ludzie mniej jedzą słodyczy. W cukierniach jest naprawdę mało wyrobów i nie ma kolejek. A może sami sobie pieczemy. W moim domu zawsze w piątek coś się piekło na weekend do kawy. Teraz nie ma na to czasu. A z cukierni te ciasta nie są tak dobre jak te domowe, choć mają tyle polepszaczy.

Idę na spacer zrzucić trochę kalorii.

wtorek, 10 lutego 2009
Wiadomość o samobójstwie lokatora zaskoczyła mnie. Była straż pożarna, policja i pogotowie. Straż była potrzebna, żeby wejść przez okno na II piętrze, policja, żeby odciąć wisielca, a lekarz, żeby stwierdzić zgon. Facet miał 42 lata i wisiał 5 lub 6 dni. Nikt z sąsiadów nic nie wiedział. Zaniepokoiła się tylko jego matka, która wszczęła alarm. Ja widziałam go tylko 2 razy, bo czynsz płacił hurtem za kilka miesięcy, więc nie było dziwne, że nie przychodzi do mnie. Mieszkał sam. Niepozorny człowiek.

Zadziwiająca była reakcja sąsiadów. Okazało się, że zostawił byłą żonę i dwoje dzieci, miał chyba drugą żonę lub kobietę. Nikt nie spekulował dlaczego facet odbiera sobie życie, tylko został potępiony, bo zostawił dzieci. Przecież on te dzieci zostawił wcześniej rozwodząc się, przecież nie mieszkali razem. Tylko je odwiedzał.Jaki on podły, że zostawił dzieci!

Jak to jest, że żal jest tych co zostają, a nie tych co odebrali sobie życie. Przecież płaczemy tlatego, że żal nam siebie po stracie bliskich. Nie możemy im powiedzieć o naszej do nich miłości, lub im wybaczyć lub prosić o wybaczenie.

Ludziom, a zwłaszcza mężczyznom brak odporności na trudy życia i dokonują zamachu na własne życie. W moim przypadku był to impuls. W szkole sytuacja była beznadziejna i jedynym wyjściem było odebranie sobie życia. Tak wtedy myślałam w szkole podstawowej. Rozmyśliłam się, ale wiem doskonale, że czasami jest za późno, żeby  się  rozmyślić. Nie sądzę, żeby samobójcy byli potępieni. Po prostu tę lekcję muszą jeszcze raz odrobić. Na wszelki wypadek pomodliłam się za niego i zapaliłam mu świecę. Może dlatego, żeby mieć czyste sumienie? A może z dobroci serca? Kto wie. W końcu trenuję miłowanie ludzi.

poniedziałek, 02 lutego 2009

klub miłośników filmu

Dzisiaj okaże się jak długo będzie trwała zima. Jak świstak wyjdzie z norki i prędko do niej wróci to będzie jeszcze długo zimno. Jak świstak nie zobaczy swego cienia i będzie marudził z powrotem do norki to zima szybko się skończy. Tylko czy to dotyczy tylko USA i Kanady?

Mnie ten dzień kojarzy się z filmem i często tak mam, że dany dzień lub sytuacje  są znajome, tak jakby się już kiedyś wydarzyły. Często wiem co ktoś zaraz powie lub co się wydarzy. A ten dzień dobrze się dla mnie zaczął, bo załatwiłam przez telefon pilną sprawę w zus-ie. Zresztą wiele spraw teraz przyśpieszy, bo Merkury przestał się poruszać ruchem wstecznym. Teraz wszystko zacznie się „prostować". Dzień coraz dłuższy więc w ludziach pojawia się więcej optymizmu. I życie staje się weselsze.

Archiwum
bajka107@gazeta.pl