Życie to wszystko co mam :
środa, 26 lutego 2014

Wiadomość o czyjejś śmierci wytrąca mnie z równowagi. To takie dziwne uczucie gdy tydzień wcześniej z kimś rozmawiasz, a dzisiaj już go nie ma.

Zmarł facet, z którym przynajmniej raz w miesiącu rozmawiałam. Nic nie wskazywało na to, że tak szybko odejdzie z tego świata. Ponieważ jestem ciekawska to dowiedziałam się wszystkich szczegółów. W walentynki się przeziębił, potem miał gorączkę, która mu przeszła. Potem w poniedziałek znowu gorzej się poczuł, poszedł do lekarza i dostał skierowanie do szpitala. Ale nie chciał karetki tylko poszedł do szpitala następnego dnia. A w nocy o 0.12 zmarł. Teraz robią sekcję, bo nie wiedzą co mu było, a coś muszą wpisać w kartę.

Wiadomo z czego składa się człowiek materialny czyli ciało. Każdym organem umie zająć się jakiś lekarz. Ale żeby człowiek żył, wszystkie te organy muszą wspólnie współpracować.

Rudolf Steiner w Teozofii pisał, że „Dusza stanowi ogniwo łączące ducha człowieka z jego ciałem.” „Duch stanowi centralny punkt człowieka, ciało jest pośrednikiem, poprzez którego duch bada i poznaje świat fizyczny oraz w świecie tym działa. Dusza zaś pośredniczy pomiędzy nimi oboma.” Można w to wierzyć lub nie, ale faktem jest, że coś/ktoś naszym ciałem zarządza. Ciało może być w doskonałym stanie, ale dusza postanawia je opuścić z jakiegoś sobie znanego powodu i opuszcza ciało fizyczne. Mam sąsiadkę, która ma ponad 90 lat, a ciało zniszczone przez alkohol, codziennie prosi Boga o to, żeby ją zabrał, a jej Dusza tego nie robi z jakichś sobie znanych względów. Nie ma żadnej prawidłowości, przynajmniej ja jej jeszcze nie widzę.

Mówi się, że człowiek ”wydał ostatnie tchnienie” albo, że „wyzionął ducha”. To ciało „puszcza” duszę. Można człowieka podpiąć do respiratora, ale tam już nikogo nie ma. Ale zdarzają się przypadki, że dusza postanawia jednak wrócić (błąd systemu?) i człowiek się budzi.

Studiuję teraz Upaniszady (część Wed, które powstały 13 wieków przed narodzeniem Jezusa). Tematyka Wed jest rozległa i dotyka wielu dziedzin. W przypadku śmierci to oddech jest kluczem. Przytoczę tu sugestywny cytat ze strony http://bosmar.fm.interia.pl/upaniszady.htm

 „Kiedy dusza słabnie i umysł się mąci,

Tchnienia się wokół zbierają,

Ona ogarnia te, których miarą jest światło

I do serca je wprowadza”

...”Wtedy rozpala się punkt w jego sercu,

Dzięki temu dusza wychodzi

Przez oko, przez głowę, czy przez inną część ciała,

Za duszą wychodzącą uchodzi oddech życiodajny,

A za oddechem wszystkie tchnienia,

A on staje się poznaniem,

To, co staje się poznaniem, za duszą wychodzi,

A nie opuszczają jej wiedza, uczynki i poprzednie doświadczenia.”

Alex Grey tak to sobie wyobraża

Człowiek może postanowić umrzeć, ale jeśli dusza tego nie chce to nic się nie uda. Tak było ze mną gdy odkręciłam gaz i chciałam umrzeć. Dusza rządzi. Nieważne czy o siebie dbasz, czy się dobrze odżywiasz. Nieraz jest splotem dziwnych zdarzeń jak tu przeznaczenie albo tu cud 2 latka

Wydaje się, że śmierć jest niespodziewana, ale człowiek musi coś czuć. Gdy człowiek ulega wypadkowi to „wyskakuje” z butów. Widziałam kilka wypadków i buty leżące na jezdni, obojętnie czy człowiek żył czy już nie. Buty leżały.

W przypadku tego faceta wszystkie zdarzenia prowadziły go do śmierci: lekceważenie gorączki, lekarka, która nie wezwała karetki, pielęgniarki, które nic nie podały pacjentowi w szpitalu. Zupełnie tak jakby to musiało się stać, bo ktoś/coś o tym zdecydowało.

Gdy wracałam z pracy to gonił mnie bezdomny, wsiadłam do niewłaściwego autobusu, zepsuł się tramwaj, musiałam iść na piechotę kilka przystanków. Aż wszystko wróciło do normy.

Ktoś umarł, ktoś się urodził. Życie toczy się dalej.

 

poniedziałek, 24 lutego 2014

Plan dotyczący aktywności wulkanów wykonany. Pisałam o tym w notce pogoda

5 lutego wystąpiła erupcja wulkanu Tungurahua w Ekwadorze.


7 lutego uaktywnił się wulkan Ubinas w Peru.

9 lutego wzrosło ciśnienie wewnątrz wulkan Fudżi w Japonii

14 lutego aktywacja wulkan Kelud który spał od 6 lat

16 lutego ciągle trwa erupcja wulkanu Sinabung (Sumatra) niusy wulkaniczne

17 lutego nastąpiła aktywacja wulkan Anak Krakatau

20 lutego wzrosła aktywność wulkanu El Popo w Meksyku.

Budzi się również wulkan Siwelucz na Kamczatce.

Czy to moja zasługa? Nie, ja tylko kojarzę fakty. Ogromnie dużo ludzi (opisują to na stronach rozwoju duchowego i ezo) wysyła potężne strumienie światła do matki Ziemi, niby jej pomagając. Myślą, że robią dobrze, a wprowadzają chaos. To raczej ludzie upośledzeni duchowo. Zupełnie nic nie czują i nic nie widzą, skoro to robią. A ziemia drży.

Świat jest gęsto zamieszkany przez niezliczone formy życia. A człowiek zachowuje się jakby sam był na świecie i powoduje swym zachowaniem zjawiska, nad którymi nie panuje, bo nie może i nie umie. Można powiedzieć, że człowiek jest największym szkodnikiem ziemi.

Skutek takiego zachowania można obserwować w codziennych komunikatach o katastrofach i anomaliach pogodowych. A ogromne dziury w ziemi to skąd się biorą? To nie dzieje się samo.

Dlatego też od 22 lutego robię wszystko, żeby zatrzymać ten nadmiar energii niszczący ziemię. W bardzo prosty sposób – wystarczy stanąć na ziemi (jaka ona miękka i ciepła) i wyobrazić sobie strumień energii, która rozlewa się od moich stóp dookoła i zalewa całą planetę. Wskutek tej ochrony strumienie światła wrócą do ludzi, którzy bezmyślnie chcą zniszczyć płaszcz ochronny Ziemi. Nie mam litości. Konieczna jest ochrona istot żyjących pod ziemią w krainie zwanej Agharta. Nie bez powodu wojsko pilnuje biegunów. Wiedza jest dostępna dla każdego.


 

 Jak na górze, tak na dole.

Miałam nic nie robić z pogodą, ale to jest silniejsze ode mnie.

Przez najbliższy miesiąc nie wybuchnie żaden wulkan, a trzęsienia ziemi będą znikome. Ziemia się uspokoi. Może ludzie zmądrzeją.

Skoro to ja tworzę swój świat to tak będzie.

 

niedziela, 23 lutego 2014

Minął kolejny słoneczny dzień.

Pojawił się już pierwszy świeży mech i pierwsze pączki. A jeszcze nie ma tłustego czwartku ;)

Zima odeszła i idzie wiosna. Przynajmniej w moim parku. Od razu weselej na świecie.

 

sobota, 22 lutego 2014

Ciekawe filmy pojawiają się w tv.

Sequoia to był superkomputer (98304 procesorów mających w sumie ponad 1,5 mln rdzeni), superszybki (posiadał 1,6 petabajta pamięci operacyjnej, a całkowita moc obliczeniowa to 16,32 petaFLOPSów) i superoszczędny (zużywa 7890 kW). Zamontowany w laboratoriach Departamentu Energii USA Miał być używany między innymi do symulowania efektywności broni nuklearnej. Takie były założenia w 2012 roku. Gdy w listopadzie 2012 przestał być super zaczęto go wykorzystywać do rejestrowania myśli. Wykorzystuje to, że gdy człowiek myśli to pojawiają się połączenia określonych miejsc w mózgu, powstają fale elektromagnetyczne i to właśnie rejestruje komputer. Taki komputer jest odpowiedni do tego celu, bo szczególnie dobrze nadaje się do obsługi dużych, rozproszonych baz danych, więcej tu sequoia

Przez 2 lata wiele się dokonało, ale kto by się tym zajmował. Na świecie ciągle powstają superkomputery jak np. emerald, które pracują nad nanotechnologią. W filmie powiedziano, że dzieciom tuż po urodzeniu wszczepia się takie miniroboty, ale nie podano w jakim celu. Do przymusowych szczepionek można wsadzić wszystko.

Ludzie przejmują się, że są podsłuchiwani, że się ich kontroluje. Wszystkie rządy podsłuchują siebie nawzajem i swoich obywateli w celu: aby były pod ręką, kiedy rząd zdecyduje się zaaresztować pewną kategorię ludności.” Smutno się robi jak się czyta co Obama miał na myśli, gdyby powiedział prawdę.

Teraz rządy znają już myśli obywateli i wykorzystując nanotechnologię będą mogli wyłączyć niesfornego obywatela. To się już dzieje i to na naszych oczach. Ale kto by patrzył w tamtą stronę. Każdy myśli, że jest wolnym człowiekiem. Do czasu. Wypłacane są teraz odszkodowania za program MKULTRA, o którym się nie informowało ludzi, bo on oficjalnie nie istniał.

Dzieją się rzeczy, nad którymi nie mamy kontroli. To ktoś ma kontrolę nad nami. Jeśli myślisz inaczej to obudź się i rozejrzyj dookoła, patrz co się dzieje na trzecim planie.

Niedawno rozmawiałam długo przez telefon z przyjaciółką na różne tematy. Potem pojawiły się w mojej głowie słowa: dobrze kombinujesz. Na pewno nie były to moje słowa lub myśli. Usłyszałam czyjeś myśli, albo ktoś mi te słowa włożył do głowy. Stary (2011) ale aktualny art wiem o czym myslisz

Może kiedyś napiszę o czym rozmawiałyśmy. Właściwie kwestionowałam wszystko co do tej pory myślałam, że jest prawdą

Jeśli to nie podsłuch to co to było? Strach się bać ;)

 

 

 

sobota, 15 lutego 2014

Umarła mama mojej dawnej koleżanki. Z miłości do siebie porzuciła męża i córkę – maturzystkę i wyjechała na Florydę. Przez kilka lat się nie odzywała. A potem odwiedzała ich raz na rok, albo dwa. Do dziś nie wiem co ją skłoniło do wyjazdu, bo nawet się nie rozwiodła. Spotkałam ją chyba ze dwa razy. Opowiadała o innym świecie, czyli Ameryce. I wtedy dowiedziałam się o Coral Castle. Dziwne miejsce, w którym każdy zwiedzający czuje się co najmniej dziwnie. Ona czuła się młodziej i miała chęć do życia. Opowiadała, że są tam jakieś dziwne budowle, kamienne bujane fotele, zegar słoneczny.

Budowniczym tego miejsca był łotysz Edvards Liedskalniņš. Był kamieniarzem. Zakochał się w 10 lat młodszej Agnes, ale ona porzuciła go na dzień przed ślubem, albo zmarła, różnie podają źródła. Wtedy Ed wyemigrował do Kanady, a potem trafił na Florydę. Ponieważ chorował na gruźlicę to słoneczne miejsce dobrze mu robiło (wiadomo: słońce leczy). Kupił niewielki kawałek ziemi za 12 dolarów i zaczął sam budować nocami to niezwykłe miejsce. Ciekawskim mówił, że posiadł tajemnicę kierowania antygrawitacją, ale nie pozwalał się przyglądać. Podglądały go dzieci, bo dzieci jak wiadomo są ciekawskie. Opowiadały potem, że Ed śpiewał i głazy unosiły się w powietrzu. Już po 3 latach od rozpoczęcia budowy udostępniał to miejsce zwiedzającym, którzy płacili 10 centów. Jego celem nie było zarabiać, ale pokazywać to miejsce ludziom. Wg niego jest 20 miejsc na ziemi gdzie jest koncentracja energii i rzeczy można przemieszczać w czasie i przestrzeni. Okolice Coral Castle to jeden z punktów Trójkąta Bermudzkiego. Miejsce jest naprawdę magiczne, jak mówiła mama koleżanki. Przeżyła w zdrowiu prawie 90 lat, a może to tylko ten klimat ;) Do tej pory naukowcy głowią się jak jeden człowiek mógł wydobyć, obrobić i ustawić nawet 35 tonowe bloki koralowca. Więcej pytań niż odpowiedzi. To samo dotyczy wszystkich budowli megalitycznych na ziemi z piramidami na czele. Już chyba nikt nie wierzy, że zbudowali je niewolnicy. Ciekawe rzeczy są na naszej ziemi.

Ed swoje dzieło zadedykował kobiecie swojego życia, Agnes. W broszurach, które pozostawił nazywa ją “słodką szesnastolatką”.

Dziwne rzeczy robi człowiek z miłości, nawet tej niespełnionej.

 

piątek, 14 lutego 2014

Byłam dzisiaj na poczcie. Kolejka. Już miałam wyjąć komórkę, żeby sobie pograć i zagadnęła mnie kobieta stojąca przede mną. Zaczęła mi opowiadać, że rano wyciągnęła kartę do lekarza dla swojego syna. Ma 40 stopni gorączki i chciał iść do pracy. Zmusiła go, żeby wziął urlop i poszedł do lekarza. Zastanawiałam się dlaczego mi opowiada o sobie, a ona zaczęła mnie przepraszać. I po chwili znowu mi opowiada o swoim życiu, o synach, jacy są różni, jeden jej słucha, drugi nie. Trochę jej doradziłam jak ma leczyć syna, co ma pić itd. Zwykłe rzeczy, o których ona wie, ale zapomniała. Zależało jej na synu, bo przecież dobro dzieci dla rodziców jest ważne. Znowu mnie przeprasza, a po chwili odwraca się i opowiada o swoim życiu.

Nikt nie uczy rodziców rodzicielstwa. Dziecko wie jakim nie chciałoby być rodzicem, a potem robi to samo swoim dzieciom. Nie ma szkół, ale są książki i psycholodzy. Dzieciństwo rzutuje na dorosłym życiu. Dzieci chcą być samodzielne, ale otoczenie temu nie sprzyja. Inaczej się teraz żyje. Większość czasu pochłania walka o byt, na inne rzeczy młodzi nie mają czasu. A tu jeszcze rodzice wtrącają się do ich życia.

Był taki news o Jackie Chanie.  chan  Dziwny człowiek.

Chce oddać wszystkie swoje miliony zarobione na filmach akcji na cele charytatywne. Chce wydziedziczyć 32 letniego syna, bo on sobie nie radzi w życiu. A czyja to jest wina? Nie było ojca jak syn dorastał, nie przytulał go i nie chodził na mecze i inne ważne momenty w życiu. Zamiast tego dzieci dostawały wszystko czego zapragnęły. Łatwo było spełnić zachcianki, a samemu zarabiać coraz więcej. Nie dziwi mnie, że syn sobie nie radzi w dorosłym życiu. Ojciec powinien wszystko oddać dzieciom, bo po to chyba zarabiał pieniądze. Można powiedzieć, że Chan zmarnował swoje życie. Przegapił dorastanie dzieci i dziwi się, że nie doceniają jego dorobku. Bogate dzieci są nieszczęśliwe. Mają wszystko co jest do kupienia, ale nie mają obecności i miłości rodziców. A na tym im najbardziej zależy. Dlatego robią wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę, ćpają, piją, jeżdżą za szybko. Nigdy nie jest za późno, żeby zmienić relacje w rodzinie. Wystarczy tylko chcieć. Dzieci to nie nasi następcy. To odrębne byty i trzeba to uszanować. W końcu podobno sami wybieramy sobie rodziców.

Następnym razem jak ktoś obcy będzie mi opowiadał o sobie to zapytam dlaczego robi to właśnie mnie. Może jakoś prowokuję ludzi, a nie zdaję sobie z tego sprawy. A może ja po prostu lubię ludzi, ciekawią mnie ich losy, a oni to wyczuwają. Na pewno się tego dowiem. Kiedyś. Wkrótce.

p.s. uwielbiam demotywatory, a one ilustrują dzisiejszy wpis. Młodzież patrzy na świat inaczej niż dorośli, lubię się od nich uczyć.

p.s. nie będzie życzeń, bo to święto mam gdzieś, nie obchodzę.

czwartek, 13 lutego 2014

Miłość platoniczna to w potocznym rozumieniu miłość niespełniona. Obiekt uczuć nawet nie wie, że ktoś go kocha.

Opowiedziałam mojej przyjaciółce historię rodzinną. Zastanawiałam się dlaczego mój ojciec nie okazuje uczuć. Myślałam, że dlatego, że urodził się przed wojną i nikt nie myślał wtedy o potrzebach dzieci. Potem dowiedziałam się, że mama mojego taty całe życie kochała jakiegoś faceta, bez przerwy mówiła, że z tym kimś byłaby szczęśliwa. Cała rodzina o tym wiedziała. Gdy dziadek wrócił z wojny musiał wysłuchiwać żali mojej babki. Umarł na serce (jakżeby inaczej) gdy mój ojciec miała 22 lata. Co taki chłopak mógł myśleć o kobietach skoro jego matka tęskniła za obcym facetem, który o niczym nie wiedział. Potem umarł, a moja babcia ciągle o nim mówiła. Nie kochała mojego dziadka, ale miała z nim 4 synów. Najstarszy był alkoholikiem i umarł (zapił smutki, że nikt go nie kocha). Najmłodszy umarł w wieku kilku miesięcy. Mój wujek rozwiódł się dla młodszej o 30 lat kobiety – nie wiem czy czuje się kochany, bo zerwał z nami kontakty. Mój ojciec ma problem z wyrażaniem uczuć. Moja mama się przyzwyczaiła, ale jest jej nieraz przykro jak się do niej odezwie jak do służącej. Nie umie się zmienić. W pewnym sensie został zakodowany negatywnie. Całe życie krytykował innych (pracował na kierowniczych stanowiskach, więc mógł) i był zawsze niezadowolony. Dlatego zachorował na raka nerki. Nie zmienił się, a potem zachorował na raka prostaty i dalej pomiata kobietami, może myśli, że tak zachowują się prawdziwi macho. Łatwo znaleźć źródło choroby, ale trudno zmienić swoje myślenie. To, że ojciec jest właśnie taki, nie jest jego winą, a niespełnionej miłości jego matki. Gdyby miał szczęśliwe dzieciństwo to teraz byłby zdrowy. A więc jest to negatywna strona platonicznej miłości. Miłość platoniczna rujnuje rodzinę.

Okazało się, że moja przyjaciółka też była zakochana w jakimś chłopaku. Nawet go śledziła, chodziła za nim, żeby wszystko o nim wiedzieć. A nie miała śmiałości, żeby do niego zagadać. Był starszy i taki nieosiągalny. Idealny do wzdychania ;) W chwilach zwątpienia czasem go teraz wspomina, ale nigdy potem go nie widziała i nie wie co się z nim stało. Można powiedzieć, że to co przeżyła w młodości daje jej siłę obecnie. Czyli miłość platoniczna ją ratuje :)

Nie kochałam nigdy platonicznie, nie w moim stylu. Do nikogo nie wzdychałam. Miałam zdjęcie R. Daltreya z The Who (muzyka do serialu CSI). Nawet nie wiedziałam kim on jest, bo już nie byli popularni. Mama mówiła, jak mogę wieszać na ścianie zdjęcie takiego brzydkiego człowieka. A ja jej na złość właśnie udawałam, że do niego wzdycham.

Miłość platoniczna to w zasadzie nie miłość, to samotność w chmurach marzeń. To chyba strach przed spełnieniem i ewentualnym rozczarowaniem. Po co się oszukiwać i wyobrażać sobie wyimaginowany związek.

 

Jestem za normalną, zwykłą miłością. Nikt nikogo nie oszukuje, nie marzy, ale dzięki drugiej osobie może polecieć w Kosmos i osiągnąć wszystko.

środa, 05 lutego 2014

Robiłam porządki w poczcie outlook i znalazłam taki mejl.

Z krzesła nie spadłam, bo niby dlaczego. Liczby nie kłamią. Jeśli znasz kogoś kto też się urodził tego dnia to sprawdź czy się zgadza. Krótko i treściwie, bez wodolejstwa.

Wszystko podporządkowane jest liczbom. Liczby odzwierciedlają zasady, według których został stworzony świat. Liczby emitują energię, a ta energia ma wpływ na wszystko co istnieje. Wiedza o numerologii istnieje od niepamiętnych czasów. Pitagoras, pierwszy matematyk, postrzegał liczbę jako zasadę istnienia Wszechświata. „Uważał obcowanie z symbolami matematycznymi za sposób doskonalenia duszy i zestrojenia jej z prawami Kosmosu.” (H.Rekus) Dla niektórych numerologia może być tylko rozrywką. Ale zajmowali się nią i zajmują bardzo mądrzy ludzie.

Samowybrańcy zrobili wszystko, żeby ludzkość była głupia. Spalono Bibliotekę Aleksandryjską - źródło wszelkiej wiedzy ludzkości. Papież Grzegorz spalił bibliotekę w Palestynie, założoną przez Cesarza Augustusa i zniszczył większą część pism Liwiusza. Krzyżowcy zniszczyli bibliotekę w Trypolisie. Ferdynand i Izabela spalili wszystkie książki żydów i muzułmanów, jakie tylko znaleźli w Hiszpanii. Teraz najlepszą bibliotekę ma Watykan, ale nic nie udostępnia owieczkom.

Teraz powtarza się dzieciom, że matematyka jest trudna i po co się uczyć. Ciągle fałszują historię. Wiadomo głupkami łatwo się manipuluje, ale przecież to nie średniowiecze tylko XXI wiek.

Rok 391 można przyjąć za początek zahamowania rozwoju ludzkości. Przez następne przeszło 1000 lat ludzkość doświadczy wypraw krzyżowych, inkwizycji, polowań na czarownice, tortur i prześladowań. Wszystko wskazuje na to, że teraz ludzie są głupsi niż 2,5 tys. lat temu. A wiedzę mają w zasięgu ręki, tylko się jej boją.

Teraz łatwiej manipulować ludźmi. Wystarczy postraszyć czarami i magią. Gdy jakiś niedobitek zacznie jednak czytać i studiować pisma, to okazuje się, że o wiele łatwiej się żyje znając pewne prawa. A numerologia jest bardzo praktyczna i łatwa.

Data urodzenia to nasz ziemski kod, nasza Droga Życia. Proszę zsumować wszystkie cyfry w swojej dacie urodzenia i sprowadzić, dodając po drodze, do jednej cyfry. Już wiesz jaka liczba cię prowadzi przez życie. Mając tego świadomość popełniasz mniej błędów i nie porywasz się na dzieła, z którymi sobie nie poradzisz. Liczby określają charakter i osobowość, dobre i gorsze okresy w życiu, jak dobierać partnerów. Wielu ludzi i artystów jest zmuszanych do różnych rzeczy, niezgodnych z ich Duszą, i nie umieją sobie z tym poradzić. Na wyciągnięcie ręki są narkotyki, alkohol i inne używki zamulające mózg. Ale degradacja człowieka bardzo pasuje samowybrańcom. Oni wiedzę mają i zrobią wszystko, żeby tak pozostało. Wiedza dla wybranych ;)

W tv nadają coraz głupsze filmy. Jeśli to zauważasz to zajmij się lepiej ciekawszymi rzeczami, a zacznij od zabawy liczbami. Fotka z książki Sekretny kod.

Gdy naście lat temu dowiedziałam się, że mój ojciec ma raka, to moja mama powiedziała: zobacz tam czy przeżyje chorobę. Spojrzałam tylko na datę urodzenia i powiedziałam, że odejdzie z tego świata jeśli tak zdecyduje. Niektórzy tak mają, dlatego muszą uważać kiedy mówią, że mają wszystkiego dosyć. Tak jak osoba, której napisałam krótką charakterystykę na pierwszej fotce. Mój ojciec oczywiście się o tym dowiedział i powiedział, że nigdzie się nie wybiera i będzie żył jak długo zechce.

 

Kler precz z Afryki !

 

 

wtorek, 04 lutego 2014

Minął kolejny doskonały dzień :)

Musiałam do południa rozruszać rodziców, bo byli trochę smętni. Mama mówi, że jak ja wchodzę to jakby wpadło tornado. Coś w tym jest, energia kroczy za mną ;) Gdy świeci słoneczko to koniecznie trzeba pootwierać okna, żeby weszła żywa energia i wygoniła smutki i choroby.

Zastanawiałam się dlaczego mój ojciec często miętosi swoje uszy. Gdy siedzi przy stole, coś czyta, pisze, rozwiązuje krzyżówki lub zapisuje wyniki lotto, to wolną ręką zawsze masuje swoje uszy. Sprawdziłam w necie, że jest to aurikuloterapia, czyli stymulacja receptorów znajdujących się na małżowinie usznej. Można nakłuwać te punkty, stosować świece (moksa), masować. Chińczycy od kilku wieków znają tę metodę, a w świecie zachodnim ta metoda została uznana przez WHO, dzięki przede wszystkim Francuzom, Niemcom i Austriakom.

Dziwne, bo przeciwwskazaniem są choroby nowotworowe, a mój ojciec ciągle to stosuje i żyje. Nie robi masażu profesjonalnie, bo tłamsi ucho tam gdzie czuje, naciska, roluje, rozciera, często nie zdaje sobie sprawy z tego co robi.

Intuicja. Mój ojciec jest numerologiczną dziewiątką i wie co jest dobre dla niego a co nie. Słucha innych, ale postępuje zgodnie z własnym wyczuciem. Gdy powiedziałam, że nieświadomie tata stosuje chiński masaż, to wszystkim zrobiło się wesoło. Uśmialiśmy się :)

Na uchu spotykają się kanały energetyczne. Jeśli jest w ciele jakaś blokada, to ma to odzwierciedlenie na małżowinie usznej. Można sprawdzić na sobie i pomasować własne uszy z każdej strony. Jak poczujesz gdzieś ból to sprawdź jakiemu organowi to odpowiada. Z każdej strony. Dlatego ważne jest, w którym miejscu robimy nakłucie, żeby włożyć kolczyki. Trzeba znać wolne miejsca, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Moja koleżanka w liceum mówiła, że odkąd zrobiła sobie dziury to boli ją nieustannie głowa. Wtedy jej nie wierzyłam, myślałam, że zmyśla.

Trudno kwestionować tysiącletnie doświadczenie Chińczyków. Zadziwia mnie ciągle, że lekarze tak zwalczają medycynę naturalną stosowaną na Wschodzie. Czyżby nie chcieli, żeby ludzie wyzdrowieli?

Gdy człowiek dowie się, że ma raka, to gdy minie strach, zaczyna myśleć i stosuje wszystko co może, żeby wyzdrowieć. Wszystko.

Gdy byłam w pracy przyszła matka znajomej, która ma galopującego raka płuc. Powiedziała, że jej córka źle się czuje i lekarze nie dają jej szans na przeżycie. Dziwną chemię stosują, bo jest cała napuchnięta, twarz ma jak balon. Jest promyczek nadziei, bo odmówiła ostatniej chemii. Skoro ma umrzeć to chociaż świadomie. Ta matka ma prawie 80 lat i powiedziała, że przeczytała dużo książek, ale córka nie chce jej słuchać. Bardzo lubi rosół i mięso i nie można jej przetłumaczyć, że to nie wspomaga organizmu. Powiedziałam, żeby kupiła granaty i wyciskała sok, to organizm się wzmocni. Niech je to mięso jak tak bardzo lubi, ale niech je też siemię lniane, albo olej lniany. Ma przyjść za dwa tygodnie. Straszne jak matka patrzy jak jej dziecko umiera i nie może jej pomóc. Ciągle mnie dziwi, że ludzie opowiadają mi sami o swoich chorobach. Nie mogę się do tego jeszcze przyzwyczaić. Ludzie po rozmowie czują się lepiej, właściwie nikt nie chce rozmawiać z rodzinami, udają, że to nie rak, dają złudzenia. A wystarczy być szczerym i to pomaga.

W autobusie gdy wracałam wieczorem do domu było dużo osób czytających książki. Chociaż więcej było grających na smartfonach. To takie optymistyczne.

I kolejna niespodzianka. Zakwitły narcyze, które dostałam tydzień temu. Pomyślałam, że dziwny prezent, mało kolorowy, a dziś już są pierwsze kwiatki.



poniedziałek, 03 lutego 2014

W sobotę byłyśmy na sankach. Pogoda piękna, słoneczko świeciło i był jeszcze śnieg. Tylko dzieci mało, choć to przecież ferie.

Potem przyszedł sąsiad z córką i mówi, że to ostatni dzień śniegu, bo będzie padał deszcz. Zapytałam go skąd wie. A on na to, że z telewizji. Mówię do niego, że deszczu nie będzie, raczej idzie odwilż, wystarczy popatrzeć w niebo, na chmury. Z nich to deszczu nie będzie. Facet spojrzał na mnie jak na wariatkę. Minęła niedziela i poniedziałek, a deszczu nie ma. Nie sądzę, że sąsiad przestanie się gapić w tv i powtarzać głupoty.

Ludzie stracili własny rozum. Wierzą tylko w to co pokazuje tv. To jakiś obłęd. Przecież to nie jest prawdziwe życie.

Koleżanka zadzwoniła i powiedziała, że jej córka jest na nią zła, bo nie dostała kasy na brafiterkę. Koleżanki córki szły kupić biustonosz, ale nie same tylko z zawodową osobą do wybierania staników. Za pieniądze, niemałe. Potrzebowały obcej kobiety, żeby im powiedziała jaki biustonosz będzie dla nich dobry. Ja po pierwszy biustonosz poszłam z mamą, a potem chodziłam z koleżankami. Wystarczy przymierzyć i spojrzeć do lustra. Takie brafiterki powinny brać jeszcze więcej kasy, bo głupota jest w cenie.

Nie powinno się teraz chodzić na zakupy z koleżankami, tylko z osobistym stylistą. To on ci zrobi zakupy i powie w czym ci do twarzy. Jakbyś nie miała lustra lub przyjaciółki. Mąż nie zawsze się sprawdza, bo często mówi: bierz jak ci się podoba ;) W tv oglądałam program: Jak się nie ubierać. To jakiś koszmar. Rodzina ?! typuje osobę do przemiany, bo uważa, że źle się ubiera. Taka osoba jest upokarzana, bo kamerują ją z ukrycia i pokazują jaka jest nieładna. A potem dokonują cudu, pakują osobę w nowe ciuchy, malują, zmieniają fryzurę. Najgorsze jest to, że każą wszystkim chodzić w szpilkach. Bo każdego dnia od rana muszą być sexi. Gdy pokazali nogi prowadzącej ten program to na jednej stopie miała ogromnego haluksa, raczej do operacji, bo już stopa była bardzo zdeformowana. Jest jakiś przymus bycia sexi. TV zaczyna tę propagandę od najmłodszych dzieci, bo w USA organizują konkursy piękności dla dzieci. Już tego nie oglądam, bo płakać się chce.

Ludzie nie wiedzą co mają jeść, co jest dla nich dobre. Czekają jak im ktoś to powie w tv. W każdym programie porannym jest ktoś kto gotuje. Dobrze, że ja długo śpię, to rzadko mam nieprzyjemność oglądania tych programów. Oglądają je moi rodzice, bo nie mają nic innego do roboty. Więc jestem na bieżąco. W prasie i w necie to samo. Czy to jakaś zakaźna choroba? Mądrzejsi ludzie udzielają porad tym głupszym ile razy i co powinni jeść, czy pić mają przed, w trakcie czy po jedzeniu. Aż mam ochotę zapytać kiedy mam myć włosy i kiedy wietrzyć mieszkanie, albo jak często mam zmieniać swoją bieliznę. Przecież ludzie są różni i nie ma jednego szablonu zachowania. Wszyscy wszystkich pouczają i nauczają. A może się mylę. Może unifikacja jest celem ludzkości.

Co się stało z ludźmi? Dlaczego dobrowolnie idą na smyczy produktów telewizyjnych i gazetowych, robią co im się każe. Nikt ich do niczego nie zmusza. Bezmyślni jak zwierzęta, zaprogramowani jak roboty, a może zagubieni. Proponuję mniej aspartamu, to mózg się uaktywni.

A wystarczy się obudzić. Możesz to zrobić w każdej chwili, nigdy nie jest za późno.

Jeśli chcesz wiedzieć jaka będzie pogoda to patrz w niebo, jakie są chmury, jak zachodzi słońce, skąd wiatr wieje. Zawsze możesz sam zamówić pogodę w swojej warstwie świata. Jak ja :)

 

 

Archiwum
bajka107@gazeta.pl