Życie to wszystko co mam :
niedziela, 30 grudnia 2012

Obejrzałam wczoraj rano w tv film Gwiezdne wrota – continuum. A tam bohaterowie powiedzieli, że piramidy to lądowiska statków kosmicznych. I coś w tym jest :) Lubię takie filmy, gdzie garstka wtajemniczonych ratuje miliardy nieświadomych i bezbronnych ludzi przed kataklizmem z kosmosu:) Ktoś ratuje świat, a ja o tym nic nie wiem ;)

Wiadomo, że piramidy są na każdym kontynencie. Nie wiadomo kto je zbudował, bo na pewno nie ludzie. Nawet w XXI wieku ludzie nie są w stanie zbudować repliki jakiejś piramidy, nie mówiąc już o prostszych budowlach. Nie wiadomo też kiedy pojawiły się na ziemi. Wiadomo, że wszystkie są ustawione w specyficzny sposób, związany z astronomią.

O piramidach na Teneryfie można przeczytać na stronie autopodroze.pl, a o pochodzeniu piramid tu Nieznana epoka  Piramidy są też na Marsie o czym można przeczytać tu na Marsie 

Wskazówką o kosmicznym pochodzeniu piramid mogą być naszywki wojskowych, jak np. te.

Życie ludzi ujęto też w piramidzie.

albo w taki sposób:

Są piramidy finansowe i inwestycyjne.

Jest też piramida potrzeb ludzkich Masłowa.

 

 Są także piramidy żywieniowe, różne ;)

 

 Człowiek buduje też małe piramidy, jak ta przed Luwrem.

Każdy Amerykanin patrzy też na piramidę na banknocie dolarowym

A ja sobie kupię taką miniaturkę, żeby przypominała mi, gdzie jest moje miejsce.

Ciekawe dlaczego są takie popularne, a tak mało o nich wiemy.

Swoją piramidę postawiłabym na czubku, bo najważniejsi są ci, których jest więcej. Bez nich ten na górze nie istnieje, a łatwo zastąpić jednego niż miliardy. Braki w podstawie mogą zachwiać całą konstrukcją. ;)))

 

środa, 26 grudnia 2012

I kończy się świętowanie. Choinki jeszcze postoją przez tydzień.

Właściwie święta w naszej rodzinie nie różnią się od innych spotkań rodzinnych. Dla nas święta są każdego dnia, tylko menu jest trochę inne. Spotykamy się często jak jest jakaś okazja, nawet mała.

Życie jest za krótkie, żeby się kłócić i poświęcać cały czas na pracę. Ważne też jest nieokłamywanie się lub udawanie. Zaczęliśmy od wyjaśnienia najmłodszym dzieciom, że nie ma żadnego Mikołaja, a prezenty dają rodzice, ciocie i dziadkowie. Takie kłamstwa są nikomu niepotrzebne, nie będziemy udawać. Ma być normalnie. To co było kiedyś złe uległo przedawnieniu i nie ma już znaczenia. To kształtowało nasz charakter i już nie boli. Pielęgnowanie w sobie nienawiści tylko szkodzi zdrowiu. A my chcemy żyć długo i doświadczać jeszcze wielu rzeczy. To co było nie możemy zmienić.

Czytałam też w internecie wpisy, jakie te święta są dla niektórych koszmarne, bo dostali brzydkie prezenty, bo rodzice na co dzień są inni a w święta udają miłość. W takich rodzinach chyba się nie rozmawia. Łatwo oceniać innych, a samemu czeka się aż inni się zmienią. To jest niemożliwe. My sami mamy wpływ tylko na własne zachowanie. Więc zacznijmy się sami zmieniać a nie czekać aż zrobią to inni. Wtedy będzie lepiej się żyło wszystkim. Niedługo będą kolejne święta, więc spędzajmy je z naszymi rodzinami, bo kiedyś ich zabraknie. I wybaczajmy, bo to uzdrawia.

Święta mogą być każdego dnia.



niedziela, 23 grudnia 2012

Znowu miałam sen. Śniło mi się, że układam cukierki na ozdobnym talerzyku, chyba dla gości. I to cały sen. Dziwne, bo ja nie jadam cukierków i nawet ich nie kupuję od dawna. Jem tylko malagi i to sporadycznie ;)

Wg senników w internecie taki sen zapowiada szczęście w miłości i że zostanę zaproszona na uroczystość. To prawda, bo święta spędzam w domach rodziny.

Wg sennika, który mam w domu i dostałam go kiedyś w prezencie:

"cukierki symbolizują przyjemność, radość, pozytywne emocje i nagrodę, a także zadowolenie z życia i miłe chwile."


Jaki miły sen. Wypisz, wymaluj takie będą najbliższe dni.

Wg Wyroczni snów opis jest ciekawszy. Cukierki to liczba 16 – wieża i znak Koziorożca – zapowiada, że wiatr sukcesu powieje w moim kierunku ;) Z łatwością zwalczam poglądy różniące się od moich. Mam własne i bronię je. Boję się ośmieszenia. Gdy spotka mnie afront, mam zachować spokój. Mam zastanowić się nad nową drogą kariery i czuwać nad drogą mego przeznaczenia. Nietrudno o wypadek (Uran). Mam zmienić sposób mówienia, żeby ludzie wokół mnie rozumieli co do nich mówię. Ja mam się dopasować. Chwytaj szansę, którą ofiaruje los. Uran to zmiany, wywraca wszystko do góry nogami, jeśli nie zachowa się rozsądku. Moja rodzina wkroczy w czas materialnego dostatku.

Jeśli chodzi o godzinę, o której się obudziłam to informuje ona o żołądku i śledzionie.

Żołądek mogę mieć przeciążony, bo przecież idą święta :) Jedzenia się nie odmawia. Zwłaszcza ciasta z makiem. Uwielbiam.

I o tym wszystkim mówi błahy sen o cukierkach :) Mało się dzieje, a tyle znaczeń.

Tagi: cukierki sen
23:32, bajka107 , Sny
Link Dodaj komentarz »

Kończy się czas przesilenia zimowego, najlepszego na wypowiadanie życzeń, które mają się spełnić. Dobrze jest się zastanowić co życzyć sobie i innym. Potem będzie za późno i się nie spełnią.

W tym roku szczerze życzę wszystkim:

dużo znajomych :)

 źródło: httpwww.buscarportal.comzlk3

Jeśli masz dużo znajomych to nie zginiesz. Gdy nie masz pracy, to zawsze możesz spytać znajomych, a oni swoich znajomych. Gdy jesteś chory zawsze znajdzie się ktoś kto zna kogoś kto cię wyleczy. Jeśli jesteś samotny to znajomi nie pozwolą ci wpaść w depresję. Gdy jesteś złym człowiekiem, to znajomi ci o tym powiedzą ;) Same korzyści.

Im więcej znasz ludzi, tym łatwiej ci w życiu.

Dlatego też zagaduj do spotykanych ludzi. Bądź ciekaw co u nich, opowiadaj im o sobie. Pytaj obcych ludzi czy nie potrzebują twojej pomocy. Nawiązuj nowe znajomości. Nigdy nie wiesz czy ci się ktoś nie przyda trudnych chwilach.

Sobie na przyszły rok życzyłam bezchmurnych nocy, tak, żebym mogła zobaczyć księżyc i gwiazdy. Choć przez kilka minut, ale każdej nocy. I od dwóch nocy to się sprawdza :) Już 3 rok mam marzenia związane z pogodą. Ciekawe, dlaczego mi na tym tak zależy ;)))

Takie życzenie przyszło mi na myśl, bo właśnie w nocy jest duży ruch na niebie, a niczego nie było widać. Ciągle chmury i mgła.

Drugim życzeniem jest: chcę być w 2013 roku na ślubie i bawić się na weselu. Dawno nie byłam więc byłoby miło. Jest to bardzo prawdopodobne, bo na początku grudnia 2 osoby w mojej rodzinie się zaręczyły. Ja wiem, że od zaręczyn do ślubu droga daleka, ale przynajmniej jeden mi się przydarzy. To pewne.

A więc proszę pomyśleć co cię uszczęśliwi i zrób to w tym roku.

Bądźmy dla siebie i innych mili.

Życie jest za krótkie, żeby marnować czas.

czwartek, 20 grudnia 2012

Odkąd położyłam obok łóżka notes i długopis, co noc mi się coś śni. Fajne te sny. Układałam już gożdziki w wazonie, a nie lubię ciętych kwiatów, układałam jakiś grafik w pracy,, o rowerze już pisałam. Zapisuję je z zamkniętymi oczami i tylko hasłowo. Gdy potem czytam te bazgroły to przypomina mi się sen z najdrobniejszymi szczegółami i z moimi odczuciami.

A dziś śnił mi się pociąg. To ważny symbol - droga życiowa.

Był to pociąg starego typu. W każdym wagonie nie było przedziałów tylko siedzenia. Pociąg stał a ja szłam przez te wagony i nigdzie nie było miejsca siedzącego. Nie było tłoku, ale nie miałam gdzie usiąść. Gdy w końcu znalazłam miejsce siedzące, to odwróciłam się do wagonu, który minęłam i zobaczyłam, że zostaliśmy odpięci. Tamte wagony pojechały, a ja zostałam w tym ostatnim. Zrobiło mi się smutno, bo zależało mi, żeby szybko gdzieś dojechać, a tak musiałam jeszcze czekać. pomyślałam, że przecież mogłam stać w przejściu, ale było już za późno.

Na długich trasach są wagony, które jadą gdzie indziej i trzeba uważać, do którego wagonu się wsiada. Ja tego nie sprawdziłam.

Obudziłam się smutna. Czyżby coś w życiu mnie ominęło? Byłam zbyt wybredna? Życie nie stoi w miejscu.

Pociąg wg sennika internetowego to spełnienie marzeń, ale chyba nie w moim przypadku.

Nie zaszkodzi być uważnym i czujnym, tak na wszelki wypadek ;)

Tagi: pociąg
23:53, bajka107 , Sny
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 grudnia 2012

Chciałam wejść na forum Icka, a tu niespodzianka. Nie mam wstępu, bo zostałam zbanowana. Zdziwiło mnie to, bo mało było tam moich wypowiedzi, a ostatni mój wpis na tamtym forum dotyczył skopiowania wpisu z mojego blogu o domu Naomi Campbell z 4.11.2011 r. Plagiat zauważyłam "przypadkiem", bo rzadko tam wchodzę. Jakiś utytułowany użytkownik ordynarnie skopiował i wkleił mój wpis, pomijając ostatnie zdjęcie kobiety znanej z tvn. Oczywiście nie podał źródła. Nie przeszkadza mi kopiowanie, ale źródło powinien podać. I dlaczego pominął końcówkę, która wydaje mi się najważniejsza i skłaniająca do myślenia. Mogłabym napisać do administratora, ale po co, z klonami się nie dyskutuje. Jak ja śmiałam wytknąć im kradzież.

Weszłam jeszcze na stronę główną i na wszystkich polecanych stronach skasowałam swoje subskrypcje i usunęłam z zakładek.

Nie wejdę tam już nigdy. Nie pasuję tam, bo nie zionę nienawiścią i nie sieję zamętu i strachu.

Można powiedzieć, że to znak. Ostrzeżenie mojej podświadomości przed wrogami.

To jakaś epidemia. Różne fora zmieniają szatę graficzną, albo serwer, a potem pojawiają się tam wpisy wyzwalające agresję, nie na temat, judzące, głupie. Zupełnie jakby prowadzili je klony prawdziwych założycieli. Znikają komentarze, ktoś podszywa się pod prawdziwe nicki. Jakaś paranoja. To nie mój świat. Szkoda mi na to czasu. Nie wpływa to na mój rozwój i nijak nie poszerza moją świadomość.

Szata graficzna mojego bloga się nie zmieni, nie będzie mnie też na FB. Uważnie słuchałam Zukera o naiwności ludzi rejestrujących się tam. Nie chcę do nich należeć. Chyba, że pojawi się mój klon ;)

Dzięki temu przez cały dzień miałam świetny humor.

 Bawiliśmy się doskonale :)))

 Jeszcze wypiliśmy z tej okazji szampana :)

 

Dziękuję.

 

wtorek, 11 grudnia 2012

"Przypadek – to Bóg spacerujący incognito"

Albert Einstein

Na ostatniej imprezie towarzyskiej dyskutowaliśmy o snach. Wszyscy śnimy, ale nie wszyscy pamiętamy co nam się śniło. Nie przywiązujemy do tego wagi. Gdy szłam spać położyłam notes i długopis koło łóżka. I oczywiście miałam sen ;) Wydawał mi się tak prosty i łatwy do zapamiętania, ale na wszelki wypadek zapisałam parę słów po ciemku. Była 6.18. Gdy ok. 9 się obudziłam, to oczywiście niczego nie pamiętałam. Wystarczyło, że spojrzałam na koślawe zapiski i już mi się wszystko rozjaśniło. Sprawdziłam znaczenie symboli w senniku internetowym. Nic nie pasowało do mojego życia. Potem sięgnęłam do książek, które mam w domu. Nie pamiętałam, że mam taką:

Autorka należy do awangardy astrologów. W zupełnie nowy sposób podaje sposoby interpretacji snów, jak np. opisuje żywioły, siły natury, alfabet magiczny i zegar wewnętrzny. Ważne jest, o której godzinie budzimy się przerywając sen. Między 5-7 to powinnam zwrócić uwagę na jelito grube i żywioł metal. (we śnie były brylanty;)

Zamiast szukać znaczenia mojego snu, moją uwagę zwróciły cytaty, które autorka umieściła na początku każdego rozdziału. Kolejna myśl o przypadkowych zdarzeniach.

 

A.Einstein

"Każdy sen, nawet jeśli nie jest ostrzegawczy, ma nam coś do przekazania; w tym sensie jest proroczy. Nic nie jest dziełem przypadku, wszystko ma jakiś sens." (cytat s.70).

Ta książka to nie sennik, gdzie jest słowo i jego znaczenie. A właśnie w niej znalazłam wyjaśnienie mego snu. Wg nowego sposobu znalazłam we śnie słowo – klucz, które zapisałam numerologicznie, otrzymałam liczbę, a do niej przypisaną interpretację. Bardzo pasuje. Nie będe tu opowiadała swego snu, bo:

Nie ma przypadków.

Nawet nie znam tych ludzi, a myślę tak jak oni.

 

Tagi: przypadek sen
23:23, bajka107 , myśli
Link Komentarze (2) »
sobota, 01 grudnia 2012

Skoro ciało człowieka składa się w 80% z wody to musi ona być ważna.

Odkąd poznałam książki i filmy Emoto Masaru dbam o czystość wody w moim domu. Do picia i potraw używam wody odstałej w szklanej butelce. Mam 3 butelki 2 litrowe przykryte korkami od szampana, żeby nie były szczelne, ale też żeby się nie kurzyło i żeby nie weszły tam pająki lub inne istotki. W ten sposób odparowuje chlor. Wrzucam często też do nich po jednej kostce lodu, żeby zmienić strukturę wody. Mam też naklejone zdania napisane przeze mnie: Kocham cię, jesteś świetna, jestem ci wdzięczna.Trwa to już prawie 4 lata. Wszyscy w domu przyzwyczaili się do tego i pijemy tylko taką. Nie kupujemy wody butelkowej, pustej i martwej.

W ostatnio przeczytanej książce zainteresowała mnie klasyfikacja wewnętrznej wody (WW) w człowieku powiązana z 4 okresami wieku życia człowieka. Autor książki to świetny obserwator. Zgadzam się z nim, że powinniśmy oddziaływać na korzenie chorób, żeby się wyleczyć i być zdrowym.

Oto ta klasyfikacja:

  1. "Niespokojne źródło" – woda bardzo aktywna, znajduje się w ciągłym ruchu, dziecko aktywnie poznaje świat.

  2. "Wielka rzeka" – płynie równo i spokojnie, nie ma przeszkód. Niepohamowany ruch zapewnia wysoki poziom energetyczny, człowiek dąży do zrozumienia świata i cdąży do osiągnięcia szczytów. To czas dojrzałości. Prąd wielkiej rzeki zmywa choroby. Często ta energia kierowana jest na osiągnięcie kariery.

  3. "Cicha zatoka" lub "stojąca woda" (głębia) – to początek wieku podeszłego. Cisza i spokój nie zakłócają cichej zatoki. Wewnetrzna woda jest jeszcze świeża, ale wraz z upływem lat staje się coraz bardziej powolna i spokojna. Na jej powierzchnię spadają żółte, zwiędnięte liście, a sama woda staje się chłodna i delikatna. Osoba dąży do spokoju. I zaczynają się choroby, które wynikaja z zastoju wewnętrznej wody.

  4. "Gnijące błoto" – starość. Woda tęchnie. Gaśnie zainteresowanie aktywnym życiem, coraz więcej chorób, człowiek zamyka się w sobie i dożywa swoich dni.

Odrodzenie ruchu ww prowadzi do szybkiej poprawy stanu zdrowia. Dawno, dawno temu normą było dożywanie do "cichej zatoki", a potem zmiana na "wielką rzekę" Przedłużeniu ulegał aktywny okres życia, starość odsuwano na wiele lat. Starość była wiekiem mądrości, wychowywania młodzieży, mentorstwa. Teraz stare kobiety wstrzykują sobie w twarze różne preparaty i faktycznie na zewnątrz są ładne. Jednak ich szyje zdradzają "gnijące błoto". Natomiast starzy mężczyźni zmieniają swoje długoletnie partnerki na "niespopkojne źródła" myśląc, że to rozrzedzi "gnijące błoto". To się nie udaje.

Lekarstwo jest bardzo proste, co nie znaczy, że nieskuteczne. Autor przytacza powiedzenie:

 

"Siły życia szukaj w prostocie, nie kombinuj z kłamliwymi układami".

 

Autor podaje receptę, jak kierować ww. Są 2 zasady: 1 – otworzyć wrota, 2 – roztopić lód. Żeby zmusić ww do aktywnego ruchu, trzeba oddziaływac na punkty na ciele.

Na bóle głowy i szyi, podwyższone ciśnienie trzeba rozluźnić punkty w kręgach: górnym, środkowym i dolnym.

Krąg górny to punkty na ramionach i szyi. Do wgłębień na ramionach przykładamy opuszki środkowych palców i wyobrażamy sobie, że pod palcami taje lód węzła napięcia. Spróbuj zrobić to teraz. Efekt murowany, sprawdziłam, to działa. Będzie to teraz mój zestaw ćwiczeń. Nie będę podawała wszystkich punktów, w których taje lód, pokażę tylko rysunki z książki.

Kto jest zainteresowany niech doczyta, chyba, że należy do "niespokojnego źródła" to nie musi dbać o ww. ;)))

Książka fajna dla ludzi, którzy chcą być zdrowi i wiedzą, że tylko oni sami są w stanie sobie pomóc. Jest tam wiele praktycznych ćwiczeń, prostych i krótkich i skutecznych. Dział o kręgosłupie jest bajeczny. Robiłam ćwiczenie otwierania "ślepego kanału". Przydałoby się to ćwiczenie Putinowi, bo ma podobno problemy zdrowotne. Wyobrażasz sobie, że otwierasz jakby zamek błyskawiczny na kręgosłupie. Możesz poczuć "zapach astralny" od brudów w nim. Potem wlej do tego kanału światło słońca, wydmuchaj nieczystości, a potem zamknij zamek na kręgosłupie.

Ale ta notka miała być o wodzie.

Na koniec polecam kolejny dobry film o pamięci wody.



Archiwum
bajka107@gazeta.pl