Życie to wszystko co mam :
sobota, 21 grudnia 2013

Nastał czas życzeń. Wszyscy wszystkim składają życzenia. Szkoda, że tylko z okazji świąt są mili dla drugiego człowieka, a nie codziennie. Wczoraj klientka składała mi życzenia i powiedziała, że życzy mi żebym się nie zmieniała. A potem zaczęła wymieniać moje cechy. Dziwne, bo ja tak o sobie nie myślę. Zresztą rodzina mi na to nie pozwala obwiniając mnie za wszystko co ich spotyka. Nie spoufalam się z klientami, ale czasem nie da się uniknąć rozmowy na niebiznesowe sprawy.

Owszem mam umiejętność rozmawiania z ludźmi, zadawania właściwych pytań i naprowadzania ich na właściwą drogę. Ludzie wiedzą jak mają postąpić, ale zwykle chcą to usłyszeć od kogoś innego. Przestałam się temu dziwić. W poniedziałek na przystanku podeszła do mnie obca kobieta i zaczęła mi mówić różne rzeczy, na które musiałam jakoś odpowiadać. Odchodziłam, a ona szła za mną, aż nie przyjechał tramwaj i wsiadłam do innego wagonu. Akurat wybrała mnie, a nie kogoś innego. Nigdy nie lekceważę i nie wyśmiewam ludzi i słucham ich uważnie. Nie mówię, że jakoś to będzie, tylko myślę zadaniowo i rozwiązuję problemy. Mnie to autentycznie interesuje. Mogę przez 2 godziny rozmawiać w środku nocy przez telefon, bo ktoś liczy na moją pomoc. Pisałam już kiedyś jak to w pustym parku gdzie jest pełno ławek, akurat do mnie przysiadają się ludzie.

Zastanawiam się czy to ja tworzę moją rzeczywistość, czy to nie świat mnie tworzy. To nie ja szukam ludzi, tylko ludzie do mnie przychodzą i opowiadają mi o swoich bardzo prywatnych sprawach. Jakby wiedzieli do kogo mają iść. Nie jestem jasnowidzem, ja po prostu wyciągam wnioski z logicznego ułożenia zdarzeń. Akcja i reakcja – 3 zasada Newtona.

Klientka powiedziała, że po rozmowie ze mną zawsze ma więcej energii i umysł jej się rozjaśnia, a potem dostrzega światełko w tunelu i już wie co ma robić. Od zawsze miałam dużo energii. Mogłam robić kilka rzeczy naraz, rzadko odczuwam zmęczenie. A jak już, to wystarczy zrobić kilka świadomych oddechów i mogę znowu góry przenosić.

Każdy potrzebuje dowartościowania. Dlatego życzę Czytelnikom, żeby byli sobą i się nie zmieniali.

Człowiek Człowiekowi Człowiekiem.

czwartek, 19 grudnia 2013

Wczoraj po raz kolejny nie udało mi się kupić sukienki na wesele. Po 3 godzinach spędzonych u fryzjerki nic mi się nie podobało. Sprzedawcy gdy chcą ci pomóc proponują małe czarne ?!!! Przecież ja idę na wesele, a nie na pogrzeb. Równie dobrze mogłabym napisać na czole: jestem suką i źle życzę nowożeńcom. Nie można też przesadzać w drugą stronę i wystąpić w odlotowej kreacji. To młodzi mają błyszczeć, a nie goście. Jutro umówiłam się z przyjaciółką, jedyna szczera osoba, która nie powie mi, że ładnie wyglądam w sukience nie na mój wiek i figurę. Po to są właśnie przyjaciele :) Albo kupię coś w ostatniej chwili.

Gdy wracałam wieczorem do domu obserwowałam Księżyc. Niebywałe, ale miał żółte promienie i otoczkę. Może rzeczywiście coś chińskiego jest na tym obiekcie. ;) Niebo bezchmurne sprzyja obserwacjom. Chyba pożyczę od siostrzenicy lunetę. Fascynacja kosmosem już jej przeszła, chyba na mnie.

Dzisiaj zamiast podłączyć skaner i skopiować ważny dokument dla kogoś ważnego, po prostu wyjęłam telefon i zrobiłam fotkę. I wtedy zauważyłam, nowe zdjęcie zrobione 19.12.2013 o godzinie 4.26. Przypomniało mi się, że w nocy zrobiłam fotkę Księżycowi. Obudziło mnie jego światło, sprawdziłam godzinę i postanowiłam zrobić fotkę. Prosto z łóżka, bez otwierania okna. Mogłam je otworzyć, ale musiałabym się tłumaczyć dlaczego wietrzę sypialnię w środku nocy;) A ja zupełnie zapomniałam, że w nocy robiłam coś takiego. Zwykle zdjęcia nocne nie wychodzą, a to akurat wyszło ciekawie.


W nocy w mieście jest bardzo cicho. Kiedyś myślałam, że w kosmosie też jest cisza, a tu niespodzianka. Planety "śpiewają".

środa, 18 grudnia 2013

W poniedziałek miałam dziwne sny. Było jakieś świętowanie, ale raczej byłam obserwatorem niż uczestnikiem. Zupełnie inna epoka, a raczej starożytność. Nie umiałam tego zlokalizować w czasie. Chciałam sobie przypomnieć sen i wtedy powiedziałam Saturn. Może dlatego, że ostatnio dostaję pełno wiadomości o Saturnie. Interesuje się Kosmosem, ale bez przesady. Nic nie napisałam, bo uznałam to za głupie. We wtorek miałam podobne sny. Obudziłam się o 5 rano i znowu pomyślałam o Saturnie. Chyba nie wariuję ;) Cały dzień miałam jakiś przymus, żeby o tym napisać.

źródło: uklad-sloneczy.info

Fakt, że Saturn bardzo się wyróżnia. Tylko dlaczego akurat teraz pojawia się w moich snach? Poczytałam trochę tu http://www.wiw.pl/astronomia/0608-us.asp Dowiedziałam się również, że Saturn przebywa obecnie w gwiazdozbiorze Wagi (mojej patronki) i wschodzi o 4.30. To ciekawa planeta, ale dlaczego akurat teraz zajmuje mi noce? Kosmos jest fascynujący. Naukowcy ciągle się czemuś dziwią, coś ich zaskakuje, ciała niebieskie zachowują się nie tak jak powinny itd. To ciekawsze niż film sensacyjny.

Zbliżają się święta, a ja mam dylemat czy je obchodzić. Im więcej się dowiaduję różnych rzeczy z przeszłości tym mniej mi się chce uczestniczyć w wymyślonych rytuałach. Przestałam już wierzyć w Jezusa, bo wcześniej już były opisywane podobne historie (np. Ozyrysa). Bardzo ciekawa wypowiedź z 2010 r. archeologa prof. Andrzeja Niwińskiego http://nauka.wiara.pl/doc/698734.Chrzescijanskie-swieta-a-rzymskie-saturnalia

To właściwie wszystko wyjaśnia. Saturnalia świętowano od 17 grudnia do stycznia. Stąd śniły mi się tańce i śpiewy ;) Saturn dostał też swój dzień - saturday. Można powiedzieć, że nastały teraz czasy mrocznego Saturna: przestępstwa, gwałty, dewiacje... Odchodzi kościół słońca, a rządzi kościół Saturna. Historia się powtarza.

Skoro o tym napisałam, to mogę iść spać. Nie będą mi się już śniły Saturnalia.

 

00:44, bajka107 , Sny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 grudnia 2013

Dzisiaj były kolejne zmiany. Gdy przestała mnie smyrać lewa dłoń to pojawił się kolejny znak. Ze strzałki zrobiła się pętelka, która zahaczyła o łańcuszkową linię szczęścia. Na pewno wczoraj nie było tej pętelki.

I zbliżenie pod innym kątem.

A tu poprawiłam piórem.

Zupełnie nie mam pomysłu jak coś takiego interpretować. Zwłaszcza na lewej dłoni. Te znaki pojawiły się prawie na nadgarstku już po zakończeniu linii życia. A jakie ma znaczenie co mnie spotka po śmierci. Zupełnie mi to obojętne. Znaki są łagodne więc nie są to kanciate runy, które zwykle "wychodzą" z dłoni.

Ponieważ to ja kształtuję swoje życie (jak mi przypomniał dzisiaj znajomy z forum;)) wymyślę jakieś prawdopodobne znaczenie tych znaków, mówiące o szczęściu i dobrostanie. Tylko po co się to dzieje? Gdyby nie smyranie to nie zwróciłabym na to uwagi. Może kiedyś bym to zauważyła. A tak to prawie na moich oczach pojawiły się te pomyślne znaki ;)

Człowiek to zagadka. Czy jakiś naukowiec znalazł odpowiedź na pytanie: w jaki sposób powstają linie i znaki na dłoniach? Dlaczego każdy ma inne linie papilarne? A może nikt nie zadał tego pytania, więc nie ma jeszcze odpowiedzi.

Świat jest fantastyczny. W Kairze spadł śnieg, a Chińczycy mówią, że ich pojazdy wylądowały na Księżycu http://pclab.pl/news55823.html

Może w końcu powiedzą co znajduje się po ciemnej stronie.

piątek, 13 grudnia 2013

Dziwne sny miałam dzisiaj. A właściwie nie sny tylko jakiś niepokój z różnych powodów. Nie umiem niczego sobie przypomnieć. Obudziłam się kaszląc, jakbym się czymś dławiła. A potem cały dzień swędziała mnie lewa dłoń. Akurat miałam dzisiaj kilku klientów, więc i kasy trochę wpłynęło :) Nawet dostałam zaległy przelew. Trochę nie dawało mi to spokoju więc przyjrzałam się dłoni. Wszystkie linie znam doskonale, bo kiedyś uczyłam się ich znaczenia i obserwowałam jak niektóre się zmieniają pod wpływem zmiany przekonań. Dostrzegłam zaczerwienienie na końcu linii życia i znak V, który byłby grotem strzałki gdyby był trochę wyżej i dotykał linii. Ja wiem, że linie się zmieniają, ale na lewej dłoni rzadko, bo to jest plan na życie. Być może zmieniłam ten plan. Dłoń i to rozwidlenie ciągle mnie swędzi, tak jakby ktoś-coś w nocy mi ten znak wyrył na dłoni. Dziwne uczucie i zupełnie niespodziewane. Prawa dłoń to realizacja i trochę (bardzo) się różni od lewej. Dużo zapomniałam z chirologii, więc pora sobie to przypomnieć. Jednak nie pamiętam, żeby taki znak był omawiany.

A teraz fotki. Trudno zrobić dobre zbliżenie. Na ostatniej pomalowałam tuszem rozwidlony koniec linii życia i ten nowy znak.


Fajny ten trzynasty i piątek. W mojej rodzinie zawsze takiego dnia zdarzały się szczęśliwe rzeczy.



wtorek, 10 grudnia 2013

Wszyscy powtarzają, że na początku było słowo. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Początkiem czegokolwiek jest myśl, idea. Od tego wszystko się zaczyna. Od słów ważniejsze są czyny. Czy ojciec, który gwałci 5 letnią córeczkę, powtarza jej, że robi to z miłości, naprawdę kocha swoje dziecko? Ksiądz molestując chłopców wmawia im, że to Bóg tak chce, ma rację? Ich słowa nic nie znaczą. Słowa są puste. To człowiek obdarza je znaczeniem. Słowo "dom" lub "miłość" dla Chińczyka nie znaczy nic.

Słowa można czytać od prawej lub lewej. Co znaczą słowa God lub dog, albo live czy evil? Literki można poprzestawiać, a i tak wiadomo co jest napisane.


Słowa w reklamach też nic nie znaczą. Wyraźne ubytki komórek mózgowych ma osoba, która wierzy, że oszczędzanie to wpłacanie pieniędzy do banku.

Ponieważ uważnie oglądam wszystkie reklamy, żeby wiedzieć czego nie kupować, właśnie dzisiaj zauważyłam taką.

Każdy wie co to jest ekspres. Ale dzisiaj zobaczyłam nowe słowo na określenie urządzenia do parzenia kawy – ekpers.

W moim mieście pojawiła się też nowa ulica.

Ja naprawdę nie śpię.

Moja świadomość pracuje cały dzień. Mam wrażenie, że inni śpią i nic nie widzą, a jak widzą to im nic nie przeszkadza. Przykłady powyżej to nie fuszerka jednej osoby. Nikt naprawdę tego nie zauważył zanim te kwiatki ujrzały światło dzienne? A może nie warto się starać?

niedziela, 08 grudnia 2013

Ostatnie tygodnie byłam jak w letargu. Gdy niespodziewanie odchodzi ktoś znajomy to zaczynam się po raz kolejny zastanawiać nad sensem życia. Codziennie wstajesz i robisz to co ci każą, albo co musisz zrobić, rzadko robisz to co naprawdę chcesz. A życie jest krótkie. Szkoda czasu na głupoty.

Rodzisz się i umierasz. To na pewno się przydarzy każdemu. Ale to co pomiędzy, możesz wypełnić czymś niepowtarzalnym i właśnie to jest ciekawe. Warto się obudzić i być świadomym każdej chwili. Ile energii pochłania skonstruowanie iluzji prawdziwego życia. Żyjemy w matriksie. Kometa ISON nie pozwoliła mi na marazm. Bardzo ciekawe zjawisko. Lodowe ciało niebieskie w gorącym słońcu powinno się roztopić i zniknąć. A kometa nic sobie nie robi z tych prognoz. Więc albo nie jest lodowa, albo słońce nie jest gorące. Kometa leci dalej, choć mniejsza. A najbardziej rozbawiła mnie informacja, że to nie kometa, a statek baza. Nie wiadomo czyja, może tych wybranych, którzy wyparują do światła. Ciekawe dlaczego co chwila pojawia się jakaś teoria o rozpadzie naszego świata, katastrofach itp.

Przez te doświadczenia zapomniałam o pogodzie. Eksperyment zupełnie nieudany. Nie miałam przekonania, że mgliste dni to coś dobrego. Rodzice jechali na działkę, więc chcieli słonecznej pogody w jeden z weekendów. Pewnego dnia poczułam zapach stęchlizny, bo całe niebo było zasnute chmurami. Mgły o jaką mi chodziło było tylko kilka dni. Więc po 20 zaczęłam prosić o wiatr. Lubię wiatr, bo niebo jest wtedy takie niebieskie

Ustalanie pogody na odległość też mi nie wyszło. Co prawda było więcej dni bezchmurnych, ale w Anglii pogoda zmienia się kilka razy w ciągu dnia. Ciągle w umyśle trzeba utrzymywać obraz bezchmurnego nieba. Jest to możliwe na odległość, ale trzeba nic innego nie robić. I po co?

Bradford 25.11.2013

Warto się skupić na przyjemnych rzeczach, np. na muzyce. I brać przykład od najlepszych. Oto występ 64 latka i 71 latka – szczęśliwych i pełnych energii. :)

Archiwum
bajka107@gazeta.pl