Życie to wszystko co mam :
wtorek, 31 maja 2011

Jestem bardzo podatna na reklamy. Ograniczam ich oglądanie, ale one są wszędzie. Gdy zobaczyłam na bilbordzie, że jeden z moich banków to zero i ma to być dowcipne, to postanowiłam się z nim pożegnać. Najpierw musiałam wypowiedzieć umowę odnowienia kredytu. Akurat kończy mi się 6 czerwca. Napisałam wypowiedzenie i miałam wysłać, ale wiedziona przeczuciem (kocham moją podświadomość KU) poszłam do banku osobiście. Gdy moje podanie zobaczyła kobieta z obsługi to stwierdziła, że nie mogę tego zrobić?! No bo muszę to zrobić 2 tygodnie przed terminem. Akurat tyle było. Swoją drogą corocznie bank informował mnie na piśmie, że mogę to zrobić na 3 dni przed upływem terminu i pokazałam to tej kompetentnej pani. Ale ona się poddawała. W moim podaniu nie było daty kiedy uzupełnię debet na koncie. Napisałam jej, że 1 czerwca. Na to ona, że jest specjalny druk, więc wzięłam i bez problemu wypełniłam. Pani się poddała i wzięła ode mnie rezygnację. Ale stwierdziła, że już po miesiącu mogę znowu robić debet, ale ja jej oznajmiłam, że do końca czerwca zamknę to konto. Dziwne, że pracownica banku obsługiwała mnie w ten sposób, przecież to nie jej bank i na pewno płacą jej nie za dużo. Mnie nie da się zniechęcić. Jak już coś postanowię to to zrobię. Jeśli się okaże, ze moje podanie w cudowny sposób zniknęło i jednak odnowią mi ten kredyt i wezmą sobie prowizję, to i tak u nich nie zostanę. Z przechowywania moich pieniędzy nie robi się jaj. Robię miejsce dla młodych, zarabiających 2800 brutto. Mam drugie konto i tam dostałam linię kredytową w 24 godziny, przelewy mam bezpłatne i konto kosztuje mnie tylko 1,50 ubezpieczenia.

Szkoda, że już nie ma takich banków ;)

old bank

Jakieś 3 lata temu też miałam podobną sytuację. Chciałam kupić nowy telefon, ale w Orange nie mieli fajnych, więc wypowiedziałam im umowę na 3 miesiące przed wybraną przeze mnie datą. Wysłałam to listem poleconym, faxem i emailem. Minął termin, a numer był ciągle aktywny. Podobno nie dostali mojego wypowiedzenia, ha ha. Po wymianie korespondencji, w końcu oddali mi pieniądze za 3 miesiące abonamentu, bo ja przezornie nie korzystałam z tego telefonu. Dobrze zrobiłam, że nie przeniosłam numeru, bo czekałabym na to jeszcze dłużej.

Wskazane jest od czasu do czasu coś zmienić. Zmiana numeru telefonu jest dobra, bo odpadają ludzie, z ktorymi już nie utrzymuję kontaktu. Nowy numer podałam tylko tym aktualnym klientom i znajomym. I to jest dobre. Lepiej zmiany robić samemu, a nie czekać na zmiany Losu.

sobota, 14 maja 2011

3 tygodnie zastanawiała się żona i rodzina mojego umarłego klienta, jak go pochować. Wg słów żony on chciał być skremowany i zakopany w ogródku. Natomiast jego religia zakazuje palenie ciała. Podczas 20 letniego pobytu w Polsce pokazał, że religia nie jest dla niego ważna i nie przestrzegał jej praw. Przyleciał jego brat i zabrał go 2400 km stąd. Nie było tu żadnego pogrzebu.

Po raz kolejny wraca pytanie: czy ostatnia wola umierającego jest wiążąca dla żyjących?

W tym przypadku, gdyby żona chciała wypełnić ostatnią wolę męża to nie miałaby życia, a rodzina męża byłaby przez wiele pokoleń szykanowana. Uznała, że nie warto i zgodziła się na warunki rodziny. Z moich obserwacji wynika, że nie trzeba wykonywać ostatniej woli umierającego, bo oprócz wyrzutów sumienia nic za to nie grozi.

Np. testament Papieża Polaka nie został wypełniony. Prosił on, żeby po jego śmierci spalić jego prywatne notatki, zapiski, pochować go w ziemi, bez sarkofagu. Woli nie wypełnił jego niby przyjaciel, bo przecież prawdziwy przyjaciel uszanowałby wolę bliskiego człowieka. Tego nie zrobiono, a więcej, zachowano jego krew i inne członki ciała, że były relikwiami i zeby wystawiać to na pokaz dla zarobku. Wiele osób twierdzi, że pochowano go w ziemi, ale ja nie widziałam w podziemiach gdzie pierwotnie był pochowany ani grama ziemi. Sarkofag też miał. Teraz też nie dano mu spokoju i wyciągnięto go z grobu. Gdzie tu wieczne odpoczywanie?

Ostatnia wola księdza Jana Twardowskiego (autora słów: śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą) też nie została wykonana. Chciał być pochowany na Powązkach, ale kardynał Glemp pochował go w Świątyni Opatrzności Bożej. Za niewykonanie ostatniej woli nic nie grozi, bo już teraz Glemp powinien zapaść na ciężką chorobę lub umrzeć, a to się nie stało. Bo przecież zrobił zły uczynek. Nie działa prawo karmy.

Najważniejszy jest czas tu na Ziemi, ważny jest każdy dzień i każdy uczynek. Gdy umieramy to już nic nie możemy naprawić, nic zmienić, nie mamy żadnego wpływu na żyjących, którzy nie wykonują naszej woli.

Od 11 lat moja rodzina zna moją ostatnią wolę i szczegóły mojego pochówku. Byłoby mi przykro gdyby nie zastosowali sie do mojego życzenia, ale mogą zrobić po swojemu, bo przecież mi będzie wszystko jedno. Ostatnio namawiam ich na radowanie się na moim pogrzebie, śpiewy i tańce, ale chyba przesadzam. Wszyscy wolą płakać i użalać się nad sobą. Dopiero gdy kogoś zabraknie na tym świecie to żałujemy, że za mało poświęcaliśmy mu czasu i uwagi.

Śpieszmy się kochać ludzi ...

światlo

sobota, 07 maja 2011

Nie mogę się powstrzymac przed pokazaniem kolejnego fotomontażu.

fotomontaż

Jak to jest, że dziennikarzy nie interesuje prawda. Oni uwierzyli, że można kreować rzeczywistość i to robią.

Świat obiegło zdjęcie jakoby prezydent oglądał zabójstwo Usamy w tv. W sieci oczywiście wszystko jest możliwe, dlatego rozbawiła mnie ta fotka. Nie liczy się teraz fotografia, a podpis pod nią. Bo przecież widzieliśmy grupę wpływowych osób gapiących się w jeden punkt. Nie wiadomo, czy oni rzeczywiście w jednym czasie byli w jednym pokoju. Podpis był jednoznaczny. Technika poszła tak daleko, że oczom nie można wierzyć.

Faktem jest, że laureat pokojowej nagrody Nobla, muzułmanin, wysłał do innego kraju grupę morderców, żeby zabili człowieka też muzułmanina. Oczywiście nikt w tym kraju o niczym nie wiedział. Teraz można wkroczyć do innego kraju zabić kogoś lub uprowadzić i nic. Farsa. Nie ma pewności, że faktycznie zabili domniemanego terrorystę, bo przecież szybko po sobie posprzątali. Jednak na świecie są jeszcze ludzie myślący, którzy sprzeciwiają się przemocy i chwaleniu się tym przez rządzących. Do władzy dorwał się ostatni sort - ludzie małostkowi, przekupni, z odchyleniami od normy - marionetki.

Przypomnę jeszcze, że można również zmanipulować obraz, jak już nam to pokazano 14 lat temu w filmie Forrest Gump.

Forrest i Kennedy

Nie wierzę w nic co pokazują w tv.

Wierzę w Boga, który stworzył mnie i Obamę i Osamę.

poniedziałek, 02 maja 2011

Robi się coraz smutniej. Gdzie się podziali ludzie? Tacy zwykli, moralni, szanujący drugiego człowieka. Tacy, których nie cieszy śmierć drugiego człowieka.

Prezydent najpotężniejszego kraju cieszy się, ża zabito człowieka. Domniemanego terrorystę. I to po raz kolejny. Ile żyć ma Osama  Bin Laden? Niezależni specjaliści wykazali, że dwie wieże w NJ zostały wyburzone, tak jak bud. nr 7, w który nie uderzył żaden samolot. Kłamstwo powtarzane setki razy wielu uważa za prawdę. Media upajają się tą wiadomością. Jednak zauważyły, że zdjęcie zabitego człowieka jest fotomontażem.

Osama

źródło photoblog900

Nie był to człowiek święty, ale był człowiekiem i odebrano mu prawo do obrony. Tak kończą przyjaciele Ameryki. Najpierw go wyszkolili, potem wykorzystali, by na koniec zabić kilkakrotnie. A może on żyje? Bo przecież nie ma jego ciała. Że też się chciało Amerykanom lecieć  setki km nad morze, żeby wyrzucić tam ciało. Niezła ściema.

Jest mi smutno, bo cały świat nie reaguje na bezprawie. Amerykanie mordują miliony ludzi dla kasy i nikt im nie jest w stanie przeszkodzić. Mają świetną propagandę. Najpierw wymyślają problem, a potem udają, że go rozwiązują.

Nie ma przypadków. To wszystko jest po coś. Czas przyśpiesza i nie ma dnia, żeby się coś nie wydarzyło. Ta dzisiejsza akcja ma nas przygotować na kolejną zbrodnię.

Zastanawiałam się dlaczego Francuzi tak zaangażowali się w Libii. I wtedy wpadła mi w ręce karta INWO, która jeszcze nie została zagrana.

Francja

Trzeba coś stracić, żeby coś zyskać. Może to tylko bajki.

niedziela, 01 maja 2011

Dzisiaj nie świętowałam. Nie było powodu. Pierwszy dzień tygodnia.

Od kilku lat nie świętuję 1 maja, bo to nie święto pracy, a rocznica utworzenia zakonu Illuminatów czyli oświeconych (1 maja 1776 r.). Nigdy nie lubiłam tego święta, a na pochody chodziłam z przymusu.

Uroczystości w Watykanie też dla mnie nie są powodem do świętowania. Po 6 latach wykopano z grobu trumnę papieża i wystawiono ją na widok publiczny. Horror. Dlaczego nie szanuje się szczątków ludzkich? Ja wiem, że jego ducha już tu nie ma, ale szacunek się należy. Dowiedziałam się, że upuszczono papieżowi krew zanim umarł i teraz zrobiono z tego dziwne naczynie ze szkła i złota na wzór monstrancji - słońca. Ciekawe czy zaczną rozczłonkowywać to co zostało z tego człowieka, żeby mieć relikwie.

Nazywanie papieża ojcem świętym to jakieś nieporozumienie. Żaden człowiek nie powinien być tak nazywany. W Ewangelii św. Mateusza jest napisane 23:9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, jeden jest bowiem ojciec wasz, ten w niebie 10. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.

Chyba ci co byli w Rzymie czytają inne książki. Ja czytam Biblię.

Bóg jest jeden i do niego trzeba się modlić, bez pośredników.

"Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego co jest na ziemi nisko, ani tego co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą." Ex. 20:3-5.

To Bóg decyduje o czyimś życiu i śmierci, a nie "święci" ustaleni przez człowieka. Dziś są świętymi, a jutro nie. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła się modlić do wujka lub ciotki. Niektórzy ida dalej i chcą powołać Jezusa na Króla Polski. Jezus nigdy by nie chciał być królem jakiegoś narodu. On był posłańcem, był człowiekiem i żył na ziemi, żeby pokazać nam, że można żyć bez grzechu i wypełniać wszystkie boskie prawa. To co się teraz dzieje to jakieś szaleństwo.

Jutro znowu święto flagi. Hołd będzie oddawany kawałkowi materiału. Czyżbym nie była patriotką, że nie czuję potrzeby kłaniania się?

Miałam dziś dużo czasu na przemyślenia. Cisza w domu, dużo wolnego czasu, więc wsadziłam do skrzynki szałwię czerwoną, jak co roku. I dziękowałam Bogu za tak wspaniałe dzieło, które stworzył. A tak wygląda szałwia na moim balkonie.

szałwia czerwona

 

Archiwum
bajka107@gazeta.pl