Życie to wszystko co mam :
sobota, 30 maja 2015

Ciekawe jest to, że gdy człowiek nad czymś się zastanawia, zadaje sobie pytania to zawsze przychodzi jakaś odpowiedź.

Gdy się tak zastanawiałam dlaczego akurat Chińczycy byli tacy mądrzy, o wszystkim wiedzieli wcześniej niż cała reszta ludzkości, to trafiłam na taką hipotezę - themacchoi

Autor dowodzi, że Chińczycy mają gadzie pochodzenie.

Ze Wschodu pochodzą najwięksi filozofowie, to fakt. Skąd poznali naturę wszechświata. Jaką wiedzę na ten temat mają gady? Chyba, że mają pozaziemskie pochodzenie.

No i to uwielbienie smoków. W zodiaku chińskim smok występuje na równi z innymi zwierzętami, jest realny.

Smoki znane są na całym świecie, ale są traktowane w naszej kulturze jako bajkowe stworzenia.

Pisałam już o tym w notce Michael

Był jeszcze św. Jerzy, postać prawdziwa.

I legenda Merlina.

My mamy smoka wawelskiego.

A to smok czy krokodyl?

W Iraku w Al Ubaid znaleziono figurki z głowami jaszczurek pochodzące z 5900-4000 p.n.e. Co o nich można powiedzieć, czy tak wyglądali wtedy ludzie?

al ubaid

Z Chin, a właściwie z Tybetu, ludność migrowała na zachód do Mezopotamii 4300 p.n.e. - to byli Sumerowie, którzy stworzyli wysoko rozwiniętą cywilizację. To część dzisiejszego Iraku (czyżby Amerykanie interesowali się artefaktami i weszli tam, bo nie mogli do Chin). Potem była Babilonia, upadek miast sumeryjskich i koniec tej kultury w 1595 p.n.e. Potem Egipt 3200 p.n.e. i dalej na cały świat. Migracje były od zawsze i będą nadal.

To jednak nie tłumaczy największych osiągnięć Chińczyków.

Odkryli papier (do pisania, pakowania, toaletowy, do produkcji papierowych pieniędzy i torebek do herbaty), wynaleźli druk, proch (uwielbiamy fajerwerki). Stosowali brąz i żelazo, wyrabiali porcelanę, produkowali jedwab, cegły, narzędzia rolnicze. To Chińczycy odkryli zasady magnetyzmu i zastosowali igłę magnetyczną w kompasie.

Wg historii najstarsze pismo pochodzi z Chin 8000 p.n.e. Potem mamy sumeryjskie pismo klinowe, dalej egipskie hieroglify, potem hieroglify kreteńskie. A potem Majowie 400 p.n.e i Aztekowie XIII w. n.e.

Do dzisiaj naukowcy nie mogą odszyfrować pisma cywilizacji doliny Indusu (3300-1300 p.n.e.). Trochę to dziwne w dobie superszybkich komputerów. Ta cywilizacja upadła prawdopodobnie przez zmiany klimatyczne, a także przez „przeciążenie polityczno-ekonomicznej struktury ośrodków miejskich”. To wspaniała wiadomość dla nas. Biurokracja ma swój punkt kulminacyjny i musi upaść, by uprościć życie zwykłych ludzi.

Najciekawsza jest kultura sumeryjska, bo zachowało się wiele tabliczek i pieczęci, na których przedstawiono życie w tamtych czasach.

Najbardziej znana jest tablica wystawiona w muzeum w Berlinie „Mapa nieba VA/243”.

Skąd Sumerowie znali nasz układ słoneczny? Przecież nie mieli teleskopów. Ktoś im musiał o tym powiedzieć, albo pokazać.

Uran został odkryty w 1781 r., Neptun w 1846 r., a Pluton w 1930 r. To są planety za Saturnem, niewidoczne z ziemi. Są wolnobieżne, Uran okrąża ziemię w ciągu ok. 84 lat, Neptun – 165, a Pluton – 248 lat. Zresztą uznano w 2006 r., że Pluton jest planetą karłowatą i nasz układ słoneczny liczy sobie tylko 8 planet. Międzynarodowa Unia Astronomiczna jest mądrzejsza od Sumerów.

O kulturze Sumerach można przeczytać tu zapomniany-swiat-sumerow

Najciekawsza jest ich medycyna podobna do chińskiej TCM. Chorowali ludzie i bogowie. Leczono najpierw zaklęciami i modlitwami, a potem jak nie było efektu to miksturami, maściami. Ciekawe, że w wielu recepturach używano piwo rozcieńczone wodą. Używano tylko składników naturalnych, roślinnych i mineralnych, łącznie z naczyniami (np. skorupa żółwia). Nawet dzisiaj w Chinach lekarze stosują podobne receptury i mają wyniki.

Pytania można mnożyć, ale z odpowiedziami jest kłopot. Ciągle nie wiem od kogo pochodzi wiedza.

Mamy XXI wiek i brak odpowiedzi. Kiedy rozjaśni się mrok?

 

 


czwartek, 28 maja 2015

Obudziłam się dzisiaj o godz. 6.55. Chwilę pozastanawiałam się czy wstać i co ja będę robiła tak wcześnie. Miałam wstać, bo byłam wyspana, ale na chwilę zamknęłam oczy i zasnęłam.

Pojechałam do jakiegoś ośrodka, żeby coś sprawdzić. Miałam podejrzenia jakichś machlojek, przestępstw czy czegoś podobnego. I wszystko się potwierdziło. Wiedziałam już kto oszukuje, znałam powiązania, motywy. Wystarczyło kilka godzin z tymi ludźmi, a wszystko było jasne. Sprawa rozwiązana. Wystarczyło tylko wrócić i wszystko opowiedzieć. Było już popołudnie i nie pamiętam jak się tam dostałam, bo to było pustkowie. Wyszłam z tego ośrodka, rozejrzałam się, a wokół nic nie było, tylko przestrzeń. Zobaczyłam niesamowity zachód słońca. Zwykle czerwone blaski tam były ciemnoniebiesko-granatowe. Wyglądało to trochę dziwnie, bo niby skąd takie barwy. Może to chmury, bo były to 3 trójkąty w różnych miejscach na niebie. Słońce już prawie zachodziło, a na tle znikającego światła przemknęły dwa słonie, z lewa na prawo. Zdziwiłam się, bo jeden biegł z trąbą do góry. Jakby na szczęście (wiadomo ;)). Wyciągnęłam telefon i chciałam zrobić fotkę, ale nie zdążyłam, bo zrobiło się ciemno. Czarno jak w ... u murzyna.

Zatrzymałam się. Zobaczyłam w ostatniej chwili 2 bardzo wysokich mężczyzn. Mieli ponad 2 m. Chyba spytałam ich jak się wydostać stamtąd, w którą stronę iść. I zaczęłam iść w kierunku, który mi wskazali. Tylko, że oni zaczęli iść za mną. I trzymali się bardzo blisko, za blisko. Robię się nerwowa, jak ktoś obcy za blisko do mnie podchodzi, takie mam pole.

Więc zawróciłam i zaczęłam iść jeszcze szybciej, żeby się pozbyć tych ludzi. A oni zrobili to samo, jakby byli przyczepieni. Robili dokładnie to samo co ja. Nie bałam się, tylko zaczęłam myśleć, jak wyjść cało z tej sytuacji. Nie było nic widać i zaczęłam się zastanawiać czy idę po drodze, czy nie weszłam na łąki, albo pola. Nie jestem przyzwyczajona do takich ciemności, bo mieszkam w mieście. A wiadomo, że tu nigdy nie jest ciemno. Po co ja tak ryzykuję własnym życiem? Czy warto umrzeć dla wykrycia jakichś afer? To bez sensu. Przecież życie jest najważniejsze. I obudziłam się o godz. 8.35.

 

To typowy sen, w którym mózg odreagował przeżycia dnia codziennego.

W zasadzie nic ciekawego, zwykła codzienność.

Wieczorem oglądaliśmy film Zabójcze umysły. Śledczy po śladach, które zostawiają przestępcy, idą do nich jak po sznurku. Zwykle przestępcą okazuje się osoba, która wygląda normalnie, tylko zachowuje się dziwnie. Ten serial pokazuje, że wszystko jest jakby zapisane i łatwe do przewidzenia. Wystarczy tylko to dostrzec. To działanie prawa przyczyny i skutku. Każdy skutek ma swoją przyczynę, zawsze. Nie ma przypadków. Czasem tego nie można dostrzec wprost, bo przyczyna jest ukryta na innych poziomach. To jak z chorobami, które nie pojawiają się znikąd. Sprawdziłam. Jest też taki serial – Wzór, w którym działania przestępców są przekładane na teorie matematyczne i okazuje się, że wszystko można przewidzieć. Ale ludzie w to nie wierzą, wolą żyć w iluzji. Ciągle zatrzymują działaczy, sędziów, piłkarzy, a ludzie nadal wierzą, że mecze nie są ustawiane.

Właściwie każde przestępstwo można wykryć w bardzo krótkim czasie. Tylko za dużo osób na tym korzysta, żeby się tego pozbyć. Gdy mój tata leżał w szpitalu, to po 3 dniach wiedzieliśmy, który lekarz ile bierze. Akurat w lokalnej prasie robili cennik, więc do nich zadzwoniłam i podałam stawki. Wszystko na nic, nikogo to nie obchodziło. Wszystko się skończyło gdy przyszedł nowy ordynator. Łapówki są tam gdzie jest pozwolenie.

Słonie mnie fascynują. Wystarczy popatrzeć jak one się zachowują w niewoli, jak tu na Bali

Wiodą spokojne życie, dostają jedzenie, a wszystko co muszą robić to nosić turystów. Po co im wolność, jak są zaopiekowane? To wygoda. Jak w życiu, czasami lepiej czegoś nie widzieć, bo niektóre rzeczy są niewyobrażalne.

Oglądałam też wczoraj wywiad z Moniką Kuszyńską, która opowiadała m.in. o wypadku. Wiedziała, że ma złamany kręgosłup, a krew w płucach utrudniała jej oddychanie, a jednak nie wpadła w panikę. Leżała spokojnie i czekała na ratunek. Teraz też wiem, że w sytuacjach ekstremalnych będę główkowała jak je rozwiązać. I tak jest w moim życiu.

Wiele razy byłam na krawędzi, ale jakimś zrządzeniem udawało mi się wyjść cało z opresji.

Wczoraj musiałam sama iść do piwnicy schować sanki. Nie chodzę tam, bo nie muszę. Byłam tam chyba ze 3 razy w życiu. Był środek dnia, ale i tak wzięłam latarkę. Nic strasznego się nie wydarzyło, nie napadł mnie żaden kot czy szczur, ani nikt inny ;) Zapomniałam już co tam jest schowane, trzeba zrobić czystkę. Wyrzuciłam wielkie pudło, które zajmowało dużo miejsca i trochę się ubrudziłam. Musiałam jeszcze iść w pewne miejsce, a ręce miałam brudne. Więc poplułam i wytarłam chusteczką. Przecież nie będę nikomu podawała ręki. Trzeba sobie jakoś radzić.

A ciemność to zgodnie z prawem biegunowości, jest tą samą rzeczą co światłość, a różnica wynika z różnych stopni pomiędzy dwoma biegunami tego zjawiska. Gdzie kończy się „ciemność” a zaczyna „jasność”? Symbol Jin Jang mówi wszystko.

Wszystko jest podwójne; wszystko ma swoje bieguny; wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem; podobne i niepodobne są tym samym; przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze, lecz różne w stopniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić” – Kybalion

 

Wiesz, że jest ciemno, bo widziałeś światło, wiesz kiedy jest zimno, a kiedy ciepło, kiedy coś jest białe a kiedy czarne, kto jest duży a kto mały itd. Zawsze też jest coś pomiędzy, jest letnio, szaro. Szklanka wody dla spragnionego jest wszystkim, a piwnica szampana dla bogacza jest niczym.

Tak samo jest z muzyczną skalą – zaczynając od „C”, przechodząc w górę, natkniesz się na kolejne „C” - dwa końce klawiatury są takie same, a pomiędzy tymi skrajnościami istnieje wiele stopni. Tak samo jest ze skalą koloru – wyższe i niższe wibracje to jedyna różnica pomiędzy wysokim fioletem a niską czerwienią.

Jeśli tego człowiek nie zrozumie, to stoi w miejscu. A gdy zrozumie to łatwiej się żyje.

Taki sen nic nie znaczy, a tylko porządkuje przeżycia. Nie ma się czego doszukiwać.

Zawsze jak trafisz do ciemnej dziury, możesz znaleźć rozwiązanie i zobaczyć światełko. Wystarczy tylko pomyśleć.

 

 


wtorek, 26 maja 2015

Ja obchodziłam Dzień Matki 15 marca. A to dla mojej mamy dzisiaj. :)

 

 

poniedziałek, 25 maja 2015

Byłam dzisiaj na szkoleniu. Szkolenie było darmowe, organizowane przez instytucję państwową na temat zmian w programie komputerowym.

Byłam w sali 15 minut przed czasem. Siedziało już 6 osób i wykładowca. Stoliki stały uformowane w literę L, gdzie krótszą część zajmowały osoby prowadzące. Więc ja przeszłam prawie całą salę, żeby usiąść blisko rzutnika i tablicy. Wybrałam miejsce pod kątem 120 stopni względem wykładowcy. Jak mam coś zyskać to muszę siedzieć w trygonie do prowadzącego.

Ciekawe, że na 30 osób tylko ja i jeszcze 3 osoby miały nową wersję programu. Temat szkolenia znałam miesiąc temu, więc był czas na aktualizację. Po co się szkolić jak się nie zna tematu?

Po godzinie była przerwa, więc wyciągnęłam kompas (mam zawsze w torebce) i sprawdziłam kierunki.

Przypomniał mi się styczniowy wykład z astrologii na temat relokacji, astrokartografii i przestrzeni lokalnej. I właśnie ta sala była taką przestrzenią lokalną, którą można było sprawdzić. Mój kosmogram jest łatwy do zapamiętania, bo 5 planet mam w jednym domu i jedną opozycję. Gdy ustawiłam odpowiednio, względem stron świata, mój kosmogram urodzeniowy to okazało się, że wykładowca siedział tam gdzie ja mam Saturna, ja siedziałam tam gdzie jest Merkury (informacja), ale potem przesiadłam się o jedno miejsce i siedziałam w miejscu mojego Słońca urodzeniowego.

Wszystko się zgadzało. Wykładowca miał nam przekazać wiedzę (Saturn – struktura, schemat, biurokracja, wyznaczanie granic). I dokładnie to zostało przekazane, masz robić to i to, jak coś zrobisz źle to koryguj. Przede mną siedzieli ludzie, których u mnie symbolizował Księżyc i pustka (bo nie mam tam żadnych planet). Te osoby siedziały coś tam pisały, ale na twarzach nie było widać zrozumienia. Przecież nie pracowały z nową wersją. Miło spędzały czas. Czasem zadawała pytania osoba, którą symbolizował u mnie Mars. I taka była – atakująca, dlaczego nie ma tego i tamtego. Oczywiście ja byłam Merkurym i Słońcem i musiałam zadawać pytania.

Po 2 godzinach szkolenie się skończyło, ja zostałam, żeby przekazać uwagi dla informatyków, reszta szybko wyszła. Musiałam skorzystać z okazji. Po to w końcu tam poszłam. I jeszcze dostałam zaświadczenie, że ukończyłam szkolenie ;)


Każdy wykładowca powinien przed zajęciami sprawdzić swoją przestrzeń lokalną. Wiedziałby gdzie powinien siedzieć, żeby przekazać wiedzę, którą wszyscy zrozumieją. Można też wybrać miejsce i skorzystać, albo nie z wykładu. To zależy gdzie się usiądzie.

Analiza przestrzeni lokalnej na podstawie stron świata i własnego radixu jest fascynująca. Mogłam dokonać takiej analizy, bo byłam w nowym miejscu i nikogo nie znałam. Byłam obiektywna.

Mało to jasne, ale musiałam to gdzieś zapisać. Muszę się lepiej przyjrzeć przestrzeni lokalnej, jaką jest moje miasto i sprawdzić moich klientów. Ciekawe co wyjdzie.

Miałam wolną godzinę to poszłam na zakupy. Od tygodnia wałęsam się po sklepach w poszukiwaniu nowej torebki, ale nic nie wpadło mi w oko. A dzisiaj właściwa torebka sama do mnie przyszła. Kupiłam i jestem zadowolona. Świetnie wykorzystany czas.

 

To był dobry dzień i dobry początek nowego tygodnia. I zaczynają działać 3 trygony: Jowisza do Asc, Księżyca do Mc i Urana do Saturna.

Życie jest piękne :)

 



sobota, 23 maja 2015

Są ludzie, którzy zakrzywiają czasoprzestrzeń. Gdy się pojawiają na ziemi, to wszystko zmieniają, nic nie jest takie jak przedtem.

Taką osobą był Rudolf Nurejew, tancerz, choreograf, dyrektor.

Przeczytałam w końcu książkę o jego życiu.

Okładka nie jest odkrywcza. Ostatnio sporo jest podobnych jak np. J.Polkowskiego „Ślady krwi”, Zen  i wiele innych (też o Hitlerze). Czarna okładka i przykuwający uwagę czerwony napis. Jak wiadomo czerwony kolor widzimy najpierw ;) W tym wypadku widzimy bohatera na czarnej scenie, wszystkie oczy skierowane na niego. Pasuje. Jak się zniszczy okładka, to zostanie porządnie wydana książka.

Rudolf Xämit ulı Nuriev urodził się w czwartek (Jowisz dobroczynny) 17-03-1938=32=5

Znam kilka osób, które urodziły się 17. Ta liczba sygnalizuje konflikt z ojcem. Ojciec agresywny, uzależniony, nie pozwala się dziecku rozwijać. Dlatego też takie dzieci wcześnie wychodzą z domu.

Matka (3) daje dziecku wiele miłości, ale też negatywne emocje. W konflikcie między ojcem i dzieckiem, staje po stronie ojca. A dziecko i tak będzie ją kochało.

Piątka daje mu szerokie możliwości, umiłowanie wolności, niezależność, urok osobisty, ale też niestałość, nerwowość i niecierpliwość. Piątka z 32 daje mu talenty, superkomunikację. Piątki mają zwykle charyzmę i niespożytą energię, łatwo adaptują się do nowych miejsc. Mają intuicję i umieją oddziaływać na podświadomość. Piątek jest u niego mnóstwo.

Karma 3+8=11 – pragnie pieniędzy, lubi je gromadzić.

I taki był Nurejew. I jeszcze urodził się w pociągu, w ruchu, podczas podróży na Syberii, trudno określić dokładne miejsce. Nie w szpitalu, nie w domu. Musiał być wyjątkowy.

Dzięki matce odkrył swoje przeznaczenie w wieku 5 lat. Matka zabrała go do teatru i to zmieniło jego życie. Był zachwycony i wiedział, że to jego przeznaczenie.

Ojciec był przerażony, że jego jedyny syn będzie tancerzem. Bił go, bo chciał mieć syna kumpla, a nie strachliwego i płaczliwego chłopca. Gdy bicie nie pomagało (to wie każde bite dziecko), to prosił, by syn został inżynierem. Jednak już wtedy Rudolf był nieugięty w dążeniu do celu.

Był dzikim, biednym i nieposkromionym tatarskim chłopcem, oddany tańcowi i bardzo muzykalny.

Walczył z ojcem, który nie mógł się pogodzić z pasją syna. Dlatego w wieku 17 lat wyjechał uczyć się w Leningradzkiej Szkole Choreograficznej. Uczył się szybko, wyprzedzał innych i miał niewiarygodny talent. Dlatego wiele spraw uchodziło mu na sucho.

Na scenie był pewny siebie, niezwykle atrakcyjny. Był męski i kobiecy, kochały się w nim kobiety i mężczyźni. Czuli jego charyzmę. On doskonale sobie z tego zdawał sprawę.

Nurejew był bardzo niezależny, nie przestrzegał reguł, robił co chciał. To jego główna cecha. Taki człowiek, bez hamulców, może osiągnąć wszystko o czym marzy.

 

Zmienił postrzeganie tancerzy, którzy byli tzw. „trzecią nogą”. Służyli do podnoszenia i robienia tła primabalerinie. Byli bezpłciowi. Nurejew to zmienił. Był pierwszym tancerzem, który przyciągał wzrok i był główną postacią na scenie. Bo on nie odgrywał postaci, on nią był. Był nie tylko genialnym tancerzem, ale i aktorem. Był wyjątkowo inteligentny Chciał wszystkiego i wszystkiego próbował.

Był pierwszym tancerzem, który miał płeć.

 

Wprowadził w ubiorze tancerzy w Rosji trykoty, które na zachodzie były powszechnie stosowane.

Miał wyczucie mody. Pierwszy zaczął nosić długie włosy i kołnierzyki a la Nehru.

 

Był pierwszym tancerzem, dla którego specjalnie stworzono balet.

 

Po jego przedstawieniach kurtynę podnoszono np. 23 razy, potem nawet 89 razy. Wiele razy owacje trwały dłużej niż samo przedstawienie. Wcześniej to się nie zdarzało.

 

Jako pierwszy artysta uciekł z Rosji i w Paryżu poprosił o azyl. Miał 23 lata. Wcześniej uciekali tylko agenci KGB. Ogłoszono go zdrajcą i wydano zaoczny wyrok 7 lat więzienia. Nie zabito go, ani nie połamano mu nóg. Był sensacją. Prasa o nim pisała, interesowano się jego życiem prywatnym. Był idolem. Paryż oszalał na jego punkcie. A on wiedział jak to wykorzystać.

 

Dzięki niemu świat baletu się zmienił, taniec stał się popularny i modny. A tu jego występ w popularnym Muppet Show.

 

Nurejew mówił o sobie, że jest następcą Wacława Niżyńskiego (12-03-1889=32=5) – bóg tańca, wizjoner, legenda. Tańczył krótko. Po związku z Diagilewem (był gejem, a potem bisex), oszalał, miał schizofrenię. Nie zachowały się żadne filmy, nie żyje nikt, kto by go oglądał na żywo. Ale jest legenda i kroki. Nizynski

 

A następcą Nurejewa był Barysznikow ur. 27-01-1948=32=5.

Kolejna utalentowana Piątka. Był kopistą Nurejewa, naśladował go we wszystkim. Jednak nie miał takiego talentu. Tańczył świetnie technicznie, ale bez emocji, nie wkładał w taniec swojej duszy. Nie da się naśladować charyzmy. I dobrze ;)

A jaka była motywacja duszy Nurejewa?

Motywacja duszy pokazuje, dlaczego jesteśmy na tym świecie, czego chcemy i czego powinniśmy się nauczyć. „To klamka otwierająca drzwi prowadzące do drogi przeznaczenia.” To anioł, który szepcze tematy ważne w naszym życiu. Gdy zboczymy z drogi, to wskaże właściwą ścieżkę.

Do obliczenia bierzemy pierwsze litery imion i nazwiska.

 

Urodzeniowo r=9, x=6, u=3, n=5, czyli = 23 = 5

 

a potem r=9, n=5 czyli = 14 = 5

 

Dla takiej osoby ważne jest posiadanie osobistej wolności na wszystkich płaszczyznach życiowych i to niezależnie od tego, co inni o tym myślą. Otwarcie komunikuje co chce, czasem potrafi zranić. I taki był Nurejew. Zawsze chodził własnymi drogami. Był niebywale niezależny i wolny. I bardzo samotny, oderwany od rodziny. Tęsknił za bliskimi. Do ojca nie odezwał się przez całe życie.Właściwie to ciągle był w podróży, tańczył na całym świecie.

Ludzi, których spotykał, często wykorzystywał i traktował źle, jak służących. Ale też umiał wyciągać z nich najlepsze cechy. Umiał dostrzec talent. Tak było z najważniejszą partnerką, Margot Fonteyn. Sławna angielska balerina miała już zakończyć karierę, gdy spotkała Nurejewa. Już był sławny i 10 lat młodszy. Wiedziała, że wszyscy będą patrzeć na gwiazdę, więc się wyluzowała i zaczęła tańczyć z duszą. Tańczyła prawie do 60-tki.

Znał wszystkie sławne osoby: Jackie Kennedy, Marlenę Dietrich, z Mickiem Jaggerem nie miał o czym rozmawiać. Każdy chciał się ogrzać w jego świetle.

 

Przez całe życie Nurejew bardzo pragnął pieniędzy (taka karma :). Miał biedne dzieciństwo. Matka nosiła go do szkoły na plecach, bo nie miał butów. Ubrania donaszał po siostrach. Więc gdy tylko mógł, to żądał najwyższych stawek za występy. Gdy umarł miał 40 mln dolarów.

Był też uzależniony od kupowania. Nie dawało mu to radości, wiele rzeczy przez lata nie było otwieranych. Lubił też pić, ale alkohol nie przeszkadzał mu w tańcu, był profesjonalistą. W szczegółowej analizie występuje liczba 21, czyli 3x7 – uważaj na nałogi.

 

Jego imię Rudolf ma wibrację 4 (9+3+4+6+3+6) – był niewiarygodnie pracowity, wymagał wiele od siebie i innych.

Pierwsza litera imienia R (9) – magnetyzm, charyzma, przyciąganie ludzi.

Pierwsza samogłoska U (także w nazwisku) (3) – intuicja, przeczucia, przewidywanie przyszłości, egoizm, wyniosłość. Ale też szczęście – wszystko mu się udawało.

 

Gdyby poszukać głębiej, to okazało by się, że wszystko co go spotkało zostało zaprogramowane. Jak u każdego.

 

Nurejew był gejem i preferował szybki seks z byle kim, byle gdzie. Miał też stałe związki i był zakochany. Przyjaźnił się tylko z kobietami. W 1983 roku już był chory na AIDS. Zmarł 6 stycznia 1993 roku. Miał 55 lat, tyle samo co jego ojciec gdy zmarł.

 

Polecam tę książkę, ja przeczytałam ją w ciągu 1 dnia.

 

 

wtorek, 19 maja 2015

Była noc, bo spałam, a śnił mi się dzień. Bardzo jasny dzień. Słoneczny. Byłam w mieście, ale było mało ludzi. Nie znałam tego miasta, ale nic futurystycznego. Coś ok. 2030 rok.

 

Chodziłam sobie po ulicach i patrzyłam A właściwie chłonęłam widoki. Bo były niewiarygodne. Blisko na niebie wisiały jakieś planety, które były ogromne, ale nie przesłaniały słońca. Nie było księżyca. A najlepsze to były gwiazdy. Było ich bardzo dużo, jedna obok drugiej i świeciły bardzo jasno białym światłem. Słońce dawało żółtawe światło, a gwiazdy świeciły bardziej kryształowo. I jeszcze migotały. Widziałam prawie promienie, które z nich wychodziły. Było ich bardzo dużo, jedna obok drugiej, ale nie w porządku matematycznym. Było pięknie. Ciekawe jak mogłam widzieć gwiazdy skoro był dzień? Tyle źródeł światła, a każde świeciło osobno. Jak w poprzednim śnie, gdy widziałam biały napis na białym tle. Przecież to niemożliwe, a ja jednak to widziałam.

Nie miałam się z kim podzielić swym zachwytem, bo ludzie byli gdzieś dalej i jakby nie widzieli tego co ja. Gdybym krzyknęła to by mnie nie usłyszeli, więc nie próbowałam. Tylko chłonęłam ten widok.

Gdy się obudziłam, to miałam jeszcze w oczach i w sobie ten blask. Nurzałam się w świetle. A nikt tego nie widział.

Wczoraj idąc do pracy zrobiłam to zdjęcie.

20150518_144646

Jak automat. Wyjęłam smartfon i cyknęłam. Nie wiem dlaczego. Nic takiego, tylko niebo, słońce, chmury, samolot. A potem ten sen.

A może na tym zdjęciu jest coś jeszcze, co nie każdy może zobaczyć. Może błyszczą tam gwiazdy.

Wróciłam do początku swojej drogi, czyli hermetyzmu. Przypomniało mi się prawo wibracji - „Nic nie spoczywa; wszystko jest w ruchu; wszystko wibruje” – Kybalion.

Prawo to zostało określone tysiące lat temu w starożytnym Egipcie. Skąd oni wiedzieli, że wszystko jest wibracją?

To prawo tłumaczy różnice pomiędzy różnymi manifestacjami materii, energii, umysłu, a nawet Ducha, które są głównie rezultatem zmieniającego się natężenia wibracji. Od WSZYSTKIEGO, które jest czystym duchem, w dół do najgęstszej formy materii, wszystko jest wibracją – im wyższa wibracja, tym wyższa pozycja na skali. Wibracja Ducha przebiega z taką nieskończoną częstotliwością i tak gwałtownie, że praktycznie jest on w spoczynku – tak samo jak szybko kręcące się koło wygląda jakby stało w bezruchu. Natomiast na drugim końcu skali istnieją duże formy materii, których wibracje są tak niskie, że zdają się być w spoczynku. Pomiędzy tymi ekstremami istnieją miliony milionów różnych stopni wibracji. Od cząstek elementarnych, atomów i molekuł, do światów i wszechświatów, wszystko jest w ruchu wibracyjnym. Dotyczy to również płaszczyzn energii i mocy (które są niczym innym jak różnymi stopniami wibracji), a także płaszczyzn mentalnych (których stan zależy od wibracji), a nawet płaszczyzn duchowych. Rozumienie tego prawa, przy odpowiednich formułach, pozwala uczniom hermetyzmu kontrolować ich własne mentalne wibracje tak samo jak i wibracje innych. Mistrzowie również stosują to prawo do władania nad zjawiskami przyrody w różny sposób. „Ten, kto rozumie prawo wibracji, uchwycił berło władzy” - mawiał jeden ze starych pisarzy.” - Kybalion.

Ten sen to tęsknota duszy do innych światów, a przecież jestem i żyję tu i teraz. Akceptuję to w 100% i dlatego pozwalam duszy latać w nocy gdzie chce. Niech się wybiega i zostawi mi cudowne obrazy.

Chyba pójdę na kurs tworzenia obrazów, bo ostatnio mam problem ze znajdywaniem obrazów adekwatnych do treści. Muszę sama coś stworzyć. :)

 



Tagi: wibracje
22:22, bajka107 , Sny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 maja 2015

Światło jest twórcą życia, a bez światła nie byłoby kolorów. Kolory są konieczne do życia każdemu stworzeniu. Oddziaływanie kolorów pobudza wzrost komórek, wpływa na nerwy i organy. Kolory mają wpływ na emocje i odczucia fizyczne. Jedne nas pobudzają inne uspokajają, są kolory ciepłe i zimne, przyciągające i odpychające.

Kolory postrzegamy nie tylko wzrokiem, ale możemy je poczuć dotykiem (Vision Care). Np. żółty jest w dotyku śliski, a pomarańczowy – twardy i szorstki.

Optyką i kolorami zajmował się Isaac Newton. Podstawy psychologii koloru stworzył Johann Wolfgang von Goethe w dziele Farbenlehre (Teoria kolorów).

Kolorem, który najbardziej przyciąga wzrok i widziany jest najpierw jest CZERWONY.

Kolor czerwony w naturze odbierany jest jako kolor radości, jest wykorzystywany do przyciągania płci przeciwnej. Dodaje energii, wyostrza zmysły, rozwesela. Można być czerwonym ze wstydu, albo czerwienić się z zakłopotania, albo z wściekłości.

Czerwień jest kolorem z silnymi drganiami, które mogą człowieka doprowadzić do gwałtownych czynów, wzbudza agresję.

 

Czerwony sygnalizator zmusza cię do stania w miejscu, bo jak nie, to najedzie na ciebie samochód ;)

Ostatnio coraz częściej przechodzę na czerwonym, bo nic nie jedzie. A często jest tak, że ludzie stoją, samochody stoją, zmiana następuje po 12 sekundach. Tak ustawiono światła w moim mieście po remontach. Przestałam reagować na to światło. Niedługo będą trochę inne sygnalizatory, jak te w Wiedniu


Czerwień w opinii ludowej łączy się z niebezpieczeństwem, namiętnością, rewolucją, a także z pomocą: straż pożarna, czerwony krzyż. Gdy piłkarz dostanie czerwoną kartkę to natychmiast musi opuścić boisko.

 

W ayurvedzie przypisuje się czerwieni właściwości rozgrzewające i pobudzające powstawanie czerwonych ciałek krwi. Czerwień nagrzewa ciało, ożywia tkankę nerwową i szpik kostny(?) Pomaga w utrzymaniu koloru skóry. Redukuje zbytnią aktywność kaphy i vaty. Nadmierne oddziaływanie czerwieni może spowodować zbytnią koncentrację pitty w różnych częściach ciała, co prowadzi do powstawania stanów zapalnych, np. zapalenia spojówek.

Jeśli masz zimne stopy to załóż czerwone skarpetki. Na pewno napłynie do nich krew i zapomnisz o tej dolegliwości. Dla kobiet wskazane jest noszenie czerwonej bielizny, zwłaszcza majtek. Sama noszę i wszystkie kobiety w mojej rodzinie. Nikt nie choruje teraz na choroby „kobiece”. Znam kobiety, które mają na raka szyjki, mięśniaki, torbiele i nigdy nie nosiły czerwonych fig. Jest to najlepsza ochrona, bo to kolor czakry podstawy, ale nie musisz w to wierzyć. Ten kolor jest wskazany dla kobiet, które nie mogą zajść w ciążę. Czasem na ciele jest zbyt mocny, wtedy można patrzeć na czerwone.

Jeśli ktoś używa do pisania lub podpisywania się czerwonego koloru, to sygnał, że ma problemy z seksem. Nie wiem czy dotyczy to pisania na czerwono mejli czy notek w internecie. Może ktoś się wypowie kto tak pisze ;)

czarny

Wg zasad feng shui czerwony w elewacji jest wskazany dla banków, bibliotek, doradców finansowych, gabinetów uzdrawiania, sklepy meblowe, obuwnicze. We wnętrzu wskazany jest dla jubilera, restauracji, sklepów meblowych i papierniczych. Niewskazany jest w szpitalach psychiatrycznych, w miejscach publicznych (windy, toalety), w halach i obiektach sportowych. W pokojach dzieci również niewskazany.

Z bankami trzeba ostrożnie, ważny jest też kształt logo. Np. pierwsze logo Kredyt banku było czerwono-biało-czarne. Bank sprzedany, choć zmienił logo na również nietrafione.

McDonalds miał dużo czerwonego i w logo i w wystroju wnętrz restauracji. Dewiza firmy: zjedz szybko i zrób miejsce dla następnego. W niektórych krajach nie chcą tej firmy, a ostatnio ma spadek obrotów, choć zmienia menu, zmieniła kolory w wystroju. Za dużo ognia.

Banki to instytucje zaufania, więc dziury symbolizują wyciek kasy i brak bezpieczeństwa.

Czerwone ściany są w agencjach towarzyskich, bo tam liczy się szybkość. We własnej sypialni dopuszczalne są dodatki czerwone, a najlepiej różowe, bo to różowy jest kolorem miłości.

Jeśli jednak ktoś ma takie ściany to jest to człowiek niespokojny, dynamiczny, wręcz agresywny. Dużą wagę przywiązuje do seksu, lubi ekstremalne przeżycia, lęka się codzienności, stagnacji, życia biernego i pełnego spokoju. Wydaje mu się, że jest pępkiem świata, idzie po trupach do celu, krótkodystansowiec. Jeśli ktoś z twoich znajomych ma taki kolor na ścianach to uważaj.

Czerwone bibeloty można umieścić na wprost wejścia do pokoju, bo to rejon sławy i reputacji.

W Chinach kolor czerwony to kolor szczęścia, ciepła, ognia, siły, sławy i pomyślności. Czerwień uważano za wyraz kosmicznej energii, element pobudzający oraz ochronę przed złymi wpływami. Moja babcia kazała mi przypiąć do wózka i łóżeczka dziecka czerwoną wstążeczkę – dla ochrony.

W chromoterapii kolor czerwony symbolizuje pozytywną, męską energię. Czerwień ożywia, energetyzuje, powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych i pobudza przepływ krwi, zwiększa produkcję czerwonych ciałek krwi i ogrzewa. Pomaga w zwalczaniu przeziębienia w fazie początkowej. Czerwień daje bodziec do wzmocnienia naszego ciała fizycznego.

 

Zaleca się działanie kolorem czerwonym w następujących chorobach:

  • anemia

  • artretyzm

  • brak apetytu

  • katar jelit

  • katar żołądka

  • liszaje

  • łysienie

  • odra

  • postrzał

  • reumatyzm

  • szkarlatyna

  • wysypka.

Przedawkowanie tego koloru może wywoływać gniew, bezwzględność, prowokować agresję.

Przeciwwskazania:

  • zaburzenia nerwowe u osób podnieconych, hiperaktywnych

  • stany gorączkowe

  • opuchlizny

  • wysokie ciśnienie krwionośnych

  • czerwona twarz

  • zapalenia.

Ubranie powinno być zgodne z charakterem człowieka. Noszenie ubrań, które ktoś dla nas wybierze, a są wbrew naszym upodobaniom, wiąże się z dużym stresem. Niektórzy mogą tak długo, jak np. politycy, artyści.

Upodobanie do konkretnych kolorów wiele mówi o człowieku.

Czerwone spodnie mówią – zawiodłem się na miłości rodziców. Potrzebuję ją znaleźć angażując się w różne przygody z kobietami oraz szukając autorytetu wśród mężczyzn.


Czerwone buty – nadmiar złości i brak miłości w dzieciństwie.

Czerwone korale, apaszka, kolczyki – zawiodłam się w miłości i nie potrafię o tym zapomnieć.

Czerwony żakiet – dostrzeż mnie, ale nie licz na zbyt wiele.

Kobieta w czerwieni przyciąga męskie spojrzenia.


W ciągu swego życia człowiek zazwyczaj 3 razy zmienia barwy. W okresie dorastania dominują kolory pobudzające (od czerwieni do żółtego), a drugim przeważają kolory uspokajające (fiolet, niebieski, indygo), a w trzecim okresie życia powinniśmy znów ubierać się na kolorowo. Należy jednak unikać białego, bo powoduje utratę energii. Zaprzestano go używać w szpitalach, gdy ludzie padali jak muchy.

 

Kolor odgrywa ważną rolę w odżywianiu człowieka. Badacz Lichtenstein odżywiał się białą żywnością (mleko, biały chleb, jajka, twaróg, ryż). Zachorował na nieżyt żołądka i jelit. Nie można odżywiać się odbarwionym jedzeniem.

Należy odżywiać się kolorową żywnością. Wszystkie barwniki roślin wiążą tlen w organizmie ludzkim. Im więcej barwników roślinnych spożywamy tym więcej i lepiej zaopatrujemy organizm w tlen, w witaminy, pierwiastki śladowe i enzymy, konieczne do przemiany materii. Jakiekolwiek świeże warzywo jest lepsze niż przetworzona papka, czy tabletki.

Czerwone barwniki zawierają: jabłka, buraki, kapusta czerwona, czereśnie, czerwone śliwki, agrest, maliny, rzodkiewki, tryskawki, pomidory, pieprz Cayenne, czerwona papryka.

Kolor czerwony poprawia apetyt, dlatego posiłki powinny być kolorowe.


Każdy kolory mogą mieć zarówno pozytywne jak i negatywne skutki. Chociaż czerwone róże na stole to symbol życia elegancją i pięknem, to czerwone światło na ścianie niekoniecznie.

Niechęć do określonej barwy może świadczyć o nadaktywności czy nadmiarze tego koloru w jakiejś części organizmu, a pragnienie ubierania się w określoną barwę – o niedoborze bądź słabej aktywności któregoś narządu.

Kolor czerwony jest nie dla każdego, bo ma mocne działanie. Możesz sobie pomóc, albo zaszkodzić.

Czerwony ma wiele odcieni. Ja najbardziej lubię magenta, czyli czerwień z fioletem. Taki nie czerwony i nie różowy.

Jak w każdej dziedzinie życia wskazany jest umiar i różnorodność.

A to źródła mojej wiedzy plus doświadczenia własne.

25.05.2015

Jeszcze dodam, że jeśli masz mało kasy to kup czerwony portfel. Będzie pękał od pieniędzy. Ja mam i jestem zadowolona. Moi panowie mają czarne, ale w środku czerwona tkanina. Czarny to w podświadomości czerwony. Nie musisz w to wierzyć, ale to działa.

Czerwony to świetny kolor jak chcesz coś zmienić w swoim życiu, a nie wiesz co. Kup sobie coś czerwonego, nawet coś małego i noś. To ci da impuls i przyciągnie zmiany.

 

 

 

wtorek, 12 maja 2015

Zawsze śmieszyło mnie, że ktoś może nie rozpoznać supermena, który zdejmuje okulary i już jest kimś innym. Nie wiedziałam, że to symbol przemiany.

Maski są konieczne człowiekowi do przeżycia.

Zacznijmy od masek oczywistych. Są maski tlenowe, bez których niemożliwe są operacje, nurkowanie, loty samolotami i maski przeciwgazowe używane na wojnach. Maski używane w sporcie, np. w hokeju, a ostatnio w piłce nożnej ;)

 

Maski zakładamy, żeby kogoś rozbawić. Każdy czuje się wtedy lepiej.

źródło: wrestling 

Są maski – symbole, jak Guya Fawkesa – symbol protestów. Gdy wszyscy będą wyglądać taka samo to nie wiadomo kogo ukarać. Ku-Klux-Klan też miał swoje. I długo byli bezkarni.

źródło: theblaze 

Ludzie zakładają maski, żeby robić złe rzeczy. Wydaje im się, że to nie oni są źli. Gdyby robili złe rzeczy ze swoją twarzą to ich psychika by tego nie akceptowała.

źródło: prison planet 

Są maski, które pozwalają nam się realizować aktorsko. Możemy poudawać kogoś kim nie jesteśmy, albo kim chcielibyśmy być. Potem może okazać się, że bycie kimś innym wcale nie jest takie fajne. Maska cię poratuje.

W polityce nagminnie są używane maski. Każdy mówi co mu ślina na język przyniesie. A potem gdy cel zostanie osiągnięty, wszystko wraca do starego. Nikt się z tym nie kryje, wszyscy uważają, że to normalne i grają w tę grę. Poza nielicznymi wyjątkami ;)

Czy ukrywanie swoje prawdziwe uczucia jest złe? A niby dlaczego. Nie można powiedzieć dziecku o sprawach, których nie rozumie. Nie można powiedzieć komuś, że się go nie lubi, jeśli od niego zależy nasz los w pracy.

Człowiek musi mieć jakiś mechanizm ochrony i maski są do tego idealne.

Najtrudniej jest wtedy, gdy chcesz zdjąć już maskę, ale inni ci na to nie pozwalają. Tak mają trefnisie – komicy, od których w życiu prywatnym oczekuje się dowcipów. Nie pozwala się takim ludziom zmienić maski. Aktor, który gra lekarza nie usunie ci wyrostka. Aktor, który gra księdza nie da ci rozgrzeszenia, choć na spowiedź może będzie chętny.

Nie daj sobie wmówić, że noszenie masek jest złe. Nie daj się namówić do zdjęcia aktualnej maski. Dla każdego powinieneś mieć inną maskę. Dla siebie również. Nie ma czegoś takiego jak moja prawdziwa twarz. To nic nie znaczy. Niektórzy będą cię dołować i powiedzą ci, że nie znali cię od tej strony (delikatnie). I dobrze. Człowiek całe życie się uczy i odkrywa nowe rzeczy.

Pamiętaj, żeby jak zdejmiesz jedną maskę od razu założyć inną, odpowiednią do sytuacji.

A to moja maska. Oryginalny prezent z Włoch.

To magnes na lodówkę :))) Codziennie na niego patrze, bo przecież lodówkę otwieram kilka razy dziennie. Gdy na nią patrzę to mi przypomina, żeby zakładać odpowiednią maskę do sytuacji. I jeszcze nigdy się nie pomyliłam. Czego i tobie życzę.

Bo przecież, żeby żyć musisz jakąś włożyć :)

 

 


sobota, 09 maja 2015

Niedawno na ścianie mijanego ogrodzenia był taki mural, o którym w marcu pisałam TU 

Ostatnio się zmienił i teraz ta ściana wygląda tak.

A tu dalszy ciąg tej ściany z podpisem autora, którym jest Shida czy Mik Shida. Artysta mieszka w Australii. Wrażliwość kobieca.

Wyobraźnia artysty nie ma granic. Każdy zobaczy co innego. To są owady czy ludzie, a może owadoludzie w przyszłości. I te kolory!

Tu kilka zbliżeń.

 

Ciekawe, że nikt kto przechodził ulicą nie oglądał tego malowidła. Może nikt się nie spodziewał na tej wysokości dzieła sztuki.Stałam tam kilka minut i czekałam aż przejdą, żeby ich nie złapać w kadrze.

Murale to dzieła sztuki dla wszystkich. Każdy może oglądać za darmo. Podziwiam tych artystów.

Wszystko dookoła się zmienia. Otwórz szeroko oczy i się rozejrzyj.

 

 


piątek, 08 maja 2015

Wydawało mi się, że dopiero zasnęłam, a już pofrunęłam w kosmos. Miałam poczucie upływu czasu i zmieniającej się przestrzeni. Leciała sama dusza bez ciała. To trochę wyglądało jak ucieczka. Pędziłam przez atmosferę, bez przerwy szybko w górę. Minęłam dwa statki kosmiczne, które wisiały nad ziemią. Przemknęło mi przez myśl, że tam są wszystkie lekarstwa świata na każdą chorobę istniejącą teraz i w przyszłości. Gdy je minęłam, to zmieniło się światło w kosmosie. Trochę się zdziwiłam, bo przecież teleskopy pokazują nam ciemność czasem rozgwieżdżoną. Ale co tam, ja chyba byłam gdzie indziej, a nie w kosmosie. Leciałam ciągle w górę, w świetle, które było białawe, ale ciepłe, lekkie, miękkie, dobre. Nie oblepiało, raczej pomagało mi się przemieszczać.

Granicą były te statki, które jakby kontrolowały dopływ tego boskiego światła do ziemi. Wystarczyło tylko je minąć i świat wyglądał inaczej.

Nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłam, więc nie wiem jak to opisać. Aż doleciałam do napisu 125.

 125

Ciekawe, bo napis był biały na białym tle, a więc teoretycznie niewidzialny. Ale był widoczny dla mnie. I wtedy się zatrzymałam. Poczułam się jak w niebie ;) jak w domu, do którego każdy człowiek tęskni. Ja byłam światłem i wróciłam do domu, do światła. Nic nie było ważne, chciałam tam być i już, na zawsze. Tam były odpowiedzi na wszystkie pytania, tylko po co je zadawać, wszystko jest nieistotne. Czułam się naczyniem wypełnionym światłem, odrębnym, a jednak razem z całym światłem. Jak jakiś Święty Graal. Gdy było mi tak dobrze, nagle dostałam kopniaka i szybko znalazłam się na ziemi. Lot był bardzo krótki, chyba przeleciałam przez jakiś skrót w czasoprzestrzeni. Byłam zła, że wróciłam. Poczułam ziemską atmosferę jak kisiel strachu. Jak można tu żyć, jak kawałek dalej jest taki piękny świat. Chyba to jednak nie był Bóg, bo przecież Bóg nas kocha, a nie daje kopniaki. Gdy się obudziłam to nie otwierałam oczu. Byłam zawiedziona. W niebie mnie nie chcą. Trzeba żyć tu, pod kontrolą tych statków.

źródło: Notre Dame 

Ten sen jest łatwy do interpretacji. To tylko reakcja mózgu.

Liczba 125 to numer domu, w którym mieszkam. Często używam tej liczby w hasłach (oczywiście z literami). A może to 125 pamiętany sen. Proste.

Często przy sprzątaniu włączam tv. Ostatnio gdy odkurzałam oglądałam powtórki Stargate, serialu s-f, widziałam wszystkie odcinki. Akurat był odcinek o transcendencji, o ludziach z  innych wymiarów, którzy umieją przybrać formę duchową. I ja to właśnie zrobiłam we śnie. Chyba mojej podświadomości się to spodobało.

Przypomniał mi się Clive Staples Lewis, pisarz angielski, o którym kiedyś pisałam.

On uważał, że największym dowodem na istnienie nieba jest nieskończoność naszych pragnień. Podobno naprawdę nie pragniemy niczego innego prócz nieba, a ta tęsknota duszy jest wrodzona. Gdy zostanie wypełniona obdarza nas niewyobrażalną radością. To pragnienia każą nam wychodzić z siebie. Musiało to ze mnie wyjść we śnie.

Pragnienia dają nam motywację do życia. Chce nam się wstawać rano po coś, mamy jakieś cele. Im więcej pragnień tym ciekawsze życie.

 

 


23:05, bajka107 , Sny
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 maja 2015

Pół dnia pisałam mejle motywujące. Zwykli ludzie mają zwykłe problemy. Co można doradzić przyjaciółce, gdy jej były mąż ciągle ją dołuje, umniejsza, gardzi nią. Ciągle ma na nią wpływ, chociaż niecodzienny. Jak ona ma znaleźć światełko w tunelu, jak ma nabrać pewności siebie?

I jeszcze nielubiana praca. Prosiłam ją, żeby dostrzegła w niej cokolwiek dobrego. Przynajmniej ma pieniądze i spotyka różnych ludzi. Pojawiła się też choroba, której lekarze nie mogą zdiagnozować. Dopóki będzie o sobie myślała źle, nienawidziła swojej pracy, bała się byłego, nic w jej życiu się nie zmieni. Nie pojawi się ktoś kto ją uratuje. Ten świat tak nie działa.

Zawsze możesz zapytać lustra kto jest najpiękniejszy na świecie. Przecież wiesz jaka będzie odpowiedź.


Świat zwykłego człowieka nie musi być szary i ponury.

 

Świątynia Luster

Przed tysiącem lat pewien pies wstąpił do Świątyni Tysiąca Luster. Szedł schodami do góry, przekroczył obrotowe drzwi świątyni, spojrzał w tysiąc luster i ujrzał tysiąc psów.

Bardzo się przestraszył, złowrogo zawarczał. Wtedy tysiąc odbić psów uczyniło to samo. Z podkulonym ogonem pies uciekł ze świątyni przekonany, że świat jest pełen złych psów i już nigdy nie wrócił do tego miejsca.

Jakiś czas później inny pies wszedł do tej świątyni. Także i on udał się na górę, przeszedł przez obrotowe drzwi, popatrzył w tysiąc luster i zobaczył tysiąc psów. Ucieszył się i zamerdał ogonem. Wtedy tysiąc psów również pomachało ogonami. Pies opuścił świątynię przekonany, że na świecie żyje mnóstwo dobrych i życzliwych psów.

Źródło: Lustra

Człowiek znajduje zawsze to, co pragnie odnaleźć.

Był kiedyś człowiek, który siedział na skraju oazy u wejścia do pewnego miasta na Bliskim Wschodzie. Jakiś młodzieniec zbliżył się do niego i zapytał:

- Nigdy nie byłem w tych stronach. Jacy są mieszkańcy tego miasta?

Starzec odpowiedział mu pytaniem: Tacy jacy byli mieszkańcy miasta, z którego przybywasz.

- Egoistyczni i źli. Dlatego chętnie stamtąd wyjechałem.

- Tacy są też mieszkańcy tego miasta - odpowiedział starzec.

Wkrótce potem inny młodzieniec zbliżył się do mężczyzny i zadał podobne pytanie.

- Dopiero przybyłem do tego kraju. Jacy są mieszkańcy tego miasta?

Starzec znów odpowiedział tym samym pytaniem: Tacy jacy byli mieszkańcy miasta, z którego przybywasz.

- Byli dobrzy, szlachetni, gościnni i uczciwi. Miałem wielu przyjaciół i trudno mi było ich pozostawić.
- Również mieszkańcy tego miasta są tacy - odpowiedział starzec.

Kupiec, który przyprowadził swoje wielbłądy do wodopoju, słyszał te rozmowy i kiedy drugi młodzieniec oddalił się, zwrócił się do starca z wyrzutem:

- Jak możesz dawać dwie zupełnie różne odpowiedzi na to samo pytanie, postawione przez dwie osoby?

- Synu mój, odpowiedział starzec, każdy nosi swój świat w sercu. Ten, kto nie znalazł nic dobrego w przeszłości, nie znajdzie też nic dobrego tutaj. Natomiast ten, kto posiadał przyjaciół w innym mieście, znajdzie również tutaj lojalnych i wiernych przyjaciół. Osoby bowiem są takie, jakimi my je znajdujemy. - Bruno Ferrero


Chcesz zmian, to przestań płakać nad rozlanym mlekiem. Przeszłości nie zmienisz. Nie rozpaczaj, było minęło. Jedyne co możesz zrobić to zmienić swój stosunek do tego co było, wyciągnąć wnioski i z pokorą przyjąć życiową lekcję.

Jak zwykle poeta to dobrze ujął.

 

Co widać w lustrze mojego życia? - Henryk Rynkowski

 

Co widać w lustrze mojego życia

W krzywym zwierciadle mego istnienia?

Pozorne blaski, prawdziwe cienie

I obrócone w nicość marzenia.


Co widać w lustrze mojego życia?

Twarz, którą życie zmarszczkami zryło

Bolesną prawdę o ludzkim losie

I kilka wspomnień o tym co było.

 

Co widać w lustrze mojego życia

Po drugiej stronie tafli srebrzystej?

Odwrotność tego co mnie otacza

Wszystko pozorne, choć wyraziste.


Co widać w lustrze mojego życia?

Czy jeszcze swoje widzę odbicie?

Czy to ktoś inny, chociaż podobny

Zza lustra patrzy na moje życie?


Tak bardzo chciałbym wszystko odwrócić

Jak w tej błyszczącej tafli lustrzanej

Czas cofnąć, wszystkie wyleczyć rany

I znów te oczy ujrzeć kochane.

 

Źródło: http://www.wiersze.info/index.html

 

Jeśli ci źle w życiu to wiedz, że nikt ci nie pomoże. Nikt za ciebie nie przeżyje twojego życia. Chcesz mieć lepsze życie to zacznij myśleć i zmień obraz, który odbija się w lustrze twojego świata. Dla kogoś innego twoje życie może być bajką, bo ona ma gorsze. Oczywiście w swoim mniemaniu. Ciekawe, że mało jest osób zadowolonych z tego co ich spotyka. Życie upływa na ciągłej walce. A przecież można inaczej.

W każdej chwili możesz zmienić postrzegania siebie i swoich doświadczeń, które potraktuj jak lekcje.

Chyba, że jesteś wampirem i nie masz swego odbicia w lustrze.

Jeśli w twoim lustrze nie zobaczysz nic, to chyba nie żyjesz. Świat nie stanie w miejscu, ale zrobi się pusto.


Więc pomyśl, czy warto dalej użalać się nad sobą. Życie płynie, a ty możesz wziąć ster w swoje ręce.

Przecież nie możesz się już czuć gorzej. Więc będzie lepiej.

 

 


środa, 06 maja 2015

„Obraz wart 1000 słów” – mówi klasyk. I ma rację.

Kolejny obrazek z IX tomu Transerfingu Rzeczywistości wygląda tak.

Chyba autor sprawdza naszą czujność :) Ciekawe, że dla autora naga kobieta siedząca na bestii ma być synonimem gwiazdy. Gwiazdą jest osoba, która pozwala sobie być sobą, nie przestrzega standardów i idzie własną drogą. Każdy może osiągnąć sukces.

Zeland chyba jest jasnowidzem, bo widział wcześniej Katy Perry na Super Bowl 2015.

Dalej pisze, że „wzór do naśladowania – wzorzec sukcesu – stwarzany jest celowo, aby dążenia wszystkich pozostałych ukierunkowane były w tę samą stronę.” Celem wahadeł jest zapędzić wszystkich do jednego szeregu, a pomagają w tym gwiazdy.

Faktycznie współczesne gwiazdy sprawiają wrażenie produktów.

Najbardziej wpływowi celebryci w 2014 roku to:

1 miejsce Beyonce – zarobiła 115 mln dolarów

8 miejsce Rihanna – 48 mln dolarów

9 miejsce Katy Perry – 40 mln dolarów

17 miejsce Miley Cyrus – 36 mln dolarów

18 miejsce Taylor Swift – 64 mln dolarów

Na czym tyle zarobiły można przeczytać na stronie Forbes

Katy Perry jest najpopularniejszą osobą na Twitterze, ma 60 mln fanów. I to jest miarą sukcesu. Katy ma na swoim koncie wiele przebojów, a koncerty to wielkie show. Jest supergwiazdą. Ma kota, który ma swój własny blog.

Kasia Ela Hudson urodziła się 25-10-1984 = 30=3. Pod wpływem Urana – łamie schematy. Dzięki ojcu umie manipulować na najwyższym poziomie, ale nie jest dla niej autorytetem. Karma – praca dla ludzi i robienie kariery.

Trójki mają wiele talentów i umieją się znaleźć w każdej sytuacji. Łatwo można je zranić.

Katy zaczynała karierę w wieku 17 lat, wydała płytę, ale nie było to nic nadzwyczajnego. Gdy zmieniła nazwisko na Perry – panieńskie jej matki, zmieniła kolor włosów na czarny (naturalne ma blond włosy) i zaczęła się jej właściwa kariera. Stworzyła inną osobę, która występuje na scenie. Podobnie jak Beyonce, która stworzyła sobie sceniczne alter ego Sashę Fierce.

Dzieciństwo miała nieszczególne. Dozwolona muzyka to gospel i włoskie opery. Potem inspirowała się zespołem Queen. I to przyniosło jej sukces – teatralność show.

Trójki nie znoszą życia w pojedynkę, dlatego Katy ciągle się zakochuje. Wyszła za mąż za Russella Branda (4-06-1975=32=5). Związek nie przetrwał, ślub odbył się 23-10-2010=9. W takim dniu nie ma nic trwałego.

Katy pokazuje się z rodzicami, ale oni podobno są niezadowoleni z jej kariery.

Matka napisała książkę o córce, ale nie została wydana. Ojciec stracił autorytet jako przewodnik duchowy, przez piosenki córki np. I Kissed a Girl. Tak to jest gdy w dzieciństwie jest rygor.

Wpływowe celebrytki w swoim gronie ;)


Rihanna ur. 20-02-1988=30=3 Kolejna Trójka, ale rodzina nie dawała jej wsparcia. Rodzice rozwiedli się gdy Robyn miała 14 lat. Ojciec uzależniony od narkotyków. Szuka miłości i znajduje damskiego boksera Chrisa Browna. Karma nakazuje jej zabiegać o dom i rodzinę. Słabo jej to na razie wychodzi.

Zaistniała po piosence Umbrella, w której śpiewa: „Dobra dziewczyna zeszła na złą drogę … Złożyłam przysięgę i wytrwam w niej do końca”.

We wszystkich piosenkach śpiewa jak bardzo pragnie być kochana, szuka miłości oddając się każdemu kto ją zechce. W każdym teledysku są manekiny, woda, lustra. Przenosi się w inny, bajkowy świat. I to się ludziom podoba.

Ostatnio, gdy pomalowała usta na fiolet i pokazała swoje zdjęcie na Twitterze, to na całym świecie wykupione pomadki w takim kolorze.

A ostatni kadr z videoclipu do piosenki We Found Love jest taki.

Czy tak wygląda szczęśliwa kobieta? Ale jest gwiazdą.

Najmłodsza wpływowa celebrytka to Miley Cyrus 23-11-1992=10=1

Pod ogromnym wpływem ojca - muzyka. Wiem, bo ja też urodziłam się 23.

Jako Jedynka inspiruje innych i dobrze jej to wychodzi.

Najpierw grała w serialu Hannah Montana, oczywiście z tatusiem. Od dzieciństwa była szykowana na gwiazdę.

Gdy grała w serialu miała ogromny wpływ na małe dziewczynki, które chciały wyglądać i być jak ona. I to na całym świecie.

Róbcie to co ja ;) A ja robię co mi każą.

A to tatuś z ukochaną córeczką. Uśmiech przyklejony do twarzy, ale prawa ręka odpycha tatusia.

Mowa ciała nie kłamie. Nawet student psychologii w zachowaniu Miley dostrzeże zaburzenia. Musiała mieć już jako dziecko doświadczenia seksualne i to ma wpływ na jej zachowanie. Dziwne, że wszyscy to widzą, a nikt nie reaguje. Sama mówi, że ciągle jest naćpana, albo pijana. Jeśli dożyje 42 lat to napisze książkę, jeśli tatuś pozwoli. Ale czy kogoś to obchodzi.

Czterdziestokilkuletnia córka znanego muzyka rockowego, po jego śmierci napisała jak ją po koncertach gwałcił, a zaczął gdy miała 5 lat. Fani byli zniesmaczeni.

Ciekawe, bo jej karma to pieniądze i dom z ogródkiem. Ma dopiero 23 lata, a zarabia więcej niż rodzice. Jej wizerunek jest na zeszytach, piórnikach, pisakach, wszędzie. A to bardzo dochodowe. Teraz wprowadza modę na chodzenie prawie nago, farbuje włosy pod pachami, a wszyscy ją naśladują.

Kiedyś w autobusie słyszałam jak gimnazjaliści rozmawiali o Miley, jak ją uwielbiają, kochają i chcieliby nią być. Takie mamy młode pokolenie.

Stajnia Disneya ma wiele takich gwiazdek.

Wszyscy słuchają teraz muzyki. Zadaniem gwiazd jest programować odbiorców, żeby „patrzyli w jedną stronę”. Dlatego gwiazdy muzyki są najbardziej wpływowymi ludźmi.


Muzyka to wibracje, a odpowiednie częstotliwości programują mózg człowieka. Ludzie zachowują się jak zamuleni. Nie zajmują się własnymi sprawami tylko życiem gwiazd. Śledzą wpisy na FB czy Twitterze, sami tworzą strony poświęcone gwiazdom. A te informacje są bezużyteczne i nikomu nieprzydatne. I tak upływa życie nastolatków.

Gdy człowiek skupia się tylko na potrzebach fizycznych, przetrwania – seks i papu, to wolno wibruje. I te wszystkie gwiazdy mają cię do tego zachęcić, żebyś przypadkiem nie myślał za dużo.

Więcej na ten temat w Medical mafia

Niektórym gwiazdom nie udaje się długie życie. Żeby zagłuszyć wołanie duszy gwiazdy ćpają i piją. To nie nowość. Zawsze dostępne były zamulacze. Anna Karenina brała opium, żeby nie czuć, żeby zasnąć.

Umierają w zagadkowych okolicznościach, a ich miejsce zajmują kolejne produkty wahadeł – nagie gwiazdy. 

Amy

 Brittany

Gwiazda to taka osoba, która porzuciła szkołę, bo wcześnie zaczynała karierę. W domu był rygor, albo nudno. Rodzice mają szczególną rolę, nie wspierają, a wręcz oddają swe dzieci w wir kariery. Gwiazda za pieniądze zrobi wszystko. Im więcej mają tym są bardziej puste.

Były piłkarz, gwiazda futbolu, David Beckham w sobotę 2 maja skończył 40 lat (2-05-1975=29=11). Wysokie mniemanie o sobie, silny charakter, ale ma misję.

Do dobrego funkcjonowania potrzebuje luksusu i głośnego sukcesu. Karma jak u Katy Perry.

Oglądałam niedawno film z wyprawy do Amazonii. Był tam w ubiegłym roku, oczywiście z kamerą. Nie dało się tego oglądać, bo gwiazda miała niewiele do powiedzenia. Ale ciekawe zdania usłyszałam. David pytał przewodnika jak mu się żyje. A ten odpowiedział, że ma mały dom, żonę i dzieci i jest bardzo szczęśliwy, bo żyje mu się spokojnie. A Beckham powiedział, że on żyje ciągle pod presją i tak by nie umiał.

źródło: http://epoca.globo.com/colunas-e-blogs/bruno-astuto/

Tak mówi tylko gwiazda. Za pieniądze zrobi wszystko. Okazało się, że ta wyprawa była sponsorowana przez biuro podróży, które potem dużo zarobiło. Gdyby chciał nie być pod presją to by pojechał bez kamery. Proste.

Wybór należy do ciebie. Bądź kolejną gwiazdą.

Wpływ gwiazd na życie nastolatków jest wielki. Morze perwersji, wyuzdania, wszystkiego na sprzedaż przynosi efekty. Np. takie 16_mama 

Gimnazjalistki martwią się, że jeszcze są dziewicami ;(

Jeszcze jedna cecha gwiazd, która mi umknęła. Jeśli ją masz to masz szansę w tym biznesie. To hipokryzja. Przez całe młode życie dążą do popularności, a gdy ją mają to udają, że chcą prywatności. Przykłady powyżej. Beckham wszędzie zabiera ze sobą kamerzystów, a potem się użala, że żyje pod presją, Rihanna gdy odpoczywa to sama wrzuca na instagram fotki co robi. Wszystkie gwiazdy są bardzo aktywne w internecie i tam toczy się życie młodzieży. A potem trzeba wrócić do szarej codzienności, wynieść śmieci, posprzątać, coś zjeść. Jakie życie jest nudne. A wtedy wystarczy zapalić, wypić, powąchać i jest haj. Przecież gwiazdy to robią i żyją znakomicie.

Dorośli powinni się zainteresować co jest ważne dla dzieci w swoim otoczeniu. Przez indoktrynację i zamulenie nie myślą. A zewsząd sączy się jad. A potem wszyscy się dziwią, że młoda osoba popełnia samobójstwo, gdy życie nie jest bajką.

Oczy szeroko zamknięte.

Neverending temat ;) Mogłabym bez przerwy o tym pisać.

Najlepszy” utwór zespołu Queen, Bohemian Rhapsody, jest utworem stosowanym przez scjentologów do prania mózgów przyszłych sponsorów. To fakt ujawniony przez jednego z nich. Tekst jest ważny (mord, sprzedanie duszy – tłumaczenie Freddiego), ale też specyficzna, wywołująca niepokój muzyka. Każdy niemowlak płacze gdy jej słucha. Można sprawdzić.

 



 



piątek, 01 maja 2015

Nareszcie skończył się miesiąc imprez i jedzenia restauracyjnego. Pora odpocząć i wrócić do równowagi.

Na ten długi czas wolny robiłam zakupy w markecie. A tam pełno warzyw i owoców, wymyślnych i z najdalszych zakątków świata.

Mamy:

pomidory z Holandii, Belgii

cukinie z Hiszpanii, Holandii

ogórki z Rumunii

ziemniaki z Grecji

paprykę z Hiszpanii

cytryny z Hiszpanii

tryskawki z Hiszpanii

grapefruity z Turcji

kokosy z Kostaryki

melony z Brazylii

limonka z Brazylii

awokado z Brazylii

kiwi z Włoch

imbir z Chin

koperek z Węgier (czy w Polsce nikt nie umie tego uprawiać?)

itd.

Nic nie kupiłam. Jeszcze nie pora.

Wzdrygam się jak słyszę gdy ktoś mówi, że się zdrowo odżywia, bo je warzywa i owoce. Nie będzie zdrowy ten, kto je bez ograniczeń warzywa, a zwłaszcza owoce.

 

Tradycyjna Chińska Medycyna (TCM) skupia się na niedopuszczeniu do chorób. Zaleca m.in. odżywianie zgodnie z porą roku i warunkami klimatycznymi. To druga ważna zasada żywienia, po umiarze (Hara-hachi-bu).

Właśnie skończyła się zima, więc jedliśmy warzywa i owoce, które można przechowywać w piwnicy. Takie warzywa długo zachowują zgromadzoną w lecie energię i są lepiej przyswajalne. Jeśli jadłeś zimą szklarniowe pomidory czy ogórki (tylko po co, bo są bez smaku) i owoce cytrusowe, to rozregulowałeś swój organizm. Takie jedzenie zimą powoduje, że organizm zaczyna się wychładzać. Człowiek zaczyna się pocić i tracić ciepło, łatwo wtedy o choroby. Jak się już przeziębisz to nie pij herbaty z cytryną, ale herbatkę imbirową, która ma naturę rozgrzewającą (yang). Z cebulą i czosnkiem też uważaj, umiar wskazany.

Wiosną należy stopniowo przechodzić na potrawy lżejsze (yin) jak zielony szczypiorek czy kiełki (dlaczego na tackach ze sklepu zawsze zalatują stęchlizną). Powoli odtruwamy w ten sposób organizm po ciężkostrawnych potrawach zimowych.

Nie powinno się jeść dużo surowych owoców i warzyw, bo mają naturę zimną i wilgotną, odświeżają i ochładzają ciało.

W naszym klimacie owoce nie są podstawą pożywienia, jedynie uzupełnieniem.

Owoce rosną u nas tylko latem, więc tylko wtedy powinniśmy je jeść.

Owoce z importu są zrywane zielone, niedojrzałe, płyną do nas w kontenerach, potem moczone w chemikaliach, żeby miesiącami mogły leżeć w marketach. Wartość odżywcza jest znikoma. Ostatnio wyrzuciłam grapefruita, którego kupiłam rok temu. Pisałam o tym opisując Martwe-jedzenie .

Owoce powinniśmy jeść tylko wtedy, gdy są świeże. Nie wolno dodawać do owoców cukru, śmietany, jogurtu i mleka. Jeśli nie smakują nam owoce „poprawione” to nie jedzmy ich. Taka mieszanka bardzo ochładza, wręcz wyniszcza organizm i powoduje jego zakwaszenie, a często też alergie. Zmuszanie do tego dzieci jest karygodne.

Kilka lat temu latem próbowałam jeść tylko surowe warzywa i owoce. Był upał, a ja trzęsłam się z zimna, ubierałam grube swetry. To pod wpływem jakichś rewelacji z internetu. Musiałam sprawdzić to na sobie. To jest szkodliwe dla zdrowia. Zresztą ci co propagowali raw food wyglądają niezdrowo, mają blada cerę, są smutni, oczy bez blasku. Na początku człowiek czuje się lekko, ale potem to już tylko gorzej.

Nie rób tego sobie. Dzieci zmuszane do jedzenia surówek do obiadu bardzo mocno protestują. Ja byłam do tego zmuszana, zmuszałam mojego syna, ale wnuków nie będę zmuszała. Surowe owoce powinny być jedzone jako odrębny posiłek.

Dzieci są mądre, a my im w tej sprawie nie ufamy?

Wmawia się nam, że owoce i warzywa to samo zdrowie. W nadmiarze wychładzają i osłabiają. A może chodzi właśnie o to, żeby produkować chorych ludzi?

Warzywa i owoce należy jeść ciepłe, gotowane lub ogrzane. Np. owoce gotujemy z przyprawami (jak cynamon, imbir, kardamon, goździki, miód) lub pieczemy w piekarniku (jabłka). Tylko nie w folii aluminiowej, bo chyba nie chcesz mieć raka mózgu (aluminium tam właśnie lubi się odkładać).

Na zimę róbmy powidła ze słodkich, dojrzałych owoców (moreli, śliwek, gruszek).

Starzy ludzie nie powinni w ogóle jeść owoców. A jeśli chcą to mało i na ciepło. Moja babcia (88) jadła prażone poszatkowane jabłka. Ona wiedziała, że zawierają pektyny i jedzone na surowo ją „wzdymały”. Inne składniki jabłek stały się mniej ważne. Proste.


Ciekawe, że to Amerykanie wyznaczają wytyczne do odżywiania, wymyślają piramidy żywieniowe, a posiadają najbardziej chore społeczeństwo i miliony grubasów chodzi po amerykańskich ulicach.

Strony w internecie, które wmawiają, że jedzenie owoców to samo zdrowie robią wodę z mózgu, działają nieodpowiedzialnie, są bezkarne. Nie czytaj co określony owoc zawiera, tylko jakie ma działanie i czy jest odpowiedni dla ciebie dzisiaj. Nie daj się ogłupiać. Po co ci magnez, potas, wapń, skoro się dobrze czujesz. Najpierw się zbadaj, a potem jedz odpowiednie jedzenie.

Każdy swój rozum ma. A jeśli widzi, że zamiast przypływu dobrego samopoczucia, ma alergię, czuje się osłabiony, jest mu zimno, to niech sam wyciąga wnioski. I leci do apteki albo do księgarni.

Reklamują żeń szeń jako „korzeń życia i wiecznej młodości”, cudowna roślina na wszystko, łącznie z rakiem, a ja go nie tykam. On podnosi ciśnienie i szkodzi sercu. Chińczycy zwykle mają je niskie. Ja mam ciśnienie normalne, więc po co mam je podnosić? Po co mi bezsenne noce. Bądź krytyczny.

TCM działa logicznie, jak jest ci zimno to się nie wychładzaj, tylko jedz ogrzewające potrawy. Każdą chorobę leczą indywidualnie. Co jest dobre dla jednego, może być trucizną dla innego. Ale tego nie wie pani, która kupiła olej (chyba z pestek dyni) na przerost gruczołu krokowego ;(

Dla zdrowia najlepiej jeść zrównoważone jedzenie, odpowiednie do pory roku i warunków klimatycznych. Zawsze masz możliwość przywrócenia równowagi swojemu organizmowi. A na pewno nie pomogą ci egzotyczne owoce czy warzywa. Lubię smak melona Galia, ale rocznie zjadam 2 i tylko latem. Przesadyzm jest niewskazany.

Zanim cokolwiek wsadzisz do ust to się zastanów.

 

 

Teraz czytam Filozofię zdrowia Anny Ciesielskiej i nieustannie Królickiego.

 

 


Tagi: owoce TCM
22:22, bajka107 , Zdrowie
Link Komentarze (2) »
Archiwum
bajka107@gazeta.pl