Życie to wszystko co mam :
czwartek, 26 czerwca 2014

Gdy wsiadam do autobusu zawsze patrze na ludzi, z którymi podróżuję. Zauważyłam pewną prawidłowość. Gdy jadę do pracy (ok. 15) to ludzie zwykle trzymają w rękach komórki i słuchają muzyki, wysyłają sms, grają w mini gry itp. Ci co nic nie robią to śpią, bo autobusem jadą ludzie z fabryki. Gdy wracam z pracy (ok.19-20) to ludzie zwykle czytają książki papierowe albo w czytnikach. Zawsze mniej jest ludzi, którzy tylko jadą i patrzą w okno. Gdybym jeździła samochodem to nie miałabym frajdy w poznawaniu ludzi. Dziękuję mojemu mężowi, że zabrał mi moje autko. Zgodnie z zasadą Transerfingu w każdej sytuacji znajdź coś pozytywnego :)

Dzisiaj obok mnie w autobusie usiadł gimnazjalista, a na koszulce miał napis:

0

PRBLMS

Zabawne, bo dopiero pisałam o zerze ;) Chłopak doskonale wie, czego nie chce i właśnie to dostanie. Problemy.

Zero działa jak stworzyciel. Jeszcze nic nie ma, ale zaraz się coś wyłoni – problemy. Zawsze zwracaj uwagę jaki nosisz napis na ubraniu, bo to przyciągasz. Albo coś reklamujesz ;) Kiedyś kupiłam sobie koszulkę z napisem freedom Bardzo wtedy potrzebowałam wolności, czułam, że się duszę. I ją dostałam, zgodnie z zamówieniem :)

Przypomniała mi się książka dra Franka J. Kinslowa "Sekret natychmiastowego uzdrawiania. Wprowadzenie do Mocy Synchronizacji Kwantowej". Kinslow to przykład lekarza, który kocha ludzi i pragnie im pomóc. Napiszę kiedyś o tej metodzie uzdrawiania, a na razie przedstawię rysunek z jego książki, który pięknie pokazuje jak z niczego tworzy się coś.


Pod linią jest Czysta Świadomość, bez kształtu, bez granic, czysta i jedyna. Człowiek nie jest w stanie zrozumieć świadomości, nie będzie w stanie jej kontrolować, ani nią manipulować. Nie istnieje ona jako rzecz, nie można jej zrobić fotki, ale ona istnieje. Ten rodzaj niczego trwa wiecznie. Czysta świadomość nigdy się nie zmienia, nigdy nie umiera. Jest polem nieśmiertelnej miłości i bezgranicznego pokoju. Jest żródłem energii, ale sama nie jest energią. W kulturze hinduskiej zwana jest Akaša, a w transerfingu – przestrzenią wariantów.

Wszystko co posiada formę, bierze się z bezkształtnej czystej świadomości. Nie wiemy jak to się dzieje, ale tak jest. Fizycy kwantowi są już świadomi istnienia tego pola, a David Bohm określa je jako "pole które zawiera treści tworzenia cichutko czekające, by stać się formą lub energią" – czyli wszystko pochodzi z niczego.

Z reguły człowiek żyje w swoim umyśle i jest nieświadomy swojej świadomości. Wystarczy się obudzić i zacząć stwarzać wszystko czego dusza zapragnie. A właściwie nie stwarzać tylko sięgać do tej przestrzeni i wybierać. Wszystko już jest stworzone, cokolwiek pomyślisz, już jest, tylko pozwól sobie to wybrać. Gdy wybierzesz to znajdujesz się w punkcie Zero, wtedy powstaje fala, która rozciąga się bez końca. Gdy fale nakładają się na siebie, tworzą cząstki subatomowe. Gdy cząstki robią się bardziej zbite, stają się atomami. Atomy grupują się, aby uformować molekuły, a molekuły układają sie w fizyczne formy. Myślisz i masz!

Mój ojciec uczył się w szkole, że najmniejszą cząstką są atomy. A teraz już małe dzieci wiedzą, że są jeszcze mniejsze cząstki, dążące do nieskończoności.

Ciekawe, że ludzie jak się dowiedzieli o tym oceanie czystej świadomości to pragnęli do niego zajrzeć, żeby wiedzieć co się wydarzy. Tylko po co tracić czas. Lepiej samemu wziąć swoje życie w swoje myśli i mieć to co się chce. Każdy wariant, który wybierzemy już jest.

Czy już wiesz czym jest ZERO :) Jeśli tak, to możesz wszystko.

 

Dopisek w dniu 12.07.2014r.

W 2000 roku przywódcy 189 państw podpisali Deklarację Milenijną ONZ. Pełny tekst tu deklaracja ONZ 2000  

Do 2015 zobowiązano się do:

- zlikwidowania skrajnego ubóstwa i głodu;

- zapewnienia powszechnego nauczania na poziomie podstawowym;

- promocji równości płci i awans społeczny kobiet;

- zmniejszenia wskaźnika umieralności dzieci;

- poprawy stanu zdrowia kobiet ciężarnych;

- zwalczania AIDS, malarii i innych chorób;

- zapewnienia stanu równowagi ekologicznej środowiska przez stosowanie zasad zrównoważonego rozwoju;

- stworzenia światowego partnerstwa na rzecz rozwoju.

Za rok okaże się, że nie ma głodu na świecie i wszyscy są happy. Nikt nie wspomni o rozwarstwieniu społeczeństw i przepaści między biednymi i bogatymi. A gdzie jest zrównoważony rozwój???

Zamiast trzy zera mamy osiem zer.

 



środa, 25 czerwca 2014

Już prawie zasypiałam, kiedy obudziły mnie głosy pod oknem. Usłyszałam dwóch młodych (20-30 lat) mężczyzn jak się kłócili. Starszy był czymś oburzony, że ten młodszy czegoś nie zrobił, gdzieś nie poszedł, nawalił. Co chwila mówił je..., ku... i podobne inwektywy. Młodszy się usprawiedliwiał i spokojnie coś tłumaczył. Nie chciało mi się wstać i sprawdzić kto to. Myślałam, że nie zasnę, bo mnie zupełnie wybudzili, a była 1 w nocy. Starszy zaczął się już powtarzać i w pewnej chwili młodszy powiedział: Kocham cię. Naprawdę. Oniemiałam. Zupełnie się tego nie spodziewałam usłyszeć, zwłaszcza od młodego człowieka. Co mu przyszło do głowy? I nagle wszystko ucichło, przestali się kłócić i odeszli. To czary ? Nic już nie było słychać. A ja pomyślałam - jacy piękni są zwykli ludzie. Owszem mają złe emocje jak każdy, ale jak szybko potrafią je rozładować. Wystarczy wypowiedzieć magiczne zaklęcie. I zło odchodzi. Takie momenty w życiu lubię najbardziej. Zasnęłam z uśmiechem na ustach i to dość szybko. Nic złego mi się nie przyśniło, a cały dzień był super.

Gdy wydaje ci się, że wszystko idzie w złym kierunku, gdy nie wiesz co zrobić to powiedz Kocham Cię, nawet do siebie, a zobaczysz jak działa magia.



poniedziałek, 23 czerwca 2014

Liczba 0 jest fascynująca, zawiera w sobie nic i jednocześnie wszystko. Wszystko w świecie musi mieć swoją podstawę, czyli wszystko zaczyna się od zera. Jako znak pochodzi z Indii (ok.1000 lat). Jednak im więcej zer na koncie tym człowiek bardziej szczęśliwy, ale też niepewny. Zero na zachodzie pojawiło się dość późno, bo ok. XII wieku liczby historia

Matematycy powtarzają, że nie dzieli się przez 0, to tylko taki schemat, bo idzie nowe pokolenie, które uważa inaczej dzielenie przez zero Bez zera nie byłoby informatyki i wszystkiego co mamy teraz.

Zero może spowodować też zniknięcie liczby gdy przemnożymy przez 0. Zero oznacza siłę, moc i energię, której jeszcze nie ma, ale pojawi się za chwilę.

Gdy zapisywano większą liczbę to po prostu zostawiano puste miejsce, ale nie zawsze wiedziano ile jest tych pustych miejsc. Potem symbolem zera było koło – najstarszy znak ludzkości – symbol doskonałości. Koło jako obrączka jest symbolem połączenia partnerów, a jako wieniec kładziony na grobie, tworzy więź z naszymi przodkami – życie i śmierć tworzy całość. Koło nie ma początku ani końca, jak wąż, który połyka własny ogon. Teraz zero jest zapisywane jako elipsa. Elipsa jest symbolem aury, pola, które otacza i ochrania człowieka. Planety wokół Słońca poruszają się po elipsach. Kształt doskonały.

Nadejście 2000 roku wywołało lęk. Nawet prognozowano, że komputery tego nie zniosą. Trzy zera prognozują wojny i tak jest i będzie. Człowiek myśli, że zarządza światem, a to tylko iluzja. Robert Kaplan powiedział, że "kiedy się patrzy na zero, nic nie widać; kiedy się patrzy na wskroś jego, widać cały świat". "Wszechświat zaczyna i kończy się zerem" powiedział Charles Seife. Dwójka to Księżyc – energia żeńska, a z zerami zmusza do działania. Wszystko ukryte zostanie ujawnione. Energia kobieca jest tak silna, że niektórzy mężczyźni nie wiedzą kim są, dbają przesadnie o siebie, a niektórzy nawet ucinają sobie coś i zakładają sukienki i peruki. To wina tej Dwójki.

Jak działa zero w numerologii? Sprawdźmy to na znanych Trójkach.

Ludwik XVI           23.08.1754=30=3

Józef Piłsudski        5.12.1967=30=3

Daniel Olbrychski   27.02.1945=30=3

Fidel Castro          13.08.1926=30=3

Kim Dzong Un         8.01.1983=30=3

Donald Tusk          22.04.1957=30=3

Trójka jest liczbą szczęścia, radości życia i kreatywności. To liczba duchowości i świętości (Trójca święta; przeszłość, teraźniejszość, przyszłość; narodziny, życie, śmierć; 3 Króli; matka - ojciec - dziecko; 3 życzenia; do 3 razy sztuka...). Nie ma zgodności jaka planeta patronuje Trójce. Ja przychylam się do Urana, a nie Jowisza. Uran to wulkan, nieprzewidywalność, nagłe i niespodziewane działanie. Dlatego bardzo pasuje do tej liczby. Podliczba 30 to wulkan x 10. Trzeba uważać.

Ludwik XVI żył tylko 39 lat, bo został zgilotynowany. U niego dobrze widać działanie Urana. Chciał reform, zgromadził wojska, a tu niespodzianka, nie przewidział rewolucji i skrócili go o głowę. Jakoś nie miał szczęścia. U niego głównym wyzwaniem - czarnym szczytem jest Zero.

Piłsudski do spokojnych nie należał, zmarł zresztą na raka wątroby (emocje) w wieku 68 lat. Miał więcej szczęścia. W katolickim kraju dwa razy zmieniał wyznanie, żeby poślubić ukochane kobiety, co mu wybaczono. Wiele uchodziło mu na sucho. Umarł, a kontrrowersje pozostały. W każdym mieście jest ulica Piłsudskiego.

Olbrychski to też wulkan. Ma charyzmę i magnetyzm (z 27 dnia), nie skończył szkoły aktorskiej, a grał w najlepszych filmach główne role. W zeszłym roku dostał honoris causa Uniwersytetu Opolskiego, a wcześniej machał szablą w muzeum. Wszystko mu wybaczono. Wulkan ujarzmiony to teraz pora na szczęście.

Castro ma już 88 lat. Zaczął jako rewolucjonista a skończył jako dyktator. Wulkan już ostygł, ale ludzie się wciąż boją.

Kim ma dopiero 31 lat, świetnie wykształcony w Szwajcarii przywódca Korei Północnej. To tykająca bomba. Mógłby być wielki, ale musiałby najpierw zreformować kraj. I nie zabijać swoich rodaków.



Najciekawszą osobą w tym zestawieniu jest nasz premier.


Jego datę urodzenia można zapisać:

22 – 4 - 22 albo 4 – 4 – 4

0 - 0 - 0

I tu dochodzimy do zera. Trzeba policzyć Wyzwania, czyli przeszkody do pokonania, słabości i braki. Otóż odejmując liczbę m-ca od dnia otrzymujemy 1 wyzwanie, potem odejmując liczbę dnia od roku otrzymujemy 2 wyzwanie, a odejmując m-c od roku otrzymujemy wyzwanie główne na całe życie i ono również wynosi zero. Interpretacja tych "czarnych szczytów" jest ciekawa. Niektórzy uważają, że taki ktoś nie ma wyzwań, ani słabości, czyli może wszystko.

Nie powinien się koncentrować na gromadzeniu, na odkładaniu materii tylko powinien opierać swoje życie o kontakty, znajomości. Zera dają też niestałość, brak kotwiczenia. Jeśli jest cel to wszystko jest możliwe. Dla Tuska wszystko jest możliwe i niemożliwe do zrealizowania. Można powiedzieć, że nie ma niczego czego nie ma. Bez szczegółowego portretu widać, że to mądry człowiek, ale targają nim emocje. Potrafi dwa księżyce z dnia urodzenia (podświadomość) 22 zamienić w konstruktywną 4. Musiałby pożegnać się z niektórymi ludźmi, którzy mogą go pociągnąć na dno. Ale tak się nie stanie, bo w Spełnieniach ma trzy ósemki i 7 jako wyzwanie trzecie. Nic mu nie będzie, ma szansę zostać wielkim politykiem, bo osiągnie każdy cel jaki sobie wyznaczy.

Ma niezwykłą umiejętność zmieniania niekorzystnych sytuacji na swoją korzyść. Wszyscy znają kaczora Donalda, ale to o Kaczyńskich mówiło się kaczory. Nikt nie zrobił demota z kaczorem Donaldem. Syna też umiał wybronić gdy wpadł w szambo, córka nie musi się tłumaczyć z zarobków, mieszkanie można kupować za gotówkę. On jest po prostu kreatywny, jak typowa Trójka.

Trójka jest inteligentna, ale często niespokojna, sarkastyczna. Boi się niepowodzeń i musi stale wygrywać. Sukcesy napędzają go do działania. Na pewno zabolała go wygrana Korwina i zrobi wszystko, żeby go stamtąd odwołać, nawet kosztem rozwiązania sejmu. Ludzie się dziwią, że wszystko mu uchodzi na sucho, ale Trójki tak mają. Cokolwiek się zdarzy, zawsze wyjdzie cało. On tak ma i mieć będzie, czy się go lubi czy nie.Osoba mądra i kreatywna każdą porażkę zamieni w sukces. Wszyscy będą szukać producenta noża, którego użyto do przestępstwa, a nie winnego samego przestępstwa. Ten spektakl przejdzie do historii.

Jedyne co może go złego teraz spotkać to wypadek i powinien uważać z grą w piłkę, ma już 57 lat, a nie naście.

Może przejść do historii, albo do książek z numerologii, jako osoba bez "czarnych szczytów".

 






niedziela, 22 czerwca 2014

Film „Powrót do przyszłości” był kiedyś moim ulubionym. Dzisiaj ponownie obejrzałam część II i przestał mi się podobać. Marty Mc Fly przeniósł się z 1985 do roku 2015. Niestety wizja autora zupełnie się nie spełniła. Nie ma latających samochodów, nie ma reklam-hologramów, nie ma latających desek, nie ma samosznurujących się butów. Są telewizory na całą ścianę i można zostać zwolnionym za pomocą faxu – teraz sms czy mejlem. Jedzenie w wizji 2015 roku przyrządzało się hydratorze, a teraz mamy kult jedzenia, zamiast jeść coraz mniej jemy coraz więcej. Dlaczego tak jest? Co poszło nie tak, że ludzkość stoi w miejscu?

źródło:kulturawplot.pl

Kto ma pchnąć ludzkość do przodu? Byli już tacy, jak np. Leonardo zwany da Vinci. Wielki człowiek - 1,94 cm. W ciągu 67 lat życia był malarzem, architektem, filozofem, muzykiem, pisarzem odkrywcą, muzykiem, architektem, matematykiem, mechanikiem, anatomem, wynalazcą, geologiem, świetnie znał się na astrologii, kabale i numerologii.

Artysta uważał, że człowiek ma nieograniczone możliwości i może podporządkować sobie świat za pomocą techniki. Dzielił ludzi na:

  • prawdziwych – twórcy.

  • pozornych – tych, którzy zajmują się wyłącznie korzystaniem z władzy, pieniędzy i odkryć „ludzi prawdziwych”.

Doradzał umiar i nieprzywiązywanie się do rzeczy materialnych. Mówi się o nim, że wyprzedził swoją epokę. Skąd czerpał wiedzę i inspiracje? Był samotny, nie miał żony i dzieci. Mówi się o nim, że był gejem, ale w tamtych czasach to było powszechne. Nie byłby poznał anatomii człowieka, gdyby nie wykopywał zwłok i ich nie rozcinał. Musiał mieć odwagę być tym kim był. Zostawił dużo dzieł i notatek, które miały być wydane i upowszechnione. Tak się nie stało.


W 1994 roku Bill Gates kupił za 30,8 mln dolarów 72 strony notatek Leonarda. Tłumaczył, że go inspiruje. Co przez 20 lat zrobił z tymi notatkami? On mi przypomina Biffa z tego filmu, który informacje z przyszłości wykorzystał do wzbogacenia siebie.

123 lata po śmierci Leonarda urodził się kolejny człowiek, który pchnął ludzkość do przodu. Był to Isaac Newton. Ten angielski fizyk, matematyk, astronom, filozof, historyk, alchemik i badacz Biblii żył 84 lata. Znanych jest wiele jego wypowiedzi na różne tematy. Jest taki, który zmienił moje myślenie na temat Wszechświata. „Grawitacja wyjaśnia ruch planet, ale nie jest w stanie wyjaśnić, kto umieścił planety w ruchu. Bóg rządzi wszystkimi rzeczami i wie wszystko o tym, co może być zrobione”. Dlatego nie wierzę panu Hawkingowi, bo żeby nastąpił wielki wybuch musi ktoś podpalić lont. Tylko, że Hawking nie wierzy w Boga i w nic.

A potem był Nikola Tesla. Wielki człowiek (1,88 cm)

Ten znakomity inżynier i wynalazca żył 87 lat. Nigdy się nie ożenił i sobie to chwalił, bo mógł się całkowicie poświęcić pracy. O jego wynalazkach można poczytać w necie. Pracował nad wehikułem czasu, aparatem do fotografowania myśli (pracują nad tym teraz naukowcy SEQUOIA ), samolotem antygrawitacyjnym (już latają udając Ufo) czy bezprzewodową transmisją energii.

Minęło 71 lat od jego śmierci i co dalej. Nie ma już takich pasjonatów, którzy łączyli wiele dziedzin wiedzy. Teraz są specjaliści od wszystkiego, czyli do niczego.

Życie przeniosło się do rzeczywistości wirtualnej. Lansuje się pustaki i bylejakość. A najbardziej wpływowe osoby mówią ci co masz robić (myślenie samodzielne zakazane). Masz być tu i teraz, nie wychylać się, być zadowolonym, nie patrzeć w przyszłość jak Leonardo, Newton i Tesla. Oni nie zajmowali się sobą, oni wiedzieli i widzieli więcej niż inni. I chcieli, żeby ludzkość się rozwijała.

Czy pojawi się ktoś na miarę tych wielkich ludzi i sprawi, że ludzkość przestanie się zajmować błahymi rzeczami. Znikną wojny i przestaniemy niszczyć wszystko dookoła.

Ja wybieram przyszłość. Teraźniejszość już nie istnieje. Pierwsze zdanie tego wpisu to już przeszłość. Już wiem co napiszę jutro. To przyszłość, która już istnieje, na razie w mojej głowie.





piątek, 20 czerwca 2014

To, że byłam wypoczęta było złudzeniem, bo spałam potem przez dwa dni. Ubytek energii był ogromny. Dlatego przyszła refleksja. Co to do cholery było? Nie był to sen, nie wizja. Taka była rzeczywistość tamtej nocy. Tylko po co mi jest to potrzebne? Czy to aby nie była jakaś manipulacja?

Odmówiłam medytowania, bo uważam je za głupie, a przynajmniej dla mnie nieodpowiednie. Nie jestem go godna, za mały żuczek ze mnie. Czułam się jak puste naczynie wypełnione cudzą wolą. Tylko z tym kojarzy mi się medytacja. Więźniowie, którzy medytują zmieniają swoje zachowanie. Namawia się też dzieci do medytacji, żeby łatwiej nimi manipulować. Chyba, że nie robi się tego prawidłowo, nie utrzymuje się pustego umysłu, nie pozbywa się własnych myśli. Często czułam, że myśli pojawiające się w mojej głowie nie były moje. Inni sobie chwalą pustkę i na zdrowie.

Teraz porywa się mnie w nocy i pokazuje świat. Tylko czy to prawdziwy obraz świata. Może to złudzenie albo eksperyment. Kiedyś wierzyłam we wszystko, a teraz kwestionuję wszystko. Ale to tylko po to, żeby zachować zdrowy rozsądek. Naprawdę stoję mocno na ziemi. Nawet muzyka relaksacyjna, taka napuszona i odlotowa mnie śmieszy. Muzyka sfer już mnie nie kręci.

źródło: http://crystalwinds.wordpress.com

Gdy zawalił się mój świat w 1999 r. ktoś mi powiedział, że to ja sama wybrałam sobie ten świat, rodziców, przyjaciół, a wrogowie są moimi nauczycielami. Uwierzyłam, bo było mi to potrzebne, żeby nie umrzeć. Teraz tak nie myślę. Przed wejściem na ziemię musiałam być naćpana albo pijana, żeby wybrać sobie takie życie. Jestem leniwa, więc wybrałabym sobie leżenie na plaży na Hawajach, a nie życie w kraju pomiatanym przez sąsiadów i rządzonym przez miernoty. Uważam, że zostałam do tego zmuszona i czasami byłam nawet zadowolona z różnych sytuacji. Ale co można zrobić jak ktoś cię wsadził w ten świat i kazał sobie radzić. Na pewno to nie mój wybór. Czy my nie jesteśmy przedmiotem jakichś eksperymentów? Niezły ubaw ma ktoś, kto nam się przygląda.

Muszę pomyśleć jak się zabezpieczyć na noc, żeby moja dusza nie latała sama po światach, bo jeszcze może zgubić drogę powrotną. Strach zasnąć, a regenerować się trzeba. Na jawie łatwo być czujnym i nie spać. Mamy wahadła, które ciągle nas zaczepiają i pełnią role budzików. A co robić we śnie, kiedy wola śpi a dusza baluje?

W końcu więcej rzeczy robię jako istota z krwi i kości, a nie duchowa mgiełka. Więc nie pozwolę manipulować sobą i nawet we śnie będę czujna ;)

Nie pozwalam i zabraniam, bo zwyczajnie nie chcę. Ufam tylko sobie.



Tagi: sen
22:22, bajka107 , Sny
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 czerwca 2014

Jeśli ktoś dzisiaj w nocy widział jakiś Niezidentyfikowany Obiekt Latający to byłam ja. :) Śmieszne, ale prawdziwe. Obudziłam się w kosmosie, ale niedaleko ziemi. Po prostu sobie latałam, ale nie sama. Ze mną był mój przewodnik, czyli osobisty Anioł Stróż, czy Wyższe Ja. Nazwa nieistotna, wiadomo o co chodzi. Najpierw pomyślałam, że to dziwne, że latam, bo tuż przed snem wypiłam kubek herbaty z pokrzywy i byłam napita, pękata. Ale chyba nie miałam ciała, więc mi to nie przeszkadzało. To czym patrzyłam skoro nie miałam oczu? Niepojęte. To był zupełnie inny lot niż poprzednio, z uwagi na miłe towarzystwo i ruch w kosmosie.

To widok z ISS, ale ja byłam jeszcze wyżej.

Tak sobie latałyśmy, do góry i na dół, a co jakiś czas widziałam jak gdzieniegdzie błyskały światełka na ziemi. Czy było to w słońcu czy w nocy, te światełka były doskonale widoczne. Gdy spytałam co to, to mi Anioł odpowiedział, że to ktoś robi coś dobrego i wtedy ta wiadomość w formie światła błyska i wszyscy w kosmosie o tym wiedzą. Nie mogłam tego sprawdzić, bo gdy chciałam zobaczyć z bliska te osoby, to nie mogłam. Musiałam uwierzyć. To był niezwykły widok. Pomyślałam, że z kosmosu nie widać kto jest ważnym prezydentem, a kto jest pionkiem. Ale widać właśnie te światełka. Zapragnęłam polecieć do Watykanu, a tam ciemno. To samo w Waszyngtonie, w Moskwie, w Londynie, w Tybecie i innych ważnych miejscach. Niczego nie zobaczyłam, bo było tam ciemno, ale nie czarno, tylko tak szaro buro, jak zieleń ujemna przy raku. Trochę się zdziwiłam, że te miejsca nie były ważne i zapytałam Anioła (on-ona). A on mi odpowiedział, że politycy, celebryci, władcy są nieważni. Oni mają za zadanie odciągać nas od tego co ważne w życiu. I że oni nie są prawdziwi i większość i tak pójdzie na przemiał. Dziwne stwierdzenie, ale bałam się zapytać co to oznacza. Żeby odróżnić człowieka od klona to trzeba patrzeć w oczy. Klony mają puste, zimne, szklane oczy. Często je zasłaniają, żeby ktoś się nie kapnął, że tam w środku nie ma nic. Aż strach się bać. Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Może to prawda.

Gdy tak latałam to spotykałam pełno istot, które patrzyły na mnie z zaciekawieniem i pozdrawiały mnie i mówiły mi coś ciepłego (bez słów, same emocje). Było zupełnie inaczej niż na księżycu. Może dlatego, że nie byłam sama tylko w towarzystwie mego Anioła. Trudno opisać te istoty, bo one przybierały kształt wtedy gdy na nie spojrzałam. Gdy nie patrzyłam to tylko czułam czyjąś obecność. Ale było nieziemsko. Czułam ogromną radość i szczęście. Nad nami są tłumy istot, a my ich nie widzimy. A one widzą tylko te światełka, które co chwila błyskają na ziemi. Tak nas widzą, obserwują i pilnują, żebyśmy nie zniszczyli tej planety. Te istoty uruchamiają różne zjawiska, które nam wydają się zjawiskami naturalnymi, jak trzęsienia ziemi, pożary, powodzie, huragany itp. Nam wydają się groźne, ale mają one na celu ochronę innych bytów na i w ziemi.

Potem spytałam mojego Anioła co tak naprawdę jest ważne w życiu, co mam robić, może rozwijać się duchowo, medytować itp. A on mi odpowiedział, że to wszystko co mi się wydaje rozwojem to pic na wodę fotomontaż. To odwracanie uwagi od bycia człowiekiem. Zwątpiłam w mego Anioła, bo anioły się nie wyrażają. Mój nie miał skrzydeł i nie był ubrany w białe szaty. Właściwie nie wyglądał jakoś specjalnie. Ja go po prostu czułam, tak jak on mnie czuł. To budujące, bo nie liczy się powłoka cielesna, czy jesteś gruby czy stary. Liczy się jakość twojej duszy.A to jest widoczne gołym okiem, a raczej sercem.

Gdy zapytałam po co mi ta podróż, to Anioł odpowiedział, że pytałam. Przecież dużo ludzi pyta, a nie latają. A on, że ludzie pytają, a nie chcą znać odpowiedzi, a taki lot lepiej mi wyjaśnił moje wątpliwości. I ma rację. Zrozumiałam, że na ziemi mam być człowiekiem i w dodatku dobrym, szlachetnym współczującym. Samo bycie tu i teraz jest zmyłką, skupianiem się na nieistotnych rzeczach, a zwłaszcza traceniem czasu, który mija. Wystarczy nie spać, a na to samo wychodzi. W teraźniejszości możesz być podły i krzywdzić ludzi. Ludzie 500 lat temu byli bardziej „duchowi” i widzieli więcej niż obecnie. Tu nie chodzi o oświecenie, zbawienie itp. Samo myślenie, medytowanie nic nie zmieni. Nie wiesz na razie co będzie po tym świecie. Ten świat to wszystko co masz. Rób to co masz robić.

To raczej nie był sen, bo podróżowałam w czasie rzeczywistym. Gdy się obudziłam, to było rano. Nie spałam, a byłam wypoczęta. Trudno to wytłumaczyć.

Nie pożegnałam mojego Anioła, bo on jest ciągle ze mną, wystarczy zawołać. Czy wierzysz czy nie, masz Go.

Włączyłam tv i wyłączyłam foń. Przeraziłam się patrząc tym ludziom w oczy. Nie myślałam, że to tak oczywiste i widoczne. Gdy uwaga idzie tylko w jeden punkt to widzisz więcej. Nie słuchaj, patrz.

Po tej lekcji nie słucham już nikogo. W razie wątpliwości spytam osobistego doradcę. Będę teraz błyszczeć tak często jak się da. Ale nie za często, żeby nie spłonąć ;) Może nie pójdę na przemiał ;)

niedziela, 08 czerwca 2014

Wczoraj widoczne gołym okiem było ciekawe zjawisko: koniunkcja (złączenie ok. 2º) Marsa i Księżyca. Mars ma wyraźnie czerwony kolor. Na pierwszym zdjęciu (w powiększeniu) widoczny jest na lewo u góry Księżyca. Potem niknie w świetle Księżyca i jest niewidoczny. Księżyc świeci, jakby był w pełni.

2014 06 07 21.52

2014 06 07 22.36

2014 06 07 23.41

 

2014 06 07 23.52 potem schował się za blokami ;)

Astronomowie tylko rejestrują takie zjawiska, natomiast je nie interpretują. Nie mają pojęcia co one oznaczają.

Naukowcy to dziwni ludzie. Może pamiętacie meteoryt ALH84001 . Znaleziono go na Antarktydzie na polu lodowym Allan Hills (ALH) 27 grudnia 1984 roku (dlatego 84, a 001 bo otworzono paczkę i on był pierwszym kamieniem). Kamień był zielony, ważył 2 kg i był bardzo stary. Po wstępnych badaniach (3 lata) stwierdzono, że pochodzi z Marsa (bo większość meteorytów stamtąd pochodzi;). I trafił do magazynu. Po 9 latach przekrojono go i zbadano pod mikroskopem elektronowym. Stwierdzono w nim skamieniałe cząstki bakterii i wysnuto wniosek, że na Marsie było życie. Nawet prezydent Clinton ogłosił, że nie jesteśmy sami w Kosmosie, bo znaleziono ślady życia na Marsie.

Ale jak zwykle naukowcy nie są zgodni, bo przecież ten kamień przeleżał 16 mln lat na Ziemi, więc mogły to być ślady bakterii ziemskich.

Tłumaczeniem pewnych zjawisk zajmuje się astrologia, która była wykładana pół wieku temu na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Dopiero pisałam o Księżycu ;) Jeśli Księżyc jest odpowiedzialny za poczucie bezpieczeństwa, a Mars to siła napędowa (to w końcu bóg wojny w mitologii), to już wiadomo co się stanie. To dobry czas na knucie takich działań wojennych, żeby zniszczyć poczucie bezpieczeństwa u ludzi. Nie ma tu mowy o długofalowych działaniach, bo Mars to sprinter. Ale we wtorek nastąpi koniunkcja Księżyca z Saturnem. Saturn to bóg czasu i losu, czyli wszystko ogranicza, stawia bariery i przeszkody. Taka koniunkcja to gorszy nastrój, przygnębienie, trzeba przeczekać ciężki czas. Ciekawe, że te dwa złączenia występują w tak krótkim czasie. W piątek 13 będzie pełnia w Strzelcu, a w sobotę kwadratura Marsa do Plutona. Pluton to policjanci, bankierzy, gangsterzy. Na pewno Mars tam namiesza. To jest bardzo gorący czas, dużo wydarzeń. Wyzwania dla każdego.

Mars ma dwa księżyce (Phobos i Deimos czyli Lęk i Panika), które są niewidoczne gołym okiem. Ale starożytni o nich wiedzieli. Dziwne.

Trzeba jeszcze spojrzeć, że Mars jest ciągle w znaku Wagi, więc obserwujemy ciągłe podchody, zakulisowe dogadywanie się. Solarną Wagą jest Putin (ur. 7 października), a 7 czerwca dołączył do gry Poroszenko, również solarna Waga (ur. 26 września). Mars to ogień a Waga powietrze. Co się dzieje gdy powietrze podsyca ogień? Potrzebna jest rozwaga.

Mars w Wadze będzie do 25 lipca 2014 roku, a Saturn w Skorpionie do 23 grudnia 2014 roku. W II połowie tego roku będzie bardzo ciekawie. Bo do znaku Skorpiona wejdzie też Mars. Wyjdą afery związane ze sportem (już wyszła na jaw korupcja Katar ), bo sport nie ma nic wspólnego z rywalizacją. To biznes i wielkie pieniądze i nie można tego zostawić. W Polsce okazało się, że 90% sędziów było skorumpowanych i nic się nie stało. Ludzie ciągle wierzą, że dziwne wyniki meczów to błędy sędziów lub pech piłkarzy. Mars w Skorpionie to nie sprinter, będzie walczył zawzięcie i ujawniał wszystko co ukryte. To szansa dla prokuratorów, dziennikarzy śledczych i tropicieli spisków. Trzeba się tylko dobrze do tego przygotować. Trzymam kciuki.

Nie jestem astrologiem więc może opowiadam bajki. Jestem dopiero po kursie dla początkujących. Dziwi mnie, że jakieś planety krążące nad nami mają wpływ na nasze decyzje. Nie mogę tego jeszcze pojąć. Pozostaje tylko obserwacja i wyciąganie wniosków.

A dzisiaj Mars, ciągle czerwony, jest już daleko od Księżyca na prawo w górę. Fotki nie wychodzą, choć czyste niebo sprzyja obserwacjom.

 

 

 

czwartek, 05 czerwca 2014

Gdy zasypiałam wczoraj to ostatnią rzeczą, którą widziałam był Księżyc. Wrócił na zachodnie niebo i akurat patrzy w okno sypialni. Dzisiaj jest I kwadra, czyli widać go w 50%. Można przewidzieć co mi się śniło.

Pojawiłam się na Księżycu. To nie był nasz satelita, bo powierzchnia nie była twarda. Zresztą nie było widać Ziemi. Na pewno nie było tak, jak na tej fotce.


Właściwie to nie było widać powierzchni, bo spowita była mgiełką, jakby pył się unosił nad „ziemią”. No i było kolorowo, a nie czarno biało. Może trochę przesadziłam z tymi kolorami, bo było beżowo i jasno brązowo, ale zawsze. Gdy spojrzałam pod nogi to okazało się, że nie mam nóg, akurat ich nie wzięłam ze sobą. Naprawdę tak pomyślałam. W tej sytuacji nie były użyteczne, bo nie dało się stanąć na powierzchni. A ja byłam jakby w kuli, która unosiła się na wysokości ok. 2 m od tafli pyłowej. To nie był kombinezon, a raczej moja czysta świadomość, bez ciała. Mogłam latać, ale coś mnie powstrzymało. Poczułam się jak intruz. Tak jakby poczuł się bezdomny u jubilera, zupełnie nie na miejscu. Nikt mnie nie zapraszał, a ja się tam pojawiłam. Sparaliżowało mnie i tak trwałam w bezruchu. Nikogo nie widziałam, ale czułam czyjąś obecność. To było bez sensu i postanowiłam wracać. I nagle stała się ciemność, która trwała, a ja nie wiem co w tym czasie robiłam. Pierwszy raz tak miałam. Zwykle gdy sen się kończył to się budziłam. A dzisiaj było inaczej. Obudziłam się wychodząc z czarnego czegoś. Nie wiem co o tym myśleć. Może sen trwał dalej, a tylko dla mojej świadomości powleczono go czarną zasłoną?

Dwa dni temu znowu widziałam po 23 pojazd, który leciał ok. 100 m nad blokami z południa na północ. Wyglądał jak lampion. To chyba dron, bo leciał cichutko i dość szybko. Rok temu widziałam kilkanaście takich lampionów, ale gdy zrobiłam zdjęcia, to na nich nic nie było. Trzeba mieć aparat, a nie telefon do robienia zdjęć nocnych. Może ten dron rozsiewał jakieś sny ;)

Ciekawe co to był za Księżyc? Może to jeden z 66 księżyców Saturna, a może zupełnie inny. Może kiedyś trafię na to ciało gazowe.

Dlaczego tak mało wiemy o naszym satelicie. Nawet nie wiadomo dokładnie jak i kiedy powstał. Jedni twierdzą, że jest sztuczny, pusty w środku. Steiner pisał, że nasz Księżyc oderwał się kiedyś od Ziemi, a wraz z nim istoty duchowe, które inspirowały ludzkość mądrością. Potem wycofały się i założyły tam bazę. Może tak, może nie. Księżyc w astrologii odpowiada za nasze emocje, za podświadomość, to co instynktowne, odczucia i wyobrażenia. Symbolizuje instynktowną część nas. Co by się z nami stało, gdyby go zabrakło?

To jeden z tych snów, które po latach będę pamiętała ze szczegółami.

 

23:23, bajka107 , Sny
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 czerwca 2014

Ostatnio rozmawiałyśmy z przyjaciółką o dawnych czasach. Przypomniała mi jak to o mały włos nie trafiłyśmy do sekty. Było to dawno, dawno temu. Pojechałyśmy na jakieś medytacje do Zakopanego, albo gdzieś obok Oczywiście były medytacje, wege jedzenie, nauki mistrzów, śpiewy i wszystko to co się kojarzy z duchowością. Teraz wiem, że to bzdety, opakowanie, nie warte uwagi, ale wtedy byłyśmy pewne, że doświadczamy czegoś wyjątkowego. Faktem jest, że do medytacji podchodziłam lekko, strasznie mnie to nudziło i zwykle podglądałam innych ;) Pod koniec pobytu każdy z nas miał iść do mistrzyni i dostawało się wyjątkowe imię, specjalnie wybrane. Nie wolno go było nikomu zdradzić. I poszłam, dostałam imię, moja przyjaciółka też. Gdy spotkałyśmy się potem to od razu wyjawiłyśmy sobie nasze nowe imiona. Ja dostałam Bhavani, a ona Shivani. Koniec tajemnicy.

Wydawało nam się śmieszne, żeby ukrywać te imiona. Przecież imię ma coś znaczyć, jakoś nas identyfikować. To było dziwne. Nigdy tych imion nie używałyśmy, pojechałyśmy do domu i o całej sprawie zapomniałyśmy. Aż do teraz.

Wczoraj rzuciła mi się w oczy wiadomość Indie Miałam już podobne uczucie, gdy podano informację o samobójstwie eksperta, który miał wykryć broń w Iraku. Dostałam wtedy i wczoraj czystą informację, że było inaczej. Tylko co ja mogę zrobić? Ginie Indyjski minister ds. rozwoju wsi, wody pitnej i spraw sanitarnych – czyżby nie dał się przekupić koncernom, które wiercą gdzie popadnie studnie głębinowe i osuszają Indie.

Postanowiłam sprawdzić co oznacza to imię. Otóż Bhavani była ciemnym aspektem bogini Parvati. Bogini Bhavani ma osiem ramion w których trzyma różne rodzaje broni. To bogini władzy, pełna miłosierdzia, jest też źródłem energii twórczej. Wyznawcy, którzy codziennie wymawiają jej imię nie będą smutni, nie dopadnie ich choroba albo niespodziewana śmierć. Ciekawa postać.

W każdym człowieku jest taka jego część, która ostrzega go przed niebezpieczeństwami. Nazywa się intuicja, podświadomość, dusza. Warto jej słuchać, bo wtedy wszystko w życiu się układa pomyślnie. Codziennie poznaję wiele osób i gdy ktoś mi nie „pasuje” to zawsze wiem, że mam rację. Kilka razy próbowałam dać im drugą szansę, ale nie było warto. Teraz nawet nie próbuję i nawet nie zastanawiam się dlaczego tak mam.

Warto dowiedzieć się co nam w duszy gra sprawdzając liczbę Duszy (Serca). Wystarczy obliczyć wartość samogłosek w swoich imionach i nazwisku, zsumować i sprowadzić do jednej cyfry.

Moja liczba Duszy to 5. Ważne jest dla mnie odkrywanie czegoś nowego, uczenie się, podróże, nowe zainteresowania, wyzwania. Łatwo dostosowuję się do różnych ludzi i warunków. Nie lubię rutyny i monotonii. Ale najważniejsza dla duchowych piątek jest wolność. Gdy o tym mówią to nie kłamią. Guantanamo powinno być dawno zrównane z ziemią, a oprawcy w więzieniu. Więc taki dzień jak dzisiejszy mnie męczy. Media świętują rocznicę „częściowo wolnych wyborów”. Co za hipokryzja. Nie można być częściowo wolnym, tak jak nie można być częściowo w ciąży lub częściowo bogatym. Taka wolność jest złudzeniem. Od lat widzimy te same twarze w polityce, nie ma żadnych osiągnięć kulturalnych i naukowych. Ludzie nie mają wpływu na nic. Nawet milion podpisów nic nie zmienia, bo rząd robi co chce. Słyszymy ciągle te same słowa, a życie zwykłego człowieka się nie zmienia na lepsze. Króluje tandeta i miałkość. Młodzież ma wolną drogę do wyjazdu za granicę, bo tam mają lepiej. Ale Polacy są zaradni, poradzą sobie w każdych warunkach i w każdym miejscu na ziemi.

Ważna jest wolność myślenia. Tego ci nikt nie zabierze.

 


Archiwum
bajka107@gazeta.pl