Życie to wszystko co mam :
niedziela, 31 lipca 2011

Ostatnio musiałam dokonać wyboru między jedną bliską mi osobą, a drugą również mi bliską. Musiałam i opowiedziałam się po jednej stronie. Na dzień dzisiejszy niemożliwe jest pogodzenie interesów tych dwóch osób, a wybór oznacza urwanie kontaktór z jedną stroną. Zrobiło mi się bardzo smutno. Gdy "wypięłam się" na drugą osobę to zaczęłam płakać.

płacz

Płakałam z żalu, chyba jednak nad sobą. Urwanie kontaktu było dla mnie nie do zniesienia. I wtedy pomyślałam, że wszystko co się dzieje jest dla mojego dobra, nad wszystkim czuwa Bóg, a więc tak ma być. Może będzie dobra dla wszystkich stron taka czasowa rozłąka. I natychmiast przestałam płakać i lżej zrobiło mi się na duszy. Jeśli dokonałam złego wyboru to nastąpi taki splot okoliczności, żeby naprawić moją decyzję. A więc nie ma co płakać, trzeba przyjąć rzeczywistość taką jaka jest i żyć dalej.

Naprawdę jest mi lżej i z optymizmem patrzę w przyszłość.

sobota, 16 lipca 2011

Wracałam do domu i przechodziłam obok śmietnika.

 

Zauważyłam grzebiącą w śmieciach staruszkę. Widziałam już wielokrotnie więc to prawie znajoma. Ostatnio coraz więcej ludzi chodzi po osiedlach i wyciąga różne rzeczy ze śmietników. Wyjęłam z portfela 5 zł i dałam jej mówiąc, żeby sobie kupiła bułkę i żeby poszła do domu, a nie grzebała w śmieciach. A ona popatrzyła na monetę i chciała mi ją oddać. Myślałam, że może za mało, a ona mi mówi, że ona ma pieniądze. Zdziwiłam się, bo przecież gdybym ja w jej wieku miała pieniądze to nie chodziłabym po śmierdzących śmietnikach i to bez względu na pogodę. Powiedziałam jej, żeby mi nie oddawała i poszłam do domu. A ona popatrzyła na monetę, schowała ją i poszła dalej, do kolejnych śmietników.

W domu przyszło mi na myśl, że ona może należeć do tych osób, które zbierają to co się może kiedyś przydać i zagracają swoje mieszkania. Ze szkodą dla innych lokatorów. A ja jej jeszcze dałam jałmużnę. Bezsens. Źle się z tym czułam. Przecież są też ludzie naprawdę potrzebujący, a ja tego nie umiałam rozpoznać.

Synchronizacja. Wczoraj taki dostałam tekst manny:

"Choćbym wynałożył na żywność ubogich całą majętność moją ... a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże. 1 Kor 13:3"

I opis: pieniądze nie są jedyną rzeczą, której ludzie potrzebują, niektórzy nie potrzebują pieniędzy, lecz miłości i sympatii. I tu był klucz do mojego złego samopoczucia. Nie było w moim sercu miłości do tej pani, a moja jałmużna miała mi zapewnić tylko czyste sumienie. Ta pani może jest sama na świecie, nie ma z kim pogadać, czegoś jej brakuje i dlatego chodzi i czegoś szuka. Na pewno nie pieniędzy. Ona by była szczęśliwsza gdybym chwilę z nią pogadała, a ja ją chyba obraziłam, dając jej marną monetę. Dzisiaj też ją widziałam, ale już szła dalej, więc mnie nie widziała. Może uda mi się naprawić mój błąd. Dzięki Boże za wskazówkę.

A niektórym starym ludziom niczego nie brakuje ;)

stare toczące kamienie

niedziela, 10 lipca 2011

Miałam dziwny sen.

Najpierw myślałam, że umarłam. Gdzieś w przestrzeni było dużo ludzi stojących w kolejce. Piszę o przestrzeni, bo nie było ziemi i żadnego podłoża, nie było nieba, słońca itp. co znamy z tego świata. Były tylko chmury, jak opary wokół wszystkich ludzi. Nie było zimno, ani ciepło, ani widno, ani ciemno. Tylko biało szaro wokół. Dlatego pomyślałam we śnie, że to jest po mojej śmierci. Pojawiłam się w tych chmurach i zobaczyłam kolejkę ludzi. Stanęłam na końcu. Pomyślałam, że będę tam stała całą wieczność, bo nie było widać początku tej kolejki. Dla mnie to dobrze, bo muszę się zastanowić co powiem Bogu, dlaczego nie zdążyłam zrobić wszystkiego co chciałam. Przede mną tyle pracy, a ja tu stoję i czekam. Przecież nie miałam szans wejść do nieba więc po co ja tu jestem. Tyle złych uczynków z przeszłości jeszcze nie naprawiłam, złamałam prawie wszystkie przykazania, więc byłam gotowa przepuścić kogoś kto by stanął za mną.

niebo

Okazało się, że kolejka idzie szybko. Widziałam całe grupy ludzi, które odchodziły. Nie byli specjalnie zmartwieni, że nie dostali się do nieba. Oni grzecznie schodzili niżej i chyba wracali na naszą Ziemię. Gdy zdziwiłam się, że tak dużo ludzi nie idzie do nieba, choć byli lepsi, bardziej uduchowieni ode mnie, to usłyszałam w swojej głowie, że oni woleli czcić rybę niż wierzyć w prawdziwego Boga. Nie bardzo zajarzyłam o co chodzi. Ale pojęłam, że moje przemowy nic nie dadzą, bo przecież Boga, który zna nasze myśli i uczynki nie da się oszukać. Nagle zostałam przeniesiona jakby niżej i zobaczyłam gromadki ludzi. Gdy podeszłam bliżej jednej takiej gromadki usłyszałam, jak kobieta w środku opowiadała innym, jak to ona pracowała w ZUS-ie i jak nie łamiąc praw ludzkich pomagała ludziom, którzy do niej przychodzili, informowała ich co mają robić, żeby uzyskać pomoc finansową itd. Wszyscy słuchali tej kobiety z otwartymi ustami i zdecydowali też iść na ziemię, żeby pracować w jakichś urzędach. Wydało mi się to tak komiczne, takie nierealne i takie nieduchowe. Po chwili ta kobieta zaczęła jaśnieć coraz bardziej, aż została pociągnięta do góry, a ludzie co stali wokół niej zeszli na ziemię. Śniło mi się już coś podobnego kiedyś. Ale widocznie nie zrozumiałam wtedy co ten sen chciał mi powiedzieć.

A potem rozpłynęłam się w tej mgle i obudziłam się.

Mam szczęście, że nie muszę jeszcze umierać i mogę naprawiać swoje błędy. Cały ten rozwój duchowy to odwracanie uwagi od naszej pracy na ziemi i powodu naszego życia.

Wiadomo, że na poziomie duchowym wszyscy jesteśmy połączeni. Im więcej będzie dobrych ludzi tym my jako masa, jako ludzkość będziemy lepsi.  Potencjał ludzkości będzie lepszy, bo będzie się składał w większości z dobrych ludzi. I nikt nie jest w stanie nam pomóc, tylko praca własna pojedynczych ludzi sie liczy.

Po to jesteśmy na materialnej ziemi, żebyśmy ćwiczyli charaktery. Mamy dobrze traktować innych ludzi i z całych sił im pomagać. Pamiętając, że najważniejszy jest nasz Stwórca i tylko jemu można oddawać cześć i szacunek. Dowiedziałam się o co chodziło z tą rybą, bo we śnie wydało mi się śmieszne, że ktoś może oddawać pokłon rybie. Aż zobaczyłam na jakimś samochodzie znak ryby i wtedy mnie olśniło. Budowanie posągów Jezusa i klękanie przed nimi jest uwłaczające dla Boga, bo On może w dowolny sposób je zniszczyć. 

Nie stawiać pomników, ale dobrze traktować ludzi.

Ponieważ jest dobra synchronizacja myśli i czynów, usłyszałam w tv wypowiedź jakiejś urzędniczki, że taka jest ustawa, takie są przepisy i ona nic na to nie poradzi. A chodziło o ewidentne szykanowanie jakiejś staruszki, bo coś jej się należało. I tak się teraz dzieje. Zamyka się w więzieniu ludzi, którzy "oszukali" państwo na 20 gr, biedni ludzie musieli zapłacić za gałęzie, które zbierali w lesie na opał, zamyka się nastolatka, który namalował obraźliwy napis, a potem to zamalował. Jest wiele takich sytuacji. Nie strzela się z armaty do mrówki. Ci urzędnicy mogą chodzić do kościoła, ale do nieba nie pójdą. Prawa boskie są wieczne i nie można ich zmienić, natomiast prawa ludzkie ciągle się zmieniają. Czasem ktoś musi oddać swoje życie, żeby te prawa się zmieniły.

Główny cel - drugi człowiek, i tego będę się trzymać.

Naprawdę mam szczęście. Byłam u bram nieba i pozwolono mi wrócić z pamięcią całego mojego życia i cennych wskazówek od Boga.

faith

Będę teraz żyć tak, żeby nikogo nie skrzywdzić -

mową, myślą, uczynkiem bądź zaniedbaniem.

19:19, bajka107 , Sny
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 lipca 2011

Ostatnio okazało się, że mój odtwarzacz dvd jest popsuty. Nikt nie umie tego naprawić i czy warto. W niedzielę nadarzyła się okazja, żeby pozbyć się tego złomu. W Porcie za oddanie elektrośmieci dawano roślinkę, więc wysłałam P. żeby się tym zajął. Przywiózł 12 doniczek z roślinkami. Trochę dużo. A ja się wcześniej zastanawiałam czym wypełnić skrzynki na balkonie.

kwiatki

Tak jest ze wszystkim. Jak coś oddajesz to jeszcze więcej dostajesz i nie zawsze są to rzeczy materialne. Gdy czekamy na coś nowego to dobrze jest zrobić na to miejsce. Zepsutych rzeczy należy się pozbyć, bo hamują dobrobyt.

sobota, 02 lipca 2011

Skuteczność reklam jest porażająca. W moim domu pojawiają się reklamowane produkty, które po jednym użyciu trafiają do śmieci. Dotyczy to najczęściej kosmetyków. Doszłam do wniosku, że reklamowane są tylko badziewne produkty. Skończyła się reklama informacyjna, z której można było dowiedzieć się o nowych produktach, a zaczęła się nachalna reklama śmieci. I nic nie można na to poradzić. Można zmienić kanał, ale w tym samym czasie reklamy idą wszędzie i to często te same. Czy to jakaś ZMOWA?! Próbowałam wyłączać głos i nie zwracać na nie uwagi. To nie działa, bo w sklepie i tak sięgam po reklamowane produkty. Nikt nawet nie sprawdzi czy nie stosowane są treści podprogowe, bo wszystkie tv są w prywatnych rękach. W ich interesie jest jak najwięcej reklam, bo to dużo kasy.

Teraz bardzo uważnie oglądam reklamy i kupuję to czego w nich nie ma. Gdy polecają szczoteczki colgate, ja kupuję jordan. Nie kupuję reklamowanych kremów, balsamów, żeli. Ostatnio najwięcej jest reklam banków, są one nawet w radiu. Działając w wwym sposób w czwartek poszłam do pko i zakmnęłam konto. Pani przez 10 minut klikała, potem dała mi do podpisania kilka druków, wypłacili mi resztę środków i jestem wolna. Zostało mi tylko 1 konto, w całości internetowe i tanie. Nie wiem co zrobię, jak i ten bank zacznie się reklamować.

Osobnym tematem są osoby znane, które w reklamach występują. To jakaś plaga. Nie ma już w nich normalnych ludzi, tylko aktorzy, piosenkarze i inne twarze telewizyjne. Nie kupuję płyty, nie oglądam filmu, gdzie występuje osoba z reklamy. Nie mogę na nią patrzeć, bo na jej czole widzę wypisaną cenę, za którą gotowa była się sprzedać reklamując wątpliwej jakości produkt. Taka osoba straciła w moich oczach wiarygodność. Mam wrażenie, że aktor zamiast kwestii z filmu wypowie jakiś reklamowy slogan. Brrr.

Taka uważność działa, bo reklamy są wszędzie, na bilbordach, a nawet na drugim planie w filmie fabularnym. Trzeba być uważnym i z premedytacją nie kupować reklamowanych produktów. To jedyny sposób, żeby coś zmienić. Gdy okaże się, że reklamy nie przynoszą dochodu, to będą musieli wymyślić coś innego. Jest za dużo produktów, które różnią się tylko opakowaniem i ceną, w środku jest to samo. Chociaż wymyślają coraz to nowe nazwy ingrediencji, działanie jest ciągle takie same, czyli żadne. Te reklamy kremów bardziej śmieszą niż skłaniają do zakupów.

Ta metoda jest najlepsza, bo kupujemy teraz mniej rzeczy. Musimy się zastanowić czy produkt był w reklamie i często przechodzi nam ochota na zakup.

Archiwum
bajka107@gazeta.pl