Życie to wszystko co mam :
niedziela, 29 lipca 2012

Wiele osób pamięta przepiękną aktorkę, która grała w Aniołkach Charliego w latach 80 tych. Gdy w 2006 zachorowała na raka zainteresowałam się jej przypadkiem. Starałam się zrozumieć dlaczego taka piękna kobieta zachorowała na tak straszny rodzaj raka.

Wg literatury, czyli doświadczeń, przyczyną tego raka jest niemożność uwolnienia się od tego co jest już niepotrzebne, żal za tym co było, który zżera od środka, ale też głęboko skrywana tajemnica.

Na początku wszystko do niej pasowało. Była w toksycznym związku z Ryanem O'Nealem, bliskim przyjacielem jej byłego męża Lee Majorsa. Tego związku nie akceptowała jego córka Tatuum. O chorych relacjach w tej rodzinie, molestowaniu, narkotykach i in. można przeczytać w autobiografii strzeszczonej pod tym linkiem (dla osób o mocnych nerwach):

http://film.wp.pl/idGallery,9464,idPhoto,302583,galeria.html

Co prawda po 18 latach się rozstali, ale w niej nie było zgody na to. Po nim nie ułożyła sobie życia. Gdy ujawniła swoją chorobę Ryan do niej wrócił i wspierał ją. Więc pomyślałam, że ona mu wybaczyła, więc powinna wyzdrowieć. Zawsze jest tak, że jak ustali się przyczynę choroby i ją przepracuje to choroba znika na zawsze. A u niej nic takiego się nie stało. Dziwne.

Jak to jest, że znani i bogaci myślą, że są odporni na choroby ludzkości, że im nic nie może się stać. Ich pieniądze im nie pomogą, a wręcz przyciągają kłopoty i oszustów. A już upublicznienie ich walki z chorobą, pisanie książek czy filmowanie, tylko przyśpiesza ich odejście z tego świata. Nie ma w nich pokory. Pod koniec jej choroby był taki moment, że nawet chcieli się pobrać z Ryanem, ale już nie zdążyli. I wtedy okazało się, że ona mu nigdy nie wybaczyła, bo w testamencie nie zostawiła mu nic. Szok, dla niego i dla mnie. Szkoda, że nikt jej nie powiedział, że pielęgnowanie uraz przybliża do śmierci.

On też jest niezłe ziółko. Chorował na białaczkę, ale nie zmądrzał, więc choruje teraz na raka prostaty. Myślę, że mężczyźni będą coraz częściej chorować na tego raka, bo źle traktują kobiety. Tak jak mój tata, niby kocha a poucza, jemu wydaje się, że wie lepiej co jest dla mojej mamy dobre. Czasami nie wytrzymuję i mówię wprost, dlaczego choruje i dlaczego zbliża się do śmierci. Na jakiś czas pomaga i jest lepiej. Ale czy można zmienić swój charakter jeśli się samemu tego nie chce, a robi się to ze strachu? Jedyny plus to strach przed chemia, bo wiadomo, że po tym to już na pewno do piachu.

Na tym świecie jest tak, że jedni umrą na raka, a inni we własnym łóżku. Każdy przecież musi w jakiś sposób odejść z tego świata.

Śmierć jest sprawiedliwa, dosięgnie każdego, bez względu kim jest i ile ma.

 

środa, 25 lipca 2012

Ostatnio dużo czytam i natykam się na różne wypowiedzi, które spokojnie mogłyby być moimi. A nie są ;)

 Dlatego też, żeby mi nie zaginęły tworzę nową kategorię wpisów. Będą to wypowiedzi różnych ludzi, które są wg mnie mądre, prawdziwe, pouczające, inspirujące, ważne.

 

Kto patrzy tylko na zewnątrz, śni,

Kto zwraca się swojemu wnętrzu, budzi się.

 

Carl Gustav Jung

 

 

20:20, bajka107 , myśli
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 lipca 2012

A uwaga podąża za energią.

Takie jest prawo uniwersalne.

Gdy rok czy 2 lata temu byłam świadkiem wypadku, to byłam zdziwiona rekcją ludzi. Chłopak biegł do autobusu i została przez niego przejechany. Wyglądał masakrycznie, pełno krwi i pękniętych kości. Zanim się to wydarzyło widziałam ok. 10 osób. Po wypadku pojawiło się ok. 200 osób znikąd. Uwaga ludzi poszła tam gdzie się coś działo.

Energia podąża za uwagą. O tym wiedzą zwłaszcza ludzie z tv. Dla nich najważniejsze jest, żeby o nich mówić, nie ważne dobrze czy źle. Ważne, żeby było zainteresowanie, karmią się energią ludzi. To wszyscy wiedzą. Każda miernota pokazana w tv jest zasilana uwagą/energią. Na krótko staje się znana i popularna, ale ponieważ jest miernotą to szybko znika. Chyba, że znowu zrobi coś nietypowego wtedy powraca na ekran. Jest to trochę niebezpieczne dla tej osoby, bo uzależnia się od energii zewnętrznej. Dlatego też niedobrze jest mówić np. o swej chorobie, bo ludzie nieświadomie zasilają ją energią i chorzy umierają. Zainteresowanie nieraz szkodzi zamiast pomagać.

Wszystko jest energią, wiedzą już to fizycy.

Ostatnio ta energia się zagęszcza. Akcja reakcja. Gdy niedawno pisałam o srokach, ten sam temat był w tv o srokach w .Krakowie. Gdy pisałam na jednym forum o Napoleonie, to na zupełnie innej stronie pojawił się art o tym samym. Po moim wpisie o halo Słońca, pojawiły się teksty o tym zjawisku w sieci. Nie ma takiej możliwości, żeby czytać wszystko. Więc to chyba ja przyciągam/zauważam akurat to co mnie interesuje. Ostatnio zastanawiałam się nad nauką języka chińskiego. I w programie lokalnym usłyszałam, że nauka tego języka latem jest hitem. Gdy na studiach oblałam pierwsze dwa egzaminy, to chciałam zrezygnować. Tylko zastanawiałam się dlaczego oblałam, skoro gorsi ode mnie zdali. I przypomniałam sobie, że przed egzaminem myślałam o tym, czego nie umiałam z myślą, żeby mnie tego nie pytali. Wchodziłam i dostałam właśnie te zagadnienia. Na poprawki poszłam nie ucząc się tylko myślałam przed wejściem o tym co umiałam najlepiej. I zdałam :)

Od zawsze mam dziwną przypadłość. Gdy wchodzę do pustego sklepu, za mną po 1-2 minutach pojawiają się ludzie. Wiele razy słyszałam, że powinnam dany sklep częściej odwiedzać, bo przyciągam klientów. Już o tym pisałam, że w jakiś sposób przyciągam obcych ludzi, nieświadomie. Gdy w pustym tramwaju ludzie siadają obok mnie to mnie śmieszy. Ale to chyba normalne, bo ludzie zachowują się jak stado, garną się do siebie. Od roku robię testy. Gdy usiadłam w parku na ławce, to po 2 minutach przysiadły się 2 inne osoby. Było tyle pustych ławek, a oni właśnie przysiedli się do mnie. Nie rozmawiałam z nimi tylko sobie poszłam. Gdy weszłam do pustej restauracji, to za mną przyszło kilka osób. Gdy stanęłam przed pustą witryną na głównej ulicy i rozmawiałam przez telefon, to obok mnie stanęły 2 osoby i patrzyły przez szybę na puste pomieszczenie. Naprawdę nie miały powodu stanąć obok mnie bo nic tam nie było. Tak się dzieje wszędzie, gdy wchodzę do pustych sklepów, biur itp. To po chwili robi się tam tłoczno. Od miesiąca miałam ochotę kupić sobie torebkę na lato, w kolorze szarym, niebieskim albo białym i żeby mieściła teczkę A4. Ciągle brak czasu i po drodze do i z pracy nic nie wpadło mi w oko. Najlepsze, że 2 stare torebki uległy zniszczeniu, w jednej zepsuło się zapięcie, a w drugiej pasek. Naprawdę potrzebowałam nową. Poszłam do pawilonu i zobaczyłam nowy sklep z butami i torebkami. Nie wchodzę do takich sklepów, bo tam jakościowo sa mierne towary. Ale weszłam i zaczęłam oglądać jedną torebkę. Sprzedawczyni przyniosła mi folder A4, żeby sprawdzić jej wielkość. Zadzwonił telefon i wyszłam ze sklepu. Stałam przed sklepem i gadałam. Do sklepu weszło 8 kobiet. Gdy skończyłam rozmawiać ponownie weszłam i nie mogłam się dopchać do torebki, którą oglądałam. Gdy powiedziałam do sprzedawczyni, ze przed chwilą było pusto, a teraz nie mogę się zastanowić co kupić, to stwierdziła, że chyba ja przyciągam ludzi. Rozśmieszyło mnie to, bo o tym wiem. Kupiłam w końcu białą torebkę, która jakby mnie wybrała i robiła wszystko, żebym poszła do tego sklepu i ją stamtąd zabrała. To brzmi śmiesznie, ale tak jest (nie piszę tu o wszystkich zdarzeniach).

Nie potrafię w dalszym ciągu tego wytłumaczyć, chociaż już ustaliłam:

  • nie jest to moja własna energia - charyzma, bo ci co skupiają się koło mnie nie są mną zainteresowani,

  • jest we mnie jakaś energia, bo elektryzuje klamki, baterie itp. nawet jak nie ma co mnie elektryzować.

  • mogę działać jak magnes, moje pole/aura się poszerza więc "zagarniam" ludzi, którzy do mnie pasują energetycznie,

  • działam jak czarna dziura, jestem wirem, który przyciąga ludzi nie zdających sobie z tego sprawy, po prostu są w pobliżu.



demotywatory.pl

Ciekawe jest to, że to przyciąganie działa tylko wtedy, gdy jest wywołane nieświadomie. Gdy zaczynam to zauważać to wszystko wraca do normy.

Dalej poszukuję odpowiedzi na to zjawisko, a znając działanie energii, na pewno to wyjaśnię. Dlaczego bez powodu wokół mnie robi się tłoczno? A może trafię na innych, którzy mają to samo i już znaleźli odpowiedź.



med-frequencies

czwartek, 05 lipca 2012

Dziwny sen miałam. Jak zwykle poszłam do hipermarketu po różne produkty spożywcze. Spotkałam siebie. Nie wiem kim byłam we śnie, ale ta napotkana "ja" powiedziała mi, że w tym sklepie nie ma jedzenia. Widziałam, że było. W każdym razie było to co ja i inni nazywamy jedzeniem. Posłuchałam jej-siebie i wyszłam, nic nie kupiłam. I spotkałam wróbelki, które przeniosły się z parku i z okolic mego bloku do marketu.

Teraz się zastanawiam, czy aby na pewno jedzenie jest nam potrzebne do życia. Przynajmniej dla mnie chyba przyszedł czas, żeby z tym skończyć;) Łatwo mi przychodzi niejedzenie, tylko po jakimś czasie nachodzą mnie obawy o zdrowie. Przecież jedzenie może sprzyjać zachorowaniom, ale też może wspomagać wyzdrowienie z choroby. Może niepotrzebnie się niepokoję.

Wczoraj obserwowałam kolejne ciekawe zjawisko: halo słońca. Aż dziwne, że wyszła mi fotka, bo nie wykadrowałam dobrze. Po kilku godzinach była burza.

Stare przysłowie mówi: "Halo wokół słońca lub księżyca, w lecie deszcz, w zimie śnieżyca." I to się sprawdziło.



22:22, bajka107 , Sny
Link Komentarze (1) »
Archiwum
bajka107@gazeta.pl