Życie to wszystko co mam :
niedziela, 28 lipca 2013

Dzień bez zrobienia czegoś miłego dla drugiego człowieka jest dniem nieważnym.

Gdy wczoraj czekałam na autobus podszedł do mnie podchmielony facet z prośbą o wsparcie. Chciał 50 gr, bo brakowało mu na bilet. Z miejsca odmówiłam, nauczyłam się szybko i zdecydowanie odmawiać, zwłaszcza jak chcą mi coś sprzedać przez telefon.

Potem zaczęłam się zastanawiać, że przecież 50 gr to mogę mu dać, jak znajdę. Poszukałam, znalazłam i dałam mu 3,50. Za mało na alkohol, a ja się lepiej poczuję. Może właśnie na to liczą ludzie żebrzący. Grają na poczuciu winy.

Byłam w dobrym nastroju, bo kupiłam śliczną roślinkę. Stać mnie było na nowe rzeczy a nie stać na darowiznę?

Już w autobusie poznałam jego historię. Musiałam. Miał ok. 30-40 lat i jeździł do miasta w poszukiwaniu pracy, zmarła mu niedawno matka, a on ma często destrukcyjne myśli. A potencjalni pracodawcy zwodzą, mówią, że zadzwonią, a rachunki trzeba płacić. Potem powiedział, że jeździ na gapę, więc po co mu te 50 gr. Powiedziałam mu tylko, żeby przestał pić i próbował dalej. W końcu otworzą się dla niego właściwe drzwi. Nie będę mu przecież tłumaczyła Transerfingu. Może jemu wcale nie chodziło o pieniądze, może po prostu chciał z kimś pogadać. On się lepiej poczuł i ja też.

Czasem drzwi się otwierają, a nie wiadomo co robić dalej. Jak powiedziała 80-letnia Yoko Ono w wywiadzie z Piotrem Metzem w Liście osobistej. Pukała, pukała, a w końcu jak się otworzyły to nie wie jak sobie z tym poradzić.

http://www.polskieradio.pl/9/349/Artykul/897910,Y%C5%8Dko-Ono-nagle-otworzyly-sie-dla-mnie-drzwi

Każdy ma w życiu coś do zrobienia. Czy ktoś jest prostym bezrobotnym, czy nielubianym artystą. Każdy człowiek się liczy.

Pamiętajmy, że jesteśmy ludźmi.

 

sobota, 20 lipca 2013

 

Gdy we wtorek wracałam z pracy, zobaczyłam na skrzyżowaniu tłum ludzi. Tam często dochodziło do wypadków, więc myślałam, że znowu coś się stało. Owszem coś się stało, ale dobrego. Otóż trafiłam na spacer, który prowadził Marcin Gortat – znany koszykarz. Oprowadzał zgromadzonych ludzi po miejscach swego dzieciństwa. Jest naprawdę bardzo wysoki, ale też niespodziewanie normalny. Zadziwiające jest to, że im większa gwiazda tym normalniej się zachowuje. Był miły, uczynny, odpowiadał na każde pytanie i naprawdę był przejęty. Z takimi ludźmi przyjemnie jest przebywać. One świecą naturalnym światłem. Dlatego nie dziwi, że osiągnęły wiele na tym świecie.

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/946737,marcin-gortat-oprowadzal-lodzian-po-balutach-zdjeciafilm,3,15,id,t,sm,sg.html#galeria-material

Nie wiem skąd się wzięło określenie “gwiazdorzyć”. Chyba dotyczy to osób, które udają “gwiazdy” a nimi nie są i raczej nigdy nie będą.

Im bardziej znana osoba, im więcej osiągnęła, im bardziej jest popularna, tym zachowuje się normalniej. I może właśnie dlatego jest na szczycie.

sobota, 13 lipca 2013

Gdy byłam ostatnio w lesie spotkało mnie podobne zdarzenie jakie opisuje autor TR w II tomie.

Dzieci bawiły się w piaskownicy. Co jakiś czas nabierały wodę z wiader, które zostały napełnione wodą ze studni specjalnie dla nich. W pewnej chwili przybiegły i powiedziały, że w wiadrze topi się robak. Poszłam zobaczyć. I wtedy przypomniało mi się co Zeland pisał o dżdżownicach :)

Na powierzchni pływał duży brązowy robak, z takim drewnianym podwójnym pancerzem. Pływał sobie powoli, jakby czuł bliską śmierć i chciał ten moment odsunąć w czasie. Może modlił się, żeby wydarzył się jakiś cud ;) Wzięłam patyk i podsunęłam pod niego. On złapał się go, a ja przeniosłam robaka na trawnik. Odszedł, więc jeszcze pożyje.

Jak to wszystko robiłam, tłumaczyłam dzieciom, że on “myślał” już o śmierci, a ja go ratuję. Nawet się tego nie spodziewał. I ja uratowałam mu życie, a przecież mogłam go zatopić lub zgnieść. Powiedziałam dzieciom, że w życiu nieraz będzie tak, że wszystko się zawali, nie będzie widać wyjścia i wtedy być może pojawi się ktoś, kto pomoże. Dzieci były zachwycone.

Może ten robak był potworem, bo zjadał inne żyjątka, ale dla mnie to nie miało znaczenia. Uratowałam go. W przyrodzie nic nie jest dobre czy złe. Myślę, że w naszym życiu też nie powinniśmy w ten sposób oceniać innych.

Zeland tłumaczy takie “nadprzyrodzone” zjawiska tym, że ta istota właściwie wybrała swój cel i drzwi, była na właściwej ścieżce i nic nie mogło się jej stać.

Jeśli realizujesz swój cel to wszystko jest możliwe. Jak we śnie. Jak pomyślę, żeby pofrunąć to dzieje się to natychmiast. Nieważne jak to robię ale latam. Gdy podążamy za modą, osiągamy cudzy cel, to po jego osiągnięciu pojawia się pustka. Mam znajomych, którzy kupili dom na wsi, bo inni znajomi też mają. Pomieszkali 5 lat i przeprowadzili się z powrotem do miasta, do bloku. Można powiedzieć, że zmarnowali 5 lat na realizację nie swojego celu. Są za to bogatsi w doświadczenie i starsi o 5 lat ;)

Mieszkam w mieście, w bloku, więc fascynuje mnie piękno przyrody. Jak wyjrzę przez balkon to co widzę?

Natura jest tak blisko człowieka Zależymy od siebie, więc powinniśmy się szanować. Każdy ma jedno życie, czy jest robakiem czy człowiekiem.

 

poniedziałek, 01 lipca 2013

Wcześniej wiedziałam, że będzie transmisja w BBC, ale zapomniałam nastawić nagrywanie. Wczoraj wróciłam z lasu dopiero po 21 i już do końca oglądałam występy artystów na tym koncercie. Czyli do 1:11. Dobrze, że jest YT. Bardzo podziwiam artystów, którzy umieją tak złożyć dźwięki, że słuchacz czuje intencję. To jest wspaniała umiejętność, która zasługuje na szacunek.

 

Niemal nie poznałam Kennyego Rogersa. Głos już nie taki, ale 75 lat na karku. Sixto Rodriquez, pan 71 letni też już nie śpiewa jak 43 lata temu Sugar Man. Ale on był taki szczęśliwy, że mógł tam być, To się czuło. Świetna publiczność, śpiewała z artystami i znała teksty. Znakomita zabawa.

Mój ulubieniec, Bobby Gillespie (51) z Primal Stream nic się nie zmienia fizycznie, ale głosowo nie dawał rady. Charyzma nieustannie ta sama i świetna energia. Ciekawe czy gdyby nie ćpał to też by tworzył niesamowite utwory? Jak potrzebuję odreagowania to włączam Screamadelica i jest lepiej. Tak działa muzyka.

Zainteresowali mnie też Vampire Weekend i The Vaccines. Świetna energia. A jak wyszli Mumford & Sons, zdobywcy Grammy 2013 za album roku, to tak jakby było święto. Na koniec te grupy zaśpiewały wspólnie Friends i to też było przeżycie.Można się dogadać i wychodzi cudo :)

Podaję link, bo mam problem z umieszczeniem filmiku:   http://www.youtube.com/watch?v=X0BELty_7jk

Więcej artystów nie pamiętam. Zazdrościłam ludziom, którzy mogli zobaczyć ich na żywo, bo to niezapomniane przeżycie.

Rodzice, nie bójcie się puszczać młodzież na takie imprezy. Jeśli coś się wydarzy złego to zasługa wasza. Jeśli je dobrze wychowaliście, to nie macie się o co martwić. Na koncerty nie jadą przestępcy. Dobrze, że można obejrzeć takie widowiska i nie trzeba jechać. Choć atmosfera jest niepowtarzalna, nie można tego poczuć, można sobie tylko coś podobnego przypomnieć.

Dobrze, że taki jest świat. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie.

 

6.07.2013

Właśnie oglądam powtórkę. Kenny Rogers znowu wymiata, a przy Vampires zaczęliśmy tańczyć. Energia jakby jeszcze większa. Może dlatego, że wiem co za chwile będzie. Można słuchać głośniej i efekt jest lepszy. Wspaniale nastraja szczęściem i pozytywnym czuciem. Gorąco polecam tym, którzy wibrują na tych falach. Bo wiem, że nie każdemu to się podoba. Niektórych wk... szczęście innych, a patrząc na publiczność można im pozazdrościć.

Dziękuję BBC za przekaz.

Archiwum
bajka107@gazeta.pl