Życie to wszystko co mam :
czwartek, 31 lipca 2014

Technika pomówień jest bardzo skuteczna. Można zwykłego człowieka zamknąć do więzienia za nic, a potem wypuścić. Wystarczy, że komuś podpadniesz i już po tobie. Życie obmówionego jest zrujnowane, a niekiedy tacy ludzie popełniają samobójstwo (ostatnio S.Opala), albo wpadają w niszczące nałogi, albo giną w inny sposób. W więzieniach jest sporo takich ludzi bez zarzutów. Dowiadujemy się o takich sprawach, jak uwolnieni żądają odszkodowań.

Technika znana od wieków i przetestowana przez kler kk. Jaką wartość mają zeznania wymuszone torturami? Żadną. To powtórka z inkwizycji. Tam oprawcy przypisywali ofiarom swoje własne cechy, niszczyli ciała, żeby zbawić duszę. Dla przypomnienia można tu przeczytać o inkwizycji Nie chciałabym żyć w XVIII wiecznej Hiszpanii. Tam też były tajne więzienia.

foto: Wikipedia cc/Ben Schumin

Kto jest teraz mistrzem tej techniki? W 2005 roku napisałam mejla do prezydenta USA, żeby natychmiast zamknął Guantanamo, zamknął w więzieniach winnych a innych wypuścił. Odpisano mi po godzinie?!, że oni teraz mają problem Katriny i tym się zajmują. Moja rodzina jest świadkiem, bo go pokazywałam. Już go nie mam, bo zmieniłam od tego czasu dysk twardy kilka razy. Dlatego wiem, że oni czytają wszystko i rejestrują na wieki wieków. Widać strach Amerykanów przed wypuszczeniem tych ludzi na wolność, albo przeniesieniem do więzień, jeśli udowodni im się winy. Po tym co im zrobiono też bym się bała, bo mogą chcieć odwetu. Niestety. Ci więźniowie nie mogą nawet głodować, bo siłą się ich dokarmia. Czy przeciętny człowiek chciałby być tak traktowany? Rewelacje Snowdena nie były dla mnie zaskoczeniem, a jedynie potwierdzeniem. Więzienie ciągle istnieje – dla 180 osób. Jak na razie karze się agentów za przecieki.

Technikę pomówień dobrze widać w świecie celebrytów. Akurat najmniej mnie to wzrusza, bo przecież godzą się oni na wszystko za pieniądze. Choć to też chyba ludzie. Potem są sprostowania, ale nikt tego nie pamięta.

Kiedyś pomówiono państwo polskie o tajne więzienia i tortury. Ja wiedziałam jaka jest prawda. A teraz dowiedzieli się inni. To nie jest kompromitacja państwa polskiego, a kilku ludzi, którzy wzięli w łapę. Teraz państwo polskie pogrąża jeszcze bardziej, bo nikt nie chce tego wyjaśnić. Agenci Doty usilnie się oburzają. A kto nawołuje najbardziej? Ten kto na tym skorzysta. Najgorsze jest to, że w torturach brali aktywny udział lekarze. Oni wiedzą co zrobić, żeby zadać człowiekowi ból. Nie mają mojej zgody na to. Nie ma tłumaczeń o domniemanych terrorystach, bo wiadomo, że to są tylko podejrzane osoby. Nadal nie mają postawionych żadnych zarzutów, nie ma żadnych dowodów. Jaką trzeba być kanalią, żeby krzywdzić drugiego człowieka. Te kanalie nie mają sobie nic do zarzucenia. Obrzydzenie mnie ogarnia jak na nich patrzę lub słucham. A więzienie istnieje nadal i ocieka krwią.

W pomówieniach i torturach chodzi o upodlenie, zniszczenie i upokorzenie człowieka. Robi to człowiek człowiekowi. I to ma być cywilizacja. To raczej cofanie się w rozwoju.

Czy warto umierać za poglądy (jak G.Bruno, o którym niedawno pisałam), czy życie ziemskie nie powinno być najważniejsze?

„Szaleniec z Monciaka” jest czysty, a wszyscy stawiali, że był naćpany. Ludziom odbija.

To jakieś szaleństwo.

Wszystko co się dzieje tworzy falę, jak kamień rzucony w wodę. Akcja i reakcja. Jak jest wina to będzie kara. Ludzkość celuje w wymyślaniu kar, aparat sądowy i więziennictwo jest rozbudowane do granic możliwości. Zamyka się najmniej winnych, a prawdziwe potwory chodzą po ulicach. Wydaje się, że nie ma sprawiedliwości, a jednak jest. Tylko musi boleć. Jeśli potwór zginie to nikogo nie boli. Uderzenie Losu idzie w jego dzieci, wnuki i następne pokolenia. To jest zamykanie przyszłości – nie ma dzieci, wnuków to nie ma następnych pokoleń potworów. Zwykle dzieci się nie rodzą, albo rodzą się upośledzone, albo nagle umierają, są zabijane, albo popełniają samobójstwo, albo chorują na wymyślne choroby. W najlepszym razie są tylko nieszczęśliwe. I to właśnie boli rodziców. Mogą żyć długo, ale nie jest to szczęśliwe życie. Pieniądze ze zbrodni ich nie uratują. Uratować może tylko pokora i zadośćuczynienie i wszystko wraca do normy. To nie jest zemsta to prawo równowagi. Dlatego gdy ktoś sam przyznaje się do winy i poddaje dobrowolnie karze, to ja się cieszę. Bo będzie dobrze.

Odcinam się bezwzględnie od potworów mieszkających w moim kraju, którzy za pieniądze torturują ludzi wbrew konstytucji

Polecam dużo czytać, wszystko co wyskoczy w guglarce, myśleć i wyrobić sobie własne zdanie. Zwłaszcza biografie. Z nich można się wiele nauczyć.

 

Dopiszę jeszcze o ostatnim pomówieniu Rosji. Nie ma żadnych dowodów winy, a to właśnie ten kraj oskarża się o katastrofę samolotu. Z Rosją nie wygramy, bo to mocarstwo rządzone twardą ręką. U nas mamy rząd marionetkowy, którzy szkodzi polskiej racji stanu. Nikt nam nie pomoże. Karmi się nas nienawiścią i przy okazji rujnuje się zwykłych ludzi.

Nie umiem współczuć „tragedii na Ukrainie”, bo tak zostałam zaprogramowana w dzieciństwie. Za bardzo zapadły mi w pamięć rozmowy dorosłych o banderowcach, którzy mordowali metodycznie całe wsie na Wołyniu (w lipcu 71 lat temu). Wrzucanie ludzi do studni, rozrywanie dzieci gołymi rękami, gwałty i mordy – tego nie powinno usłyszeć dziecko. A ja to słyszałam i nie umiem teraz im współczuć.

Czy my jesteśmy masochistami, że bratamy się z tymi, którzy nas krzywdzą?

Współpraca z gigantami nic nie da, bo już to przerabialiśmy za Stalina. Giganty nie maja oporu przed mordowaniem własnych obywateli, nie różnią się pod tym względem od siebie (USA, Chiny, Rosja). Trzeba rozmawiać, tylko oni nie mają z kim. Nie ma u nas nikogo z charyzmą, siłą i zdolnością kojarzenia faktów. My nie mamy nigdzie na świecie przyjaciół i nikt nas nie lubi. Nasi politycy tylko szczekają, a jak się skończy pyskowanie niedźwiedziowi to się wkrótce okaże. Uratować nas może niestawanie po żadnej stronie, bo jesteśmy między młotem a kowadłem. Takie mamy położenie geograficzne i tego nie zmienimy. Trzeba nauczyć się dyplomacji. Nie ma nikogo w naszym kraju o takich zdolnościach. Każdy dba o własne interesy. Nie ma nawet dobrych doradców. Wszyscy to wydmuszki, którzy stosują techniki manipulacji. A w środku pusto.

Ludzie żyją w iluzji. A teraz potrzeba jest pragmatyczności i wyciągnięcia wniosków z historii.

Za chwilę USA zaatakują całą Europę, wystarczy rzucić kolejne pomówienia. Zanim się to wyjaśni, ludzie będą pogrążeni w wojnie. I zginą pogrążeni we śnie.

 

 


środa, 30 lipca 2014

Wracałam wczoraj z pracy i spieszyłam się, bo po 19 miałam spotkanie. Uważność i czujność weszła mi w nawyk. Nic nie jest w stanie zakłócić mojej świadomości. Sen mnie nawiedza tylko w nocy. W dzień jestem czujna.

Śpieszyłam się, ale zwróciłam uwagę na obraz deszczu. Trochę grzmiało, ale słoneczko świeciło. U mnie nie padało, a w centrum tak.

20140729_184716 

20140729_184726

20140729_184804

Świetny widok. Ale najlepszy mieli ludzie w mieście gdy widzieli granicę deszczu na ziemi. W minutę było po deszczu.

To dziwne, ale taka uważność jest relaksująca. Nie tracę energii, a wręcz przeciwnie. Widzę wtedy rzeczy takimi jakie są. Bez oceniania. Jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłam, więc jestem zadziwiona. Mogę ;)

Natura jest piękna :)

 

 




poniedziałek, 28 lipca 2014

100 lat temu Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii, a potem kolejne kraje stawały po jednej ze stron i rozpoczęła się I wojna światowa - Wielka Wojna 

Celem wojny było zabicie jak największej liczby wrogów. Trzeba było gdzieś wypróbować karabiny maszynowe, moździerze, gazy bojowe (najskuteczniejszy okazał się gaz musztardowy), samoloty, okręty podwodne, czołgi. To była taka nowoczesna wojna, bo sprawdzano na ludziach skuteczność zabijania. To wszystko dla dobra przyszłych pokoleń. Nikt nie wygrał, zginęło więcej ludzi niż w innych wojnach. Europa się wyludniła, kobiety musiały iść do pracy.

Ludzie nadal żyją złudzeniami, dążą do kolejnej wojny, która nic nie zmieni, a zginą ludzie.

Mój praprapradziadek nie wrócił już do domu. Został pochowany we Francji.

I to dla niego zapaliłam świece. Zginął za nic. I o tym wiedział siedząc w okopach.

Pamiętam o tym.



http://www.freechristmaswallpapers.net/wallpaper/Beautiful-Candles/

 

 


niedziela, 27 lipca 2014

Tego się nie spodziewałam. Tej nocy miałam dziwny sen. Choć myślę, że to nie był sen. Taka mała podróż. Otóż byłam świadkiem „wyciskania” kręgów w zbożu. Odlot. Nie mam pojęcia czy dzisiejszej nocy powstał jakiś, ale wygląda na to, że ja to widziałam. Albo ktoś chciał żebym tak myślała. Dopuszczam każdą możliwość.

Było ciemno (zawsze robią to po ciemku :). Nagle pojawiłam się nad jakimś polem. (Dlaczego nigdy nie widzę jak wstaję z łóżka i lecę w konkretne miejsce? A może ktoś wyjął moją świadomość i rzucił gdzieś w pole:))

I tak wisząc na niewielkiej wysokości zobaczyłam jak ugina się roślinność w jakieś wzory. Nie widziałam dobrze, bo wysokość była niewielka. Gdy pomyślałam skąd to się bierze, to natychmiast przeniosłam się do jakiegoś ciemnego pomieszczenia i usłyszałam rozmowę po angielsku. A właściwie to nie była rozmowa a nabijanie się. Jakby ktoś mówił, że teraz to zobaczą nowe wzory. Że to niezła jazda. Bez przerwy się śmiali (2 osoby). Widziałam też rysunki różnych figur i brył geometrycznych. Pomyślałam o drukarce 3D. I mnie olśniło. Przecież wystarczy narysować jakiś wymyślny wzór (są coraz ciekawsze) i posłać drona-drukarkę w dowolne miejsce, żeby wycisnął to w zbożu, albo w czymkolwiek. Potem trzeba dopilnować, żeby zostało to zauważone. Wynająć samolot, albo balon i zrobić fotkę, żeby zobaczył to cały świat. A potem odkodowywać, czyli odkryć co twórca chciał nam powiedzieć. Bo jaki to miałoby wtedy sens. Pierwszy raz obudziłam się z niesmakiem. Wolałabym tego nie zobaczyć i żyć złudzeniami o jakiejś cywilizacji, która mówi do nas językiem symboli. A to robią ludzie, tylko wyposażeni w elektronikę, a nie w deskę ze sznurkiem. Świadkowie widzieli światła nad polami, ale nie światła latarek.

I co ja mam teraz zrobić? Runął mój światopogląd na UFO. Jak teraz żyć?

Gdy minął szok zaczęłam się nad tym zastanawiać.

UFO to ogromny biznes – książki, strony w necie, kongresy, gadżety. Ile czasu i energii ludzie tracą na tropienie czegoś co pokazuje się na chwilę. Ja im wierzę, że coś widzieli, tylko, że to nie UFO. Ktoś posiada technologię, która jest testowana na ludziach. Dlaczego niby kosmici nie pojawiają się głowom państw tylko zwykłym ludziom i to zawsze gdzieś na uboczu. Nie słyszałam, żeby w NYC ktoś zobaczył UFO, chyba że przebierańców na kongresie. Gdy spada zainteresowanie to pojawia się jakiś serial, książka albo nowe doniesienia. Ufolodzy to nie zawsze nawiedzeni, często są to wykształceni ludzie, którzy wierzą swoim oczom. Ale czy można tym zmysłom wierzyć? O dronach 10 lat temu nie słyszałam, a dzisiaj są one rzeczywistością. Ciągle podtrzymuje się strach przed obcymi. Wydaje się ogromne pieniądze na poszukiwanie życia poza Ziemią. Tylko to bez sensu. Życie w kosmosie istnieje, ale nie pokaże się nam, bo byśmy ich zabili. We wszechświecie ludzkość jest znana z torturowania i zabijania, a powód zawsze się znajdzie. Nakręca się spiralę nienawiści. Chroni się dewiantów. I tak jesteśmy kodowani. Kiedyś byłam fanką Gwiezdnych wrót. Obejrzałam wszystkie odcinki. Potem do mnie dotarło, że w każdym odcinku widzę wojskowych z karabinami, którzy gdziekolwiek się pojawią to najpierw strzelają i zabijają. Bo zagrażają Ziemi. Tylko, że Ziemi zagrażamy my – ludzie, sami ją niszczymy i niszczymy siebie nawzajem. Każdy chce mieszkać w ładnym domu, jeśli nie w pałacu ze złotymi klamkami (ja mam żółte klamki). Niestety Ziemia – nasz dom przestaje ładnie wyglądać.

Może ja też jestem częścią eksperymentu? Może też być tak, że jak postanowiłam oswajać strach przed różnymi rzeczami, to świat mi to pokazuje. Widzę wtedy błędy Matrixa. Niestety jak człowiek postanowi nie spać i obudzi się, to świat już nie wygląda tak samo.

Kiedyś lubiłam horrory (kto nie lubi się bać we własnym fotelu), a najbardziej bałam się Freddyego Kruegera – dream demon. Może ktoś to oglądał?

źródło: http://rp-freddy-krueger.deviantart.com/

Otóż koleś pojawiał się we śnie i mordował. Tylko, że ludzie ginęli naprawdę. A F. można było zabić tylko we śnie, o ile dobrze pamiętam. Strach mijał jak się go zobaczyło. Nie miałam nigdy koszmarów sennych (a może nie pamiętam), ale mogę sobie wyobrazić jak ktoś usilnie chce się obudzić i nie może.

W porwania przez Ufo już od dawna nie wierzę, bo to nielogiczne. Gdyby byli mądrzejsi od nas to nie musieliby porywać ludzi w XXI wieku. Porwania są faktem, ale są to porwania przez ludzi – naukowców. Przecież zakazane są eksperymenty na ludziach, a w otoczce ufo można wszystko. Wystarczy mieć technologię. W przekazy istot z gwiazd też nie wierzę. Bo to co oni wygadują to się nie trzyma kupy. Zaglądam czasami to wiem. Każdy wierzy w co chce, nie zamierzam niczego udowadniać. Nie zamierzam też nikogo obrażać, bo to tak jakbym obrażała siebie. Czyż wszystko nie jest ze sobą połączone? Czym by się ludzie zajmowali? Hologram też jest prawdziwy.

Usunęłam z komputera wszystkie zdjęcia kręgów. Wolę zająć się matematyką niż iluzją. W końcu matrix został zapisany za pomocą liczb.

Czy na tym świecie można zachować zdrowy rozsądek i nie zwariować?

 

 A tu do poczytania http://infra.org.pl/fenomen-ufo/ufo-fenomeny-i-fakty/838-obcy-patrz-hipoteza-postbiologicznej-superinteligencji


10:10, bajka107 , Sny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 lipca 2014

W poprzedniej notce na ten temat zabrakło uzasadnienia. Więc tu wyjaśnię, dlaczego przyszłość należy do BRICS.

Układ sił na świecie ulega na naszych oczach zmianom. Hegemonia USA to już przeszłość i to jest fakt. Nowe potęgi zawarły sojusz i to one będą nadawać ton światu. W końcu połowa ludzkości mieszka w krajach BRICS. Czy nam się podoba czy nie na świecie zaszły zmiany.

Ostatniego dnia szczytu G8 w lipcu 2008 roku w Toyako w Japonii Indie, Chiny i Brazylia nie zgodziły się z ustaleniami w sprawie emisji CO2. Nie chciano też wpuścić ich na salony i obradować z nimi, ani rozszerzyć G8 o te potęgi gospodarcze. Indie i Brazylia chciały też być w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, ale nie traktowano ich poważnie. Właściwie z przekory zawiązał się nowy sojusz.

Te 3 państwa zorganizowały alternatywny szczyt na obrzeżach Toyako i spotkały się w dniu 9.07.2008=26=8 – bardzo dobra data, sugeruje ciężką pracę, zakończoną sukcesem finansowym (9 – mądrość, 7 – intuicja, 2 – wrażliwość – na biedę, niesprawiedliwość, 8 – władza i kasa). To się uda na pewno. Liczby wspierają inicjatywę. A więc był dalszy ciąg.

I szczyt odbył się w Rosji w Jekaterynburgu w dniu 16.06.2009=24=6, gdzie spotkali się przywódcy 4 państw BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) – dogadywanie się zróżnicowanych państw.

II szczyt – Brasilia (BRIC)– 16.04.2010=14=5 (mają 65% światowego PKB, więc śmiało mogą podbijać świat) - logo jeszcze mała czcionka, nieśmiała wiara w sukces. Biały kolor - nie waż się nas ruszyć.

III szczyt – Sanya w Chinach (już BRICS) – 14.04.2011=13=4 (współpraca i budowanie struktur dla dobrobytu)

IV szczyt – New Delhi – 29.03.2012=19=10=1 (nowe pomysły, bo świetnie się dogadują, już w piątkę) - logo znakomite, duże litery i bardzo dobre kolory.


V szczyt – Durban (RPA) – 26-27.03.2013=17=8 (będzie nowy bank – symbol władzy i dużo kasy). Logo - wschodzi nowe słońce.


VI szczyt – Fortaleza (Brazylia) – 14-16.07.2014=19=10=1 (nowy początek, ale na wyższym poziomie – zero - zatwierdzono Nowy Bank i są już prace nad zmniejszeniem znaczenia rozliczeń dolarowych, spotkanie prezesów banków i ministrów finansów, umocnienie pozycji). To najważniejszy szczyt. Wszyscy widzą, że to się uda, a to dodaje mocy. Logo wskazuje gdzie podąża BRICS - naprzód :) Oni robią wszystko dla dobra osiągnięcia celu.

VII szczyt – będzie w Ufa (Baszkiria) – 9-10.07.2015=24=6 (będą się wspierać i pomagać w sprawach wewnętrznych każdego członka, bo mogą być kłopoty, a bank się krystalizuje).

Bardzo dobrze jest to wszystko przemyślane. I spójne. Na szczytach ustalają co będą robić przez cały rok, potem na szczytach podpisują porozumienia i planują następny rok. I spotkania są jawne.

Jak widać sam moment zawiązania grupy był bardzo obiecujący. Teraz na czele państw BRICS są ludzie, którzy mogą współpracować mimo różnic (11,7,7,5,3). Każdy wnosi coś nowego i los sprzyja. Oni po prostu robią swoje. Nie chciano z nimi gadać, to stworzyli swoją grupę, do której inni się pchają. Przynajmniej całą Ameryka Południowa. Jeśli tylko Putin i Zuma (7) nie będą za bardzo chcieli rządzić to zmienią świat. Oni nie chcą wojny i pomagają słabszym.

Właściwie każde państwo z osobna zmierzało właśnie w tym kierunku. Indie, po doświadczeniach z Monsanto, mają dość GMO, Chiny zalały świat swoimi wyrobami, Rosja rośnie w siłę. Świat jest zależny od tych państw, więc sankcje są niemożliwe, zwłaszcza w wyniku pomówienia. Rosja już nam pokazała co może, zamknęła granice przed naszymi jabłkami, mięsem i innymi produktami. Boleśnie odczuła to nasza gospodarka. To ogromny rynek. Każdy w domu ma mnóstwo produktów z napisem Made in China. Cała światowa produkcja jest chińska. Sankcje to mogą oni nałożyć na nas, a wtedy świat zginie. Ludzie zachodu nic nie potrafią, bo zajęci są robieniem selfie i są happy.

Natomiast USA powinno zająć się teraz sprawami wewnętrznymi w kraju, a tego nie robi.

4.07.1776=32=5

Tego dnia podpisano Deklarację Niepodległości. Data oczywiście wybrana nieprzypadkowo. I co roku celebrowana.

Idealnie opisuje Stany Zjednoczone. Piątka to wolność, otwartość, tolerancja i komunikacja, poszukiwanie przygód, ruch, przekraczanie granic. Dlatego przez lata zagarniały co chciały i teraz zajmują obszar od oceanu do oceanu. (Nie wiem czy można tak analizować państwa, bo nie ma tego w żadnym podręczniku, ale skoro można analizować firmy to można i państwa.) Końcówka roku 76 - to karma – 13 – nie robić długów. A USA są zadłużone po uszy m.in. w Chinach (dlatego Chiny nie za bardzo chcą nowej waluty zamiast dolara). Zadłużeni są też ludzie, ale państwo nie umie zajmować się sprawami wewnętrznymi. W każdym stanie są inne przepisy prawa, nie ma spójności. Spójrzcie na flagę:

źródło: micropedia

Tu chodzi tylko o pieniądze. Wg siatki baqua w obszarze dobrobytu i nowych możliwości (lewy górny róg) i trochę w rejonie reputacji (środek u góry) mamy 50 gwiazdek. Ale ile można drukować zielonych bez pokrycia? Tak są oni postrzegani na świecie. Inne obszary to czerwone pasy.

Piątkę interesują sprawy zewnętrzne, więc USA ciągle wszczyna wojny, ale daleko od swojego podwórka. Ciągle musi być w centrum zainteresowania. Dzień podpisania Deklaracji to 4 – Saturn i czwartek – Saturn. A Saturn to srogi strażnik, ogranicza, powstrzymuje rozwój. To taka przestroga dla rozbrykanej Piątki. Sprzeczność między ograniczeniem, więzieniem, a wolnością i podróżami.

Ostrzeżeń było kilka.

Saturn zadziałał np. w czwartek 24.10.1929=28=10 – krach na giełdzie, czarny czwartek. 10 to nowy początek (bo zero z jedynką), nowa energia, nowe cele. Co to zmieniło?

Od 2013 USA powinno się jednak zająć sprawami ludzi, trzeba odnowić dom – państwo. A tego nie robi. Lipiec to Rak – dom i rodzina. Nie robi też nic z zadłużeniem – karma wraca. Za to korumpuje słabe państwa i prowokuje nowe wojny. Właśnie zaczął się dla USA 9 rok osobisty (4.07.2014=18=9), a więc trzeba pozamykać pewne sprawy, żeby wejść w nowy cykl (10). Dziewiąty rok ma to do siebie, że cokolwiek zaczniesz w tym roku to nie będzie trwało długo. Nie zaczyna się ważnych rzeczy w tym roku – nie zawiera się małżeństw, nie kupuje domu, nie idzie do nowej pracy. Tak jest. Mają czas do 2019 roku, a potem nastąpi reset

USA świetnie się dogadują z Izraelem – jak Piątka z Piątką – 14.05.1948=32=5. To właściwie trzy piątki (5+5+22=5). Nie ma dnia, żeby się coś tam nie działo. Wolność i przygoda, wojna i krew. Dziękuję Izraelowi za Krav Magę (skutecznie poprawiłam swój refleks), ale nie zgadzam się na strzelanie do cywilów.

Kiedyś czytałam, że w Stanach jest grupa wybitnie mentalnych ludzi, którzy wiedzą co się wydarzy w przyszłości, widzą trendy. To ja proponuje, żeby przestali lewitować i zeszli na ziemię i zobaczyli co się dzieje. O ile numerologia jest neutralna, to numerolodzy, pijarowcy i doradcy nie są obiektywni. Kadzą tym, którzy im płacą. Nie pokazują zagrożeń, a przecież liczby działają pozytywnie i negatywnie. Nigdy nie ma tak, że zawsze jest dobrze. Jak w naturze - życiem ludzi rządzą cykle. A może świadomie dążą do upadku państwa. Kto to wie.

Mnie nie płacą więc mogę być obiektywna. Nie kumpluję się z politykami, bo to są dziwni ludzie. I mają dziwnych doradców.


 

 



piątek, 25 lipca 2014

Rano znowu padało, a ja miałam iść na pocztę. Jak zwykle pomyślałam o słońcu i po chwili wyszło i przestało padać. Ale musiałam odebrać kilka telefonów i wysłać kilka mejli. Znowu zaczęło padać. No trudno. Wolałabym nie nosić parasolki, więc poprosiłam o ładną pogodę. Nie mogłam dłużej czekać i musiałam wyjść. Zauważyłam kalosze i założyłam je. Dawno nie były na powietrzu ;) W końcu padało.

Oczywiście wyszło słońce i przestało padać. A ja szłam w kaloszach. Było mi ciepło, bo musiałam założyć skarpetki. Kalosze miały być planem B, gdyby nie udało mi się wyciągnąć słońca zza chmur. Skąd ten brak wiary i asekuracja?

Skoro już kalosze wyszły na spacer to postanowiłam zrobić im przyjemność i wchodziłam do każdej kałuży jaką napotkałam. Myślę, że było im przyjemnie. Zobaczyły też słońce, co chyba rzadko się zdarza.

 

Czasem dobrze jest zrobić komuś/czemuś prezent ;) Kalosze były zadowolone i ja też ;)



 

Czy wszyscy obejrzeli film nakręcony na podstawie sagi fantasy autorstwa C.K.Lewisa „The Chronicles of Narnia”? Właśnie kroniki a nie opowieści.

Fabuła jest interesująca. Czworo dzieci, jedzie do starego zamku, bawi się w chowanego. Najmłodsza Łucja wchodzi do szafy (w 11 min) i odkrywa inny świat – Narnię. To kraina skuta lodem i co najważniejsze nie ma tam gwiazdki, czyli prezentów. Gdy wraca do właściwego świata, okazuje się, że minęła tylko chwila i oczywiście rodzeństwo jej nie wierzy.

Skąd Lewis wiedział o światach równoległych? Przecież to nic innego niż inna warstwa rzeczywistości, jak to opisuje Zeland w Transerfingu. Akurat w bajce szafa jest przejściem do innej rzeczywistości. A w realu co to będzie? Jak powiedział profesor - gospodarz domu: z logicznego punktu widzenia to niemożliwe. Przez przejście przechodzą wszystkie dzieci. Edmund trafia od razu na złą Białą Czarownicę. W tej roli Tilda Swinton – wspaniała.

Ten fragment powinny wiele razy obejrzeć wszystkie dzieci. Zagrany jest rewelacyjnie. Udając królową Narnii oczarowuje dziecko, daje słodycze, a w zamian oczekuje wdzięczności. Tak właśnie zachowują się pedofile. Są niezwykle mili, a zarzucają sieć, z której nie ma wyjścia. Oni nie wyglądają na potwory. Choć oczy mają czarne i złe.

Potem okazuje się, że czwórka rodzeństwa ma wybawić Narnię od czarów Białej Królowej, zniknie zima i będzie Gwiazdka – wg przepowiedni. Okoliczności też są sprzyjające – zima dobiega końca (jak wszystko) i złe rzeczy tracą swą moc. Jak w życiu – wszystko zawsze wychodzi na jaw, a po zimie przychodzi wiosna. Dzieci jeszcze nic nie zrobiły, a drzewa już kwitną. Edmund za obiecanki zdradził rodzeństwo i donosił Czarownicy. Tylko to nie jego wina. Został omotany. Ale w środku jest dobry więc wszyscy mu wybaczyli, bo poczuł skruchę. Przecież rodzina jest najważniejsza, a razem mogą wszystko. Potem wszystkie dzieci pokonały armię Czarownicy i wszyscy byli szczęśliwi. Nikt dobry nie zginął.

W realu najwięcej dobrych ginie tuż przed końcem bitwy. W realu są zdrajcy dobrzy i źli – w zależności komu donoszą. Ale zamiast cukierków dostają walizki zielonych.

Złym ludziom nie można wierzyć - zawsze kłamią, a dobro zawsze zwycięża.

C.S.Lewis przyjaźnił się z Tolkienem na Oxfordzie, ale ich przyjaźń się skończyła właśnie przez tę powieść. Akurat ja wolę czytać o innych światach a nie o śródziemiu. Ciekawe, że wielu pisarzy początku XX wieku w Anglii miało trudne przeżycia w dzieciństwie, zmiany szkół, zmiany mieszkania. Uciekali oni w sferę marzeń i pisali powieści fantasy. Można powiedzieć, że dla nas to dobrze. Ciekawe jest jeszcze to, że zmarł na atak serca 22.11.1963 roku. Tego samego dnia został zastrzelony JFK, a po dużej dawce LSD zmarł Aldoux Huxley (autor Nowego, wspaniałego świata i Wyspy).

Ciekawy zbieg okoliczności.

Pisarz Peter Kreeft napisał o tym Between Heaven and Hell: A Dialog Somewhere Beyond Death with John F. Kennedy, C.S. Lewis and Aldous Huxley (1982). Może ktoś czytał?

A niedawno (2011) Stephen King napisał taką powieść. Co za okładka.

Można spekulować, że kraina Narnii to Antarktyda lub Alaska, bo tam jest biało i zimno. To tam musi się znajdować przejście do innego świata (przynajmniej jednego, tego najbliższego). Może to Agharta.

Gdy 8 marca 2014 zniknął malezyjski boeing to mógłby wlecieć w takie przejście między światami. A ta dziwna katastrofa to właśnie pojawienie się tego samolotu 17 lipca 2014 r. Tak właśnie pomyślałam, bo usłyszałam wypowiedź jednego żołnierza, który był na miejscu wypadku i mówił, że ludzie wyglądali, jakby dawno umarli. Potem mówiono o czym innym. Trzeba znać numery tych identycznych boeingów, żeby wyjaśnić tę sprawę. Władcy wiedzą doskonale co się stało, ale nie podadzą tego do wiadomości. Są urządzenia jak LHC, HAARP i inne, które mogą wysłać sygnał elektromagnetyczny zakłócający działanie każdego urządzenia elektronicznego w dowolnym miejscu na świecie. To jest gra na wysokim szczeblu. Szkoda tylko, że giną ludzie. Gdyby to wszystko wyszło na jaw, to rządy zostałyby obalone i nikt nie poszedłby na żadną wojnę za tych władców. To dopiero byłby koniec świata.

Właściwie to eksperymenty z CERN zostały już pokazane w filmie Flashforward – Przebłysk jutra. To serial nakręcony na podstawie książki kanadyjczyka Roberta L. Sawyera sprzed 15 lat. Polecam.

Najbardziej zapadła mi w pamięć scena na stadionie i ten aktor. Bo nie stracił przytomności, jak reszta ludzkości. Dla mnie ciekawsi są aktorzy na drugim planie.

To Dominic Bernard Patrick Luke Monaghan – im więcej imion tym lepiej ;) Aktor wybitny, moim zdaniem, grał we Władcy pierścieni, Lost i Flashforward … i wiele przed nim.

A samoloty będą spadały, aż ktoś zada właściwe pytanie.

To tylko bajki. Na torturach wszystko odwołam, bo ja tylko opowiadam bajki.

Czytajcie bajki ;)))

 

 

czwartek, 24 lipca 2014

O BRICS dowiedziałam się w 2011 roku z tego artykułu 5 poteg

Najpierw była grupa 77 (1964 r.), a potem ( 2003 r.) IBSA (India, Brazil, South Africa). Państwa te współpracowały we wszystkich ważnych dziedzinach. Różnią się między sobą, ale mają wspólnego wroga. IBSA finansowała różne projekty w biedniejszych krajach. Potem był BRIC, czyli Brazylia, Rosja, Indie i Chiny, a w 2010 dołączyła RPA. I mamy BRICS. Ten sojusz to przyszłość świata. Zrzesza 5 szybko rozwijających się państw – potęg militarnych i surowcowych, (41% ludności świata). Oprócz współpracy organizują najważniejsze wydarzenia sportowe i kulturalne (były i będą gospodarzami Olimpiad i Mundiali). To jeszcze nie cały skład. Moim zdaniem w najbliższej przyszłości dołączą jeszcze Turcja, Korea Płd i Argentyna. A z Europy może Merkel – kobieta Nr 1. Turcja już przechodzi na rozliczenia w złocie i odchodzi od dolara. Prezydent Argentyny Pani Cristina Kirchner (CFK) jest na 19 miejscu najbardziej wpływowych kobiet świata. Jest prawniczką i umie się postawić USA. Właśnie podpisała kontrakt z Rosją na wspólne wydobycie gazu i ropy w Patagonii.

Ur. 19.02.1953=30=3. O Trójkach już pisałam. U niej ciekawe są czarne szczyty - przeszkody – trzy Jedynki i Zero. Musi nauczyć się egzekwować swoją wolę, bo inni zaczną nią rządzić. Nie może zadowalać innych tylko iść do przodu. Ma z tym problem, bo miała raka tarczycy w 2011 r., wycięto go jej i jest zdrowa. Na pewno o niej usłyszymy. Pełna lista tu Kobiety To wiek kobiet (2)

  źródło: www.dailymaverick.co.za

W dniach 14-16 lipca 2014 w Fortalezie odbył się 6 szczyt, na którym spotkali się szefowie 5 mocarstw. A 16 i 17 lipca zaproszono szefów 11 państw. Tu lista szczyt

Na tym spotkaniu Brazylia miała okazję pochwalić się świetnie zorganizowaną imprezą sportową. A zdjęcia Putina na stadionie mogliśmy oglądać w naszych mediach. Na tym szczycie powołano Nowy Bank Rozwoju z siedzibą w Szanghaju z kapitałem początkowym 100 mld dolarów. Ma to być konkurencja do MFW i Banku Światowego. Od 2 lat czekano na jakieś reformy w BŚ i nic. Artykuł tu reforma Oczywiście szefowa MFW, Christine Lagarde (5 kobieta świata) pogratulowała BRICS. Bo co miała zrobić. Jako numerologiczna Piątka była idealna na to stanowisko, bo dobrze przeprowadzała zmiany. Ma w portrecie dużo jedynek więc inspiruje ludzi i na wielu obszarach działa jak pionier. Pracuje raczej w oparciu o swoją wszechstronność, a nie intuicję. MFW w kwietniu przyznał Ukrainie pożyczkę w wysokości 17 mld dolarów. MFW nie ma przyszłości. Pani Lagarde dostała to stanowisko wbrew postulatom BRICS w 2011 r. po Dominique Strauss-Kahnie, którego wyeliminowano tworząc aferę z gwałtem.

Tu jeden z kilku artykułów umniejszający rolę BRICS na świecie. BRICS

Za rok będzie 7 szczyt w Ufie.

Szczyt był bardzo owocny, bo dwutygodnik Forbes został kupiony przez Chińczyków (stawiam, że było to 16.07.2014=7+7+7=21=3 – nie mogę znaleźć prawdziwej daty). Steve Forbes zostanie szefem, ale na pewno skończą się obraźliwe artykuły na temat Putina i peany zachwytu na Obamacare. To artykuł z 21lipca, ale zagranica pisała o tym 18 lipca Forbes , stąd moja data ;)

Żeby interesy kwitły trzeba umiejętnie wybierać daty do podpisywania umów. A Putin i Zuma to przecież intuicyjne Siódemki, a Dilma ma 7 w 3 punkcie zwrotnym.

Wszyscy zwijają swoje interesy z Ameryki Północnej. Rosjanie opuszczają Kanadę – wiadomość z 22.07.2014 - Rosjanie Będzie teraz więcej takich wiadomości.

Przyszłość należy do BRICS. Ja im kibicuję, bo nowy bank będzie wspierał biedne kraje, w tym afrykańskie. A tam panoszy się wojsko i zabija cywilów.

Nie zapominajmy, że Unia powstała w celu ochrony biznesu Europy przed firmami amerykańskimi. Jednak ten pomysł się nie sprawdził, bo wystarczyło skorumpować paru ludzi, żeby USA przejęły wiele firm. Bardzo pouczający film na planete+ „Kto rządzi Unią Europejską”. To dokument sprzed kilku lat, ale ciągle aktualny i ciągle powtarzany. Polecam. (chyba już polecałam:)

A teraz główni gracze:

Brazylia – Pani Prezydent Dilma Vana Rousseff – 14.12.1947=5+3+3=11

Rosja – Pan Prezydent Władimir Putin – 7.10.1952=16=7

Indie – Pan Premier Narendra Damodardas Modi – 17.09.1950=32=5

Chiny – Pan Przewodniczący ChRL Xi Jinping (ma 1,8 wzrostu:)– 15.06.1953=30=3

RPA – Pan Prezydent Jacob Zuma – 14.04.1942=25=7

Od razu widać, że mimo różnić umieją się dogadać. I dlatego przyszłość należy do tych potęg.

Pani Dilma ma Ósemki w 1 i 2 punkcie zwrotnym, Siódemkę w 3, a wyzwanie główne to Zero ;) Charyzmatyczna osoba, lubiąca być w centrum uwagi. Nie dziwi, że była torturowana, bo 11 są też męczennikami. Taka osoba może wprowadzać głębokie zmiany, są ambitne (to dwie Jedynki – 2 Słońca). Muszą uważać by nie powtarzać ciągle ja, ja … Przecież to wkurzające ;) Jest na miejscu 4 na liście najbardziej wpływowych kobiet świata Forbesa. Każdy z nich dostaje to czego potrzebuje. Dlatego ten sojusz będzie się rozwijał.

Nazwa banku tez jest dobra New Development Bank = NDB=5+5+2=12=3 = szczęście. Brak samogłoski, czyli wnętrza. Ale to przecież Bank, a nie instytucja charytatywna.

Ameryka Południowa będzie niedługo w rękach BRICS, a USA nie dostanie nic. Ten kraj będzie odcięty od reszty świata.

Przywódcy państw europejskich wiedzą co jest grane. Udają, że coś robią, ale nie wiedzą jak wyjść z twarzą.

 

 


środa, 23 lipca 2014

Ostatnio czytałam na jakiejś stronie jaka to numerologia jest straszna. Należy się jej bać. I podaje przykład wywiadu z C.Lagarde z MFW , która zapowiada na dzień 20 lipca straszną rzecz. Nie wiem jaką. Dziwne te strony o prawdzie. Tak jakby prowadził ją klon agenta Doty :) Straszą numerologia, wyliczają jakieś liczby i nic poza tym. Żadnej wiedzy.

Numerologia to nie czary i magia, to wiedza. Wybór należy do ciebie: możesz się bać albo możesz się czegoś dowiedzieć.

 

Tych dwóch przywódców ma tę samą drogę życia = 7.

Angela Merkel ur. 17.07.1954=34=7

Władimir Putin ur. 7.10.1952=25=7

 źródło: http://www.eer.ru/a/article/u146/04-05-2014/19965

Różne rzeczy można o nich przeczytać, ale że się kłócą lub nie lubią to nie uwierzę. Mają sporo siódemek.

Oni nadają na tych samych falach. Świetnie się rozumieją, wiedzą wcześniej co partner powie czy zrobi.

Siódemki to inteligencja i intuicja. To osoby rozsądne, otwarte na każdą dziedzinę wiedzy. Są sprawiedliwe, ale też mogą być egocentryczne. Gdy nie wszyscy uznają jej autorytet to stają się zarozumiałe, przemądrzałe i tyranizują otoczenie.

Wielu prezesów i dyrektorów, których znam to właśnie Siódemki. Gdy wyznaczą sobie cel, to wykorzystają wszystko, żeby go zrealizować. Putin nie byłby dobrym agentem gdyby nie miał intuicji.

Liczba duszy (serca) to ukryte ambicje i cele = wszystkie samogłoski.

Liczba duszy Merkel to 8 – świetny organizator, ma światły umysł, odwagę i ambicje, oraz zmysł do interesów. Wytrwale realizuje swoje cele. Pisane są jej sukces i władza.

Liczba duszy Putina to 11 – obdarza niezwykłą intuicją. Inspiruje innych. Ma błyszczeć i świecić przykładem. Może osiągać sukcesy w każdej dziedzinie. Może być konfliktowy.

A teraz zobaczmy ich imiona i nazwiska.


Pierwsze imię oznacza indywidualność, drugie to rezerwa, z której można czerpać w razie potrzeby, a nazwisko to rodzina i przodkowie.

Liczba osobowości to spółgłoski imion i nazwisk. Określa zewnętrzne „ja”, czyli jak nas postrzegają inni.

Putin ma 7 – 5 – 5 = 8 – czyli lubi otaczać się bogactwem, nawet jak nic nie ma. Czarny kolor zakazany

Merkel ma 6 – 5 – 9 = 2 – uprzejma, niekonfliktowa, skromna, chętna do współpracy

Liczba przeznaczenia, ekspresji, czyli suma spółgłosek i samogłosek, to 1. Czyli oboje mają zostać przywódcami. I tak się stało. Przestroga przed byciem dyktatorem – dla Putina.

Liczba mocy, czyli ostateczny cel w życiu to liczba Drogi Życia i liczba Przeznaczenia.

Oboje mają liczbę Mocy = 8 – czyli sława, władza i pieniądze.

Głównym wyzwaniem Merkel jest Ósemka, a Putina Siódemka.

Głównym punktem zwrotnym (po 53 roku życia) Merkel jest Ósemka, a Putina Dziewiątka.

Czyż to nie ciekawe osobowości.

Siódemki pojawiają się u obojga w różnych miejscach, a to oznacza, że oni doskonale wiedzą co robią. Intuicja u nich graniczy z jasnowidzeniem. Dlatego Merkel zajmuje się testowaniem odnawialnych źródeł energii (pisałam o jej doradcy Rifkinie), bo czuje, że to przyszłość. A w Polsce chcą budować elektrownie atomowe. Co za głupota.

Putin wiedział, że przystąpienie do BRICS da mu pozycję i przyszłość. Lepiej przystąpić do zwycięzców, niż przegranych. Rosjanie nie robią laski nikomu, dlatego Putin jest kochany przez swoich rodaków. Nie zabija cywilów. Umniejszanie jego roli, mówienie, że się kończy są śmieszne.

To USA słabnie. Kraj, którego potęgę zbudowano na krzywdzie Indian i tak za długo działał.

Kto mówi o sankcjach dla Rosji zakłada sobie stryczek na szyję. Bez rosyjskich silników żaden amerykański statek nie poleci w kosmos. Cała Europa też jest zależna od Rosji. Nie będzie żadnych sankcji, bo być nie mogą.

USA umierając chce pociągnąć za sobą jak najwięcej ludzi i nawołuje do wojny. To państwo rozpętało najwięcej konfliktów wojennych. Amerykanie zabijali już w Wietnamie, Afganistanie, Iraku, Syrii, w Afryce. Tonący brzydko się chwyta i chce Europę zalać krwią.

Amerykanie są skończeni, bez przyszłości. Dolary niedługo będą bezwartościowe. Nie zdziwiłabym się gdyby to oni byli odpowiedzialni za katastrofę, bo przecież nie udało im się przejąć malezyjskiej firmy Petronas.

A z kim kumpluje się Polska? Nasi przywódcy nie mają intuicji. Dbają tylko o siebie. I wciągają w bezsensowną wojnę nas, zwykłych ludzi.



 

Gdy wróciłam z pracy to pogadałam sobie z przyjaciółką przez telefon. Rozmawiałyśmy o tym, że jak czegoś chcemy to po prostu trzeba to sobie wziąć, czyli zachcieć na poważnie. Nie mówić o planach, a postanowić to mieć.

Opowiadałam jej, jak na ostatnim kursie wykładowca zapytał nas: co widzimy częściej: mgłę czy tęczę. On stwierdził, że nie mam racji, bo mgła występuje częściej. Okazało się, że on mieszka w małej miejscowości i wstaje wcześnie rano i chyba biega. Więc widzi tę mgłę często. Ja mieszkam w mieście, wstaję ok. 9 i dawno nie widziałam mgły. A tęczę zawsze po deszczu.

Gdy skończyłyśmy rozmawiać pomyślałam: a dlaczego tęcza jest tylko po deszczu? Przecież wiem, że muszą być kropelki wody i światło się tak załamuje, że widzimy tęczę. Dzisiaj cały dzień wiał porywisty wiatr, ale świeciło słoneczko. Na deszcz się nie zanosiło.

A potem spojrzałam na niebo i oto ujrzałam początek tęczy.

20140722_195126

Bardzo wyraźne kolory, zwłaszcza różowy i żółty.

20140722_195155

Zaczął się tworzyć łuk.

20140722_195214 

 20140722_195258

 20140722_195324

 

20140722_195417

Tu już jest pełna tęcza.

20140722_195814

Potem pomyślałam, że podwójna tęcza jest ładniejsza. I taka naprawdę się pojawiła. Tylko z prawej strony. Taka niepełna. Ale jednak.

20140722_195858

Poczułam się świetnie, jakby ktoś robił to dla mnie specjalnie. Po prawej stronie u góry chmury ułożyły się w postać, która na mnie patrzy. Czy ktoś to widzi?! Czy ja mam zwidy.

20140722_195954

20140722_200248 

A potem tęcza zaczęła powoli znikać. Ok. 20.20 już jej nie było. Dość długo ja było widać, bo ok. pół godziny. Dziwne, bo nie było deszczu. Na niebie trochę chmur i świeciło słoneczko.

Myślisz - masz

Czy ktoś by mi uwierzył gdyby nie te fotki? Pogodę można sprawdzić. Deszczu nie było. A tęcza jak na zamówienie.


 


 

wtorek, 22 lipca 2014

Przezwyciężenie strachu to początek mądrości”

Bertrand Russell

Spotkałam wczoraj dalszego sąsiada. Wyglądał nieszczególnie. Ostatnio trenuję odgadywanie emocji w oczach ludzi. Patrzę im w oczy i coś widzę. Wczoraj w oczach sąsiada zobaczyłam strach. Ale taki zwykły strach, czyli rezygnacja i zwątpienie. To nie był strach – przerażenie. Zapytałam go czego się boi. Nie mam problemu z pytaniem wprost o to co mnie interesuje. A on zaczął mi opowiadać, że ma raka w kręgosłupie i ledwo chodzi. Nie słyszałam o takiej chorobie, więc zaczęłam pytać o szczegóły. Skrzywił się. Powiedział, że mógłby iść na operację, ale nie pójdzie. Nie dlatego, że się boi, ale dlatego, że ma raka prostaty. I nie zrobią mu dwóch operacji. To mu doradziłam, żeby wzmocnił swój organizm i zwiększył odporność, wtedy lepiej się poczuje. I powiedziałam mu co robi i je mój tata, który jest starszy od niego, a miał dwa raki. I żyje. A on wtedy powiedział, że bierze tabletki, po których czuje się gorzej i nic mu się nie chce, a one kosztują 900 zł. Oczywiście on płaci tylko 14 zł, a resztę państwo – czyli my – płaci firmom farmaceutycznym. Tabletki nie leczą raka, ale lekarze to zapisują. To jakiś koszmar. Nie ma żadnego leku na raka, ale kasa płynie szerokim strumieniem. To niezły biznes. Ludzie chorzy na raka ze strachu wezmą wszystko i za każdą cenę. Ciekawe dlaczego leki onkologiczne są takie drogie i dlaczego państwo do tego dopłaca. Nie słyszałam o ich skuteczności. Kazałam sąsiadowi zapytać lekarza ilu ludzi wyzdrowiało dzięki temu lekowi. Facet powiedział, że wyśle żonę na zakupy i zacznie się wzmacniać. Wyglądał jakby powietrze z niego uszło i zniknął strach w jego oczach. Pojawiła się iskierka nadziei. Ale to chyba nie na rękę lekarzom. Swoją drogą jakim trzeba być człowiekiem, żeby ręka nie zadrżała przy wypisywaniu „leków”. Ta iskierka to punkt Zero zdrowia. Jeszcze nic nie widać, ale jest już zalążek dobra.

Och, jak ja lubię gdy ludzie tak się zmieniają po rozmowie. Nie przestanę gadać, bo to nic nie kosztuje. Tylko czas.

Wiara w tabletki jest przeogromna. Gdy ostatnio rodzice byli u mnie na jakiejś uroczystości to ojciec nic nie pił, bo miał wysokie ciśnienie. Okazało się, że skończyły mu się tabletki. To go tak zdenerwowało, że od razu źle się poczuł. Ze strachu. Gdy dostał swoją porcję złudzeń od razu się lepiej poczuł.

Utrzymywanie ludzi w strachu jest bardzo dochodowe.



Tagi: strach
23:23, bajka107 , Zdrowie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 lipca 2014

Paul Bennewitz (1927-2003) był biznesmenem i badaczem UFO . Był znany w środowisku ufologicznym. Gdy sfilmował dziwne obiekty nad bazą Manzano, przekazał materiały do bazy w Kirkland, udzielał wywiadów mediom i bardzo aktywnie nagłaśniał to zdarzenie. Wtedy wkroczył agent AFOSI Richard Doty i zaczął podsuwać mu fałszywe materiały i informacje, żeby go skompromitować. Straszył go, że jest śledzony przez ufoki i że nie jest bezpieczny. Skończyło się to rozstrojem nerwowym u Bennewitza, psychozą paranoidalną i pobytem 3 razy w szpitalu.Agent Doty doprowadził do tego, że nikt nie wierzył w nic.

Co ciekawe obecnie wychodzą na jaw odtajnione dokumenty z tamtych czasów i wychodzi na to, że to Bennewitz miał rację.

Oglądałam niedawno w tv dokument o ufo i tam agent Doty wypowiadał się na temat swojego udziału w dezinformacji. Agent ma się świetnie, jest z siebie bardzo zadowolony. W końcu wspaniale wykonał swoją pracę, a nawet więcej, bo doprowadził człowieka choroby. Występuje teraz w programach tv i jest bohaterem wielu książek.

Kolejny agent - Edward Snowden ujawnił, że rząd USA podsłuchuje wszystkich: swoich obywateli, przywódców innych krajów i obywateli innych krajów. Oczywiście USA zaprzecza albo przeprasza. Snowden swoją wiedzę sprzedaje Rosjanom. Ostatnio pokazał dokumenty o UFO. Teraz to ten agent jest wyśmiewany.

Żeby być agentem trzeba być specyficznym człowiekiem. Ja akurat się nie nadaję na agenta, bo zupełnie nie umiem utrzymać tajemnicy. Wszyscy moi znajomi by wiedzieli o tym ;)

Pracę agentów można zauważyć obecnie wszędzie. Nie chodzi mi o takich agentów jakich złapano ostatnio w Niemczech. To są szpiedzy zawodowi. Teraz agenci pracują w internecie, na różnych forach i nie są to trolle. Agenci wypowiadają się na różne tematy i ich zadaniem jest prowokowanie do pewnych zachowań. Tak było w przypadku Brunona K. Jest tyle wrednych komentarzy, ale smutni panowie przyszli ostatnio tylko do jednego autora strony. Dzieweczka może obrażać premiera, ale nie odpowiada karnie, wszyscy się śmieją. Dlaczego? Czy to ustawka?

Agenci są w każdej partii. Zwykle są bardzo blisko szefów i udają przyjaciół. Druga strona wie wcześniej o zamiarach przeciwnika. Potem obserwujemy dziwne zmiany w partiach. Niektórzy, żeby się utrzymać u żłoba zmieniają barwy bardzo często.

Na każdym forum też są agenci. Są specjalne programy do wychwytywania wypowiedzi konkretnych osób (IP) z różnych miejsc w sieci. Nikogo nie dziwi skąd wiadomo jakie strony przegląda konkretna zatrzymana osoba, jakie umieszcza fotki, z kim rozmawia w sieci. To teraz norma.

Agentem może być każdy, nawet przyjaciel albo żona jak np. u Pawła Jasienicy.

Najgorsi agenci są w urzędach państwowych i w rządzie. Umieszczeni są w ważnych punktach i mają wpływ na podejmowanie decyzji. Kiedyś myślałam, że urzędnicy są głupi, bo uchwalają prawo krzywdzące przedsiębiorców czy zwykłych ludzi. To nie głupota to wyrachowanie. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców złożył dzisiaj zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wiceministra MF . Działa on na szkodzę państwa i przedsiębiorców. A przecież prawo się nie zmienia, ale zmienia się jego egzekwowanie. Bez problemu można też zmienić prawo i ustawić swoich kolesi. ZPP poszedł dalej niż chciałby to autor wpisu komunizm . Nie wystarczy pisać listów, trzeba działać i nagłaśniać.

W końcu „dresiarze przebrani w garnitury” jak mówi Janusz Rewiński znikną w niebycie.

Polskie państwo istnieje formalnie jak powiedział negatywny bohater ostatnich dni. Władza nie rozwiązuje problemów, nie rządzi, a tylko umizguje się i szydzi i poniża swoich przeciwników. Gdy gasną światła to nie działa socjotechnika, psychomanipulacja i znikają fałszerze wizerunków. Możemy poznać prawdziwe oblicze elyty.


Mamy rok Drewnianego Konia. A konie raz wypuszczone trudno zagonić do stajni. Jeszcze nie raz zobaczymy ciekawe widowisko w wykonaniu rządzących. Chwasty trzeba usuwać jak tylko ujrzą światło. Jeśli cała łąka jest w chwastach to trzeba wszystko skosić. Jeśli wódz nie pracuje dla dobra innych ludzi to upadnie i pociągnie za sobą wszystkich kumpli. Pułapka własnych ambicji.  Zamiast zostać wielkim człowiekiem rozmienia się na drobne. A agent jest blisko i sączy do uszka miłe słówka. Świat iluzji wkrótce się skończy. Pozorne zwycięstwo zamieni się w spektakularną porażkę. Jesień będzie trudna. A było tak pięknie.

Wśród moich znajomych wystarczy powiedzieć Doty i wszystko jasne. Wiadomo who is who.

 

wtorek, 01 lipca 2014

Wszyscy znają żółte karteczki, są w różnych rozmiarach. Efekt nieudanego poszukiwania super kleju. Mam jedną taką karteczkę przypiętą do biurka. Jest magiczna;)


Gdy ktoś dzwoni z jakimś problemem to wystarczy, że spojrzę na nią i już mi przechodzi zdenerwowanie. Nie muszę czytać. Szybko rozwiązuję problem i idę dalej. Ta karteczka tak właśnie działa. Dlatego jest magiczna.

Dlaczego tak działa?

Kolor – karteczka jest żółta.

Żółty to kolor słońca, które jest podstawowym źródłem życia na Ziemi. W niektórych kulturach oznacza bogactwo. Ale też ma negatywny wydźwięk, np. plotki (żółta prasa), tchórzostwo. Ktoś kto ma żółte białka oczu ma problem ze zdrowiem. Żółty w feng shui jest kolorem ziemi.

Kolor żółty sprzyja rozwojowi umysłu, pobudza zdolności psychiczne i pomaga przyswajaniu informacji, umiejętność porozumiewania się z innymi, wyrażania swoich myśli i uczuć, skupia naszą uwagę na różnych drobiazgach. Sprzyja osiągnięciu sukcesu w nauce. Przynosi śmiech i radość. Jest symbolem optymizmu, determinacji i roztropności.

Negatywne cechy - pewność siebie i maksymalizm.

Żółty może być stosowany w pomieszczeniach, w których chcesz się skupić do aktywnej działalności umysłowej. Wzmaga poczucie radości i wprawia w dobry nastrój. Przeciwdziała osłabieniu światła dziennego po zmierzchu; daje uczucie ciepła i komfortu (złoty i odcienie miodu), rozbudza ducha przedsiębiorczości. Jeśli masz z kimś coś do uzgodnienia, jakieś negocjacje, to postaw na stole wazon z żółtymi tulipanami albo na tacy kiść bananów.

Nie używaj żółtego koloru w klubach, wewnątrz szafki lub szuflady, w łazienkach.

Możesz w to nie wierzyć, ale czy nie zauważyłeś, że wszystkie firmy adwokackie czy kancelarie prawne mają szyld w kolorze bieli i zieleni? Większość gabinetów lekarskich ma te same kolory. To nie przypadek. Czyż kolor zielony nie kojarzy się z pieniędzmi? Mówimy o dolarach – zielone. Akurat te firmy są nastawione na dużą kasę, bez gadania. Kolor ma kluczowe znaczenie.

Na mojej karteczce są jeszcze 4 magiczne sformułowania. Wypowiedzenie nawet jednego czyni cuda. Dzieje się magia :) A w połączeniu z kolorem działanie jest większe.

Nie musisz w to wierzyć, ale działa. :)





Archiwum
bajka107@gazeta.pl