Życie to wszystko co mam :
piątek, 29 lipca 2016

I znowu padało, i znowu było słońce.

Oczywiste było, że będzie tęcza. I była.

A potem, jak zwykle pojawiła się podwójna.

Okazało się, że tęcza udawała podwójną, a było to tylko odbicie. Było to typowe echo, bo kolory były odwrócone.

Chyba udało mi się uchwycić pierwszy wewnętrzny różowofioletowy kolor. Jak ktoś się postara to dojrzy ;)

Dzisiejszy dzień był niesamowity. Dowiedziałam się, że osoba powszechnie lubiana, mająca dużo lajków na fb jest złodziejką.

Puszcza teksty o miłości, szczęściu, udanym cudownym życiu, cudownej rodzinie i dostaje lajki jaka ona jest cudowna, piękna, och i ach. Rzygać się chce. Sprawdza się patrzenie w oczy w realu. Jej wzrok zawsze uciekał na boki, nie umiała mi patrzeć prosto w oczy. Naprawdę staram się dawać drugą szanse, ale jak ktoś kradnie to nigdy nie przestanie. Więc nie warto zadawać się z takimi osobami, bo mają lepkie rączki.

To nie jest na szczęście zaraźliwe. Potwierdza się pierwsze wrażenie, któremu trzeba zawsze ufać. Ono mnie jeszcze nigdy nie oszukało.

Ciekawe jak to się zakończy i czy dojdzie do ujawnienia fałszu.

Właściwie co mnie to obchodzi. Ja nie mam konta na fb. I to nie moja znajoma. Nie czuję się brudna, ani oszukana. To nie ja zostałam okradziona, ale bliska mi osoba.

W sieci ludzie kreują się na cudownych i pięknych, a w rzeczywistości mają spleśniałe dusze, zatęchłe oczy i cuchnący oddech. I zakładają piękną maskę.

A ja nieustannie mam dobry humor. Choć nikt mnie nie lajkuje ;)))

Nawet ta sytuacja nie wytrąciła mnie z równowagi.

 

 


czwartek, 28 lipca 2016

Wiedziałam, że coś mi się przyśni. Ostatnio zasypiałam na wznak, żeby płyny mózgowe mogły wypłukiwać co tam chcą. ;)

Wczoraj zasnęłam o 0:30 na lewym boku. Tak z ciekawości, czy moja teoria się sprawdzi.

Byłam na jakimś spędzie. W swojej karierze byłam na wielu takich wyjazdach. Przez kilka godzin siedzi się i słucha wykładów, albo samemu się produkuje. A potem się imprezuje. Zwykle było wielu utytułowanych, znanych, na stanowiskach ludzi. Często po swoim wykładzie wracałam do domu, choć opłacone było kilka dni, bo czekało dziecko.

Otóż byłam w jakimś hotelu. Było wiele pokoi, a ja szukałam swojego.

Nie miałam identyfikatora i to był problem, bo nie wiedziałam gdzie będę spać. Wchodziłam do kolejnych pokoi nie pukając do drzwi. W każdym ktoś był, zwykle jakieś pary. Prowadzili jakieś rozmowy biznesowe, tajne, spiskowe, na pewno nie towarzyskie. Chyba miałam na głowie jakąś lampkę, bo gdy wchodziłam to robiło się jaśniej, oni patrzyli na mnie, a potem wracali do rozmowy. Trochę posłuchałam co mówią i szłam dalej ciemnym korytarzem. A potem wchodziłam do kolejnego pokoju i sytuacja się powtarzała – najpierw przerywali rozmowę, patrzyli na mnie, a potem wracali do rozmowy między sobą. Nie zwracali na mnie uwagi. Na pewno nie byłam niewidzialna. Osoby siedziały w półmroku, a gdy wchodziłam to robiło się jaśniej. Obeszłam wiele pokoi, ale tylko na jednej kondygnacji. Nie zauważyłam schodów, ani windy. Moim problemem był brak identyfikatora, bo dzięki niemu wiedziałabym gdzie mam iść spać. Bez niego byłam bezimienna, bez swojego miejsca. Pogaduszki i knowania w pokojach zupełnie mnie nie interesowały. Ja chciałam spać w swoim pokoju, a bez identyfikatora było to niemożliwe. On był moim problemem. Nie wiedziałam jak się tam znalazłam, ani dlaczego go nie mam. Wiedziałam, że bez niego nie powinni mnie byli tam wpuścić. A jednak weszłam do tego hotelu. I nie byłam intruzem. Tylko żadna z tych rozmów mnie nie zainteresowała na tyle, żeby się dołączyć.

Obudziłam się. Na zegarku była godzina 02:22:22. Aż się uśmiechnęłam. Dziwnie krótko spałam, a już była faza REM? Zapaliłam lampkę i zapisałam kilka zdań o moim śnie. Z doświadczenia wiem, że jak nie zapiszę choć kilku słów, to zapomnę sen. Na jawie zostało mi pytanie: dlaczego nie mam identyfikatora, skąd go wziąć, jak ja sobie bez niego poradzą, gdzie będę spała w obcym miejscu.Po przeczytaniu jednego zdania wyświetlił mi się cały sen. W domu mam kilkanaście takich przypinek, mogłabym sobie sama wypisać.

Dobrze, że zapisałam sen, bo rano miałam amnezję.We śnie mam dziwny charakter pisma, prawie nieczytelny.

Przeczytałam kilka moich snów z tego bloga. Tytuły nic mi nie mówiły. Czy to na pewno moje sny? Ale po przeczytaniu kilku zdań przypominałam sobie każdy sen ze szczegółami. Mózg jest niezwykły.

Nieustająco mam dobry nastrój. I dalej nie znam jednej przyczyny. Nieustająco gdy się budzę czuję wdzięczność choć nie wiem przecież co mnie spotka każdego dnia. Czy mi już tak zostanie?

 

 


22:44, bajka107 , Sny
Link Komentarze (2) »
środa, 27 lipca 2016

Padało. Pomyślałam, że dawno nie było tęczy.

Spojrzałam w okno. Była.

A za chwilę zrobiła się podwójna, ale w dość dużej odległości. Na pewno nie było to echo. Słabo widać.

Zupełnie nie widać wewnętrznego koloru, czyli różowo fioletowego. Jednak oko widzi inaczej niż aparat.

Tęcze wisiały na niebie dość długo, ponad 35 minut. Zdążyłam zrobić i wstawić ciasto do prodiża. Piekarz stwierdził, że w wakacje nie będzie robił sezamków. Nic innego mi nie smakuje. Więc musiałam zrobić własne ciasto. Przynajmniej wiem ile tam jest cukru. Akurat do porannej kawy. :) Trochę zostanie dla gości.

 

 


sobota, 23 lipca 2016

Przy pierwszym czytaniu Fausta nie zwróciłam uwagi na ten fragment.

(źródło: wolnelektury.pl str 66)

Czarownica przyrządzała napój dla Fausta na odmłodzenie i mówiła zaklęcie, które brzmi jak instrukcja życia człowieka.

 

Oto twoje uczynki:

dziesiątkę zrób z jedynki,

opuść dwójkę,

natychmiast wezwij trójkę,

wszystko dla złotej ery!

Przekreśl cztery

z piątki i szóstki—mówi czarownica—

niech się siódemka z ósemką wyświeca;

wymotaj z wątka

dla dokończenia:

dziewiątka jedynką, zerem dziewiątka.

Oto czarownic tabliczka mnożenia.

...

Potęgi, siły

wiedzy zawiłej,

zamknięte dla świata zgłoski,

kto myśl zatraci.

Ten się wzbogaci:

zdobędzie ją bez troski.

 

Nie wiem na ile tłumacz Emil Zegadłowicz oddał wiernie ten niemiecki tekst, ale ja rozumiem to teraz w ten sposób.

Co masz robić, czynić, jak żyć? Oto instrukcja życia człowieka:


10 u Pitagorejczyków była symbolem doskonałości, liczbą świętą. Jest sumą pierwszych czterech liczb (energii niższych): 1 + 2 + 3 + 4 =10

Człowiek, żeby dojść do 10 musi swoją drogę zacząć od Jedynki.

Jedynka to początek twojej drogi, inicjacja. Rozpoczynaj wiele rzeczy, aż znajdziesz swój cel. Ucz się wielu rzeczy aż znajdziesz swoją drogę. A słońce cię oświeci. Bez tego nie warto iść dalej, bo nie dojdziesz do doskonałości – 10.


To etap współpracy. Musisz dogadywać się z różnymi ludźmi, a z niektórymi współpracować. 2 to żeńska energia - Księżyc. Zostaw emocje i nadwrażliwość, bo one cię hamują. Nie oceniaj, bo sam będziesz oceniany.


Wzywamy 3, którą opiekuje się Uran. Trójka jest twórcza, otwarta na to co nowe i nowoczesne. Bądź jak 3 – otwarty i ciesz się życiem. 3 to wdzięk i czar. Poszukaj sobie kogoś do pary, nie żyj w samotności. Czeka cię szczęście – złota era.


Czwórką opiekuje się surowy Saturn, sztywniak, budowniczy struktur. A więc nie bądź surowym despotą, zbyt poważny, nie trwaj wiecznie przy swoich poglądach, poczuj trochę fantazji (to bardzo trudne dla 4).

Skończyła się faza rozwoju, pora na zawieszenie. To ważny moment życia.


5 kocha ruch, podróże, zmiany i nieprzewidywalność. Ale lubi też manipulować innymi. Więc zachowaj równowagę jak 6.


Czas na żniwa. Wchodzimy w energie wyższe. Zachowaj harmonię, ale nie bądź próżny. Dbaj o swoją rodzinę i swój dom.


Nadchodzi dojrzałość. Siódemka szuka bezpieczeństwa egzystencjalnego, wsłuchuje się w głos wewnętrzny. Często popełnia błędy, ale umie się do nich przyznać. Znajdź pierwiastek duchowy, ale bez popadania w skrajności. Niech bogate życie wewnętrzne nie przesłania realnego życia. Samodoskonalenie.


Pod opieką Jowisza życie obdarza cię szczęściem. Nie zakochuj się w dobrach materialnych i władzy. Nie bądź arogancki.

Wyświeca: użyj 7 – pierwiastka duchowego dla 8 – sukcesu i bogactwa. Co możesz z tym zrobić? Jak się żyje ze świadomością swojej potęgi?


To transformacja (Pluton). Człowiek zachowuje się jak mistyk i filozof. Nie boi się śmierci, ale też nie boi się jej zadawać. Kontroluje swój los.

Coś się kończy, ale i coś zaczyna. Można jej wszystko zabrać, ale nie wiedzę i uporu w jej poszerzaniu. Powinna służyć ludzkości, bo jest tylko człowiekiem.

Kolejną liczbą jest 10. Z ostatniej liczby (9) staje się pierwszą. Nastaje nowy ład, doskonałość wszechświata, pełnia.


 

Dalej czarownica mówi, że nie każdy zrozumie ten kod. Dla zwykłych ludzi, czyli dla mnie, ta wiedza była zakryta, bo do niczego nie była mi potrzebna. Żeby żyć trzeba tą wiedzę odkryć. Przejdź drogę od 1 do 10.

A najlepsza jest końcówka zaklęcia. Przestań ciągle myśleć, zajrzyj w głąb własnej duszy, wyluzuj, nie martw się ciągle o coś, a wtedy osiągniesz co chcesz.

Mówisz – masz.

 

Taka jest moja interpretacja. Każdy ma swoją wiedzę i swoje rozumienie. Wolność myślenia wskazana.

Czyż ta literatura nie jest fascynująca :)

 

 


czwartek, 21 lipca 2016

To wpis z rodzaju: muszę o tym napisać. Podobnie było z wpisem o śmierci aktorki Luise Rainer w notce Krytyk czy wpis o Stachurze. Osoby chcą, żeby o nich napisać. Nie wiem jak one to robią.

Przedziwnym zbiegiem okoliczności trafiłam dzisiaj w internecie na obraz Johannesa Vermeera U stręczycielki, zw. też Kuplerka czy też Rajfurka - ale piękne słowa :). Oryginał można obejrzeć w Galerii Obrazów Starych Mistrzów w Dreźnie.

Dziwność tego obrazu polega na tym, że znam go od wielu lat. Przez długi czas był jedynym obrazem tego holenderskiego malarza jaki znałam. Dawno dawno temu miałam ten obraz w miniaturce w formie pocztówki. Obrazek był na sztywnym kartoniku i idealnie nadawał się na zakładkę do książki. Nie mam pojęcia od kogo ją dostałam, ale miałam ją wiele lat. Codziennie patrzyłam na ten obraz otwierając książkę. A kiedyś czytałam prawie bez przerwy. Nie wiem czy teraz reprodukuje się obrazy na pocztówkach.

Scena przedstawiona na tym obrazie raczej nie nadawała się dla dzieci. Na obrazie przedstawiono młodą kobietę, która wyciąga dłoń po zapłatę. Co ma za tę monetę zrobić jest oczywiste, a wynika z położenia ręki pana w czerwonym i z dywanu, na którym zaraz się oboje położą. Dziewczyna jest upita winem, bo takie rumieńce nie są objawem zdrowia, raczej gorączki. Kiedyś myślałam, że na obrazie jest 3 mężczyzn. Ale skoro tytuł obrazu mówi o stręczycielce, to musi nią być postać w czarnym ubraniu z obleśnym spojrzeniem. A pan po lewej to podobno sam malarz. Jak się poświęcił. W domu żona i dzieci, a malarz poszedł do burdelu po inspirację. Dobrze się bawi, bo wypił już sporo wina.

Zastanawiałam się też dlaczego prostytutka ubrana jest w żółtą bluzkę i jest najjaśniejszym punktem obrazu. Jakby była niewinna. Obraz namalował Vermeer w 1656 roku, a wtedy paleta barw to tylko 20 pigmentów. Jak na takie ograniczenia to malarz był niezwykle utalentowany, bo gra świateł jest znakomita. Uwielbiałam patrzeć na ten obraz. Jest niezwykły, choć nie tak znany jak Dziewczyna z perłą (książka i film).

Lubiłam postać tej prostytutki. Wiadomo jaki miała zawód, ale wyobrażałam sobie, że robi to by przeżyć. Na trzeźwo by się nie sprzedała.

Obraz miał podobno przesłanie: uważaj, żeby majątku nie stracić na zabawy i hulanki.

Za miłość płaciło się zawsze. Prostytucja to podobno najstarszy zawód świata, podobnie jak stręczycielstwo czy sutenerstwo. Uwieczniano to na obrazach ku przestrodze.

Takie dziewczyny do końca życia wykonywały ten zawód. W większości. A współcześnie prostytutki zostają celebrytkami. Wymieniają się "narzeczonymi", a media nazywają je gwiazdami. Wszyscy je podziwiają i płynie coraz więcej kasy. Ciekawe kiedy obejrzymy w tv seks taśmy, czy homotaśmy z celebrytkami i politykami. Nie maluje się już  obrazów. Są fotki. A ich przekaz to: nie ucz się, rozejrzyj się i znajdź sponsora, a będziesz miała bogate życie. Radykalnie zmienił się ubiór prostytutek w porównaniu z tymi z XVII wieku. Czy każda dziewczyna ma wyglądać jak zdzira?

I co ma wynikać z tego, że ten obraz "wrócił" do mnie po latach?


 

wtorek, 19 lipca 2016

Cuda zdarzają się każdego dnia. Widzisz je wyraźnie gdy np. masz mało pracy, nudzisz się, a twoje myśli błądzą.

Wyglądałam przez okno i patrzyłam w niebo. Zobaczyłam lecący samolot z płn.-wsch. na płd.-zachód. Zostawiał na niebie smugę. Nic ciekawego. I nagle samolot przestał smużyć, ale leciał dalej.

Cud! Skoro to była smuga kondensacyjna to powinny zgasnąć silniki, a samolot powinien spaść. Nic podobnego się nie wydarzyło. Byłam w szoku.

Sprawdziłam na radarze co to za samolot. To był lot LH1615 DLH3KY Lufthansa City Line. Zanim zrobiłam fotkę już przeleciał.

Za nim trochę wyżej leciał samolot z Uzbekistan Airways HY251 UZB 251. On w ogóle nic nie wypuszczał. Leciał lśniący na niebieskim niebie, bez smugi.

A z pierzastej kreski po 20 minutach zrobiła się taka dziwna chmura.

 

Uchwyciłam muszkę, która latała mi przed nosem ;) Czy takie mazy na niebie mają jakąś nazwę?

Potem na radarze zauważyłam lecący nade mną kolejny samolot oznaczony No callsign ;)

Gdy szukałam go na niebie to zniknął z radaru. Powinien być tuż przed moimi oczami, a nie było nic.

Kolejny cud! Samolot rozpłynął się w powietrzu, albo wpadł w inny wymiar. Czyżbym pracowała w pobliżu gwiezdnych wrót, czy jakiegoś przejścia międzywymiarowego?!;)

Potem to już tylko drony widziałam i musiałam skończyć pracę. Jak one szybko latają.

A potem kolejny cud. Cały dzień spotykałam młodych ludzi mówiących po francusku. Jest ich więcej niż tubylców. Naprawdę wszędzie ich pełno. Przyjechali nie tylko z Francji, ale i z byłych kolonii, bo zdradza ich ciemny kolor skóry i napisy na identyfikatorach.

Używałam tylko jednego słowa PARDON, bo nie znam innego.

Już nie mam o czym pisać? A może mi głowę przygrzało ;)))

 

 


niedziela, 17 lipca 2016

Badanie PSA wyszło poprawne. Ani się nie polepszyło, ani się nie pogorszyło. Są jakieś tam komórki rakowe, ale w normie. Ojciec będzie żył. Niepewność zniknęła.

Nie wiem dlaczego był taki niepewny, w końcu to badanie robi co pół roku. Może go coś boli, ale nic nie mówi.

 

A ja byłam dziwnie spokojna. Gdy rozmawiałam z mamą, to przelałam na nią ten spokój, który potem udzielił się ojcu.

Już kiedyś pisałam, że choruje cała rodzina, a nie jedna osoba. Należy problemy dzielić ze sobą. Wtedy jest łatwiej. I lepiej żyć w zdrowiu niż w chorobie. Ona jest, ale nie wysuwa się na pierwszy plan. Nikt się nad sobą nie użala. Dlatego jest dobrze.

Nie modliłam się o to, żeby ojciec wyzdrowiał. To on choruje, a nie my. Niech zmieni swoje przekonania, a wyzdrowieje.

Byłam pewna, że jeszcze będę miała rodziców. Efekt podobny, ale to nie to samo. Ja nie mieszam się do jego karmy. Ja dbam tylko o siebie. A akurat teraz nie wyobrażam sobie życia bez rodziców.

Gdy ostatnio zmieniałam swoją linię życia, to trochę trwało, aż wszystko się wyrównało. Dwa tygodnie. To nie dużo. Zawsze gry dokonujemy jakościowej zmiany w życiu, to wszystko zaczyna się walić. A potem wychodzi słońce i jesteśmy na innej nitce życia. Może stara ja straciła ojca, ta która została w miejscu.

Na pewno inaczej potoczyłoby się moje życie, gdyby rodzice umarli wcześniej. Dlatego doceniam to co mam.

Nieustannie budzę się z poczuciem wdzięczności za życie.

Nieustannie mam dobry nastrój.

Nieustannie ciekawe chmurki na niebie. Piękna pogoda.

 

 

 

czwartek, 14 lipca 2016

Mam ręce, które leczą. Jak każdy. Dzisiaj się o tym przekonałam.

Była u mnie koleżanka. Rozbolała ją głowa. Nigdy nie bierze tabletek, tylko się męczy. Więc postanowiłam jej pomóc. Najpierw dałam jej do wypicia szklankę ciepłej wody. To sposób Serge Kahili Kinga. Gdy wypiła, to kazałam jej się położyć i głaskałam ją po skroniach mówiąc zaklęcia. Na bieżąco je wymyślałam, żeby zaciekawić podświadomość. W ten sposób chciałam odwrócić uwagę od bólu głowy. Mówiłam: zabieram ten ból na moje dłonie i przekazuję go do ściany (ręce przykładałam do ściany) i do ziemi (robiłam ruch dłońmi do dołu, bo ściana nośna ma kontakt z ziemią). Tak kilka razy.

Gdy wykonywałam ten rytuał to zobaczyłam gołębia, który przysiadł na parapecie i przyglądał się nam. Nawet zaczekał, aż zrobię mu fotkę.


Ciągle mnie to zadziwia. W mieście ptaki i zwierzęta przestały bać się ludzi.

Podobno ból zniknął. Ale to chyba sugestia. Bardziej ta szklanka wody. Poszłam do łazienki zmyć wszystko z dłoni. BHP jest bardzo ważne, gdy się kogoś dotyka. A zwłaszcza cierpiącego.

Gdy wróciłam to koleżanka zasnęła. Chyba zabrałam jej nie tylko ból głowy ;)

Musiałam zachowywać się cicho i postanowiłam poczytać jakąś moją książkę. Wzięłam pierwszą z brzegu, otwieram, a tam czterolistne koniczynki.

To są prawdziwe koniczynki, choć wyschły mało efektownie. Niezbyt się postarałam. ;)

12 lat temu dostałam kilka takich koniczynek i włożyłam je do kilku książek, żeby wyschły. I od tamtej pory nie mogłam znaleźć właściwej książki. W międzyczasie była przeprowadzka i miałam w ręku każdą książkę. Już straciłam nadzieję, że je kiedykolwiek znajdę. Właściwie to co ja mam z nimi zrobić? Nie nadają się na wystawę.

Ale jestem szczęściarą. Same dobre rzeczy mnie spotykają. A nic specjalnego nie robię. Tylko mam nieustająco  dobry nastrój.

 

 


środa, 13 lipca 2016

Rano włączyłam drukarkę i wydrukowałam coś ważnego. Oto co wyszło.

Drukarka zabiła ćmę. Musiała się tam schować przed wyimaginowanym niebezpieczeństwem. Raczej nie zabijam insektów. Zwykle otwieram okno i skłaniam je do wylotu na wolność. Czy ćma jest pożyteczna? Czy to ważne.

Drukowałam jeszcze raz. Nie było więcej trupów.

Potem w galerii zobaczyłam pająka, który szedł sobie środkiem holu. Nikogo się nie bał. Jakiś taki wychudzony, wzbudzał litość. Miałam dużo czasu, żeby mu zrobić fotkę.

Tak to jest.

Ten kto się chowa może zginąć, a ten kto na widoku jest bezpieczny.

Jak w życiu.

Kiedyś okradł nas sąsiad. Poszliśmy z wizytą do rodziny w święta wielkanocne. Przyjechała po nas policja i poinformowała, że nas okradli. Zobaczyliśmy wyrąbane siekierą drzwi. Nikt z sąsiadów nie słyszał rąbania? (To była patologiczna okolica. Mieszkaliśmy tam tylko 3 lata.) W domu bałagan, skradziono sprzęt rtv, moją sztuczną biżuterię o wartości sentymentalnej i moje nowiutkie dżinsy. Najbardziej szkoda mi było spodni, bo były idealne. Potem nie miałam już takich nigdy. Wszystko było przetrząśnięte. A najlepsze było to, że za szybą regału były pieniądze w banknotach. Dokładnie przed nosem kogoś kto z górnej półki zabierał wieżę. I tego złodziej nie widział?!

Wieczorem odzyskałam telewizor zawinięty w koc, który podróżował taksówką - paserem. Akurat policjanci zatrzymali do kontroli to auto. Reszta przepadła. Ze złodziejem spotkaliśmy się w sądzie. Mieszkał piętro niżej. On wkrótce umarł, być może takie było zadośćuczynienie. Nie skorzystał na cudzej krzywdzie.

To co na widoku jest niewidoczne. Dla intruza.

Dzisiaj miałam kupić bułki, ale miałam dużo spraw i rano nie zdążyłam.

Po południu weszłam do piekarni. Spytałam czy są kajzerki. Pani poszukała wśród innych bułek, policzyła i powiedziała, że jest 5. Miałam kupić 4, ale powiedziałam, że wezmę wszystkie, choć potrzebne mi są 4. Ekspedientka wybierała moje bułki i zaczęła mnie przepraszać, że są tylko 4. Pomyliła się. ;)

Dostałam to co chciałam, zgodnie z porannym zamówieniem. Zamówione bułki czekały na mnie. Skąd one wiedziały gdzie będę je chciała kupić? Kupuję w piekarni, a nie nadmuchane w marketach. Tak działa transerfing. Chcesz– masz.

Gdy jechałam taksówką i zatrzymaliśmy się przed przejściem dla pieszych, to jakiś facet machał do mnie i coś krzyczał. Okazało się, że przytrzasnęłam sobie kawałek spódnicy. Podziękowałam. Są jeszcze spostrzegawcze i miłe osoby.

Dzień zaczął się jak u Hitchcocka, a reszta dnia piękna.

Taki zwykły słoneczny dzień. :)

 

 


czwartek, 07 lipca 2016

Żyjemy w czasach kultu pieniądza.

Bogacze to bardzo interesujący ludzie, jeśli są ludźmi ;) I mają specyficzne cechy charakteru.

Ludzi na świecie można podzielić na bogatych i biednych. Jest jeszcze klasa średnia, która coś tam ma, ale bogaci robią wszystko, żeby im to zabrać. Biednym można zabrać czas i wpędzić w długi, tworząc lichwomaty i lichwobanki. W mocy prawa.

Czy na pewno wszystko można kupić?


Akurat tylko tyle przyszło mi na myśl. Na pewno jest więcej.

Za pieniądze nie można kupić odwagi. Najcenniejszy człowiek na świecie, Pan Cukier próbuje, ale mu się nie udaje i żyje w strachu. Jego firma płaci 15 milionow rocznie na jego ochronę. Pilnuje go 16_zawodowych_zolnierzy . A on ciągle się boi. Ostatnio wykupuje ziemię wokół swej posiadłości i buduje mur Za żadne pieniądze nie kupi sobie spokoju. Będzie się zawsze czegoś bał.

Bogaci mogą sobie kupić chwile szczęścia zaspokajając swoje zachcianki. Myślą, że coś ich uszczęśliwi, a potem okazuje się, że emocje opadają i szczęście pryska. Szczęście można mieć zupełnie za darmo. Bo ono nie zależy od stanu posiadania.

Bogaci mogą sobie kupić popularność, zwłaszcza w sieci. Wystarczy mieć dobrego informatyka, który stworzy miliony martwych dusz – fanów. Jak ktoś nie ma charyzmy to za nic jej nie nabędzie. Bo nie wiadomo ile to kosztuje i co to w ogóle jest.

Wśród bogaczy panuje taka zasada, że im więcej mają kasy tym gorzej się ubierają. Dla nich liczą się metki. Nie znam osoby, która ubierałaby się dobrze do swego wieku i figury.

Nie da się też kupić uczuć innej osoby. Nie da się sprawić, żeby ktoś ich polubił albo pokochał naprawdę. Uczucia rządzą się własnymi prawami.

Bogacze mogą sobie kupić dużo książek, wynająć doskonałych nauczycieli, ale nie staną się mądrymi. I nie muszą. Mogą za to sobie kupić pochlebców.

Dla bogaczy liczy się tylko zysk za wszelką cenę. Henry Ford, przemysłowiec, był skąpym człowiekiem. Zatrudnionym pracownikom płacił najniższe stawki, zmuszał do pracy na 3 zmiany. Żeby zarobić jeszcze więcej wprowadził ruchomą taśmę produkcyjną. W jego fabrykach nic się nie marnowało; opakowania czy palety miały kolejne zastosowania, nic nie wyrzucał. Oczywiście nie uznawał związków zawodowych, bo pracownicy nie powinni mieć żadnych praw.

A co można sobie kupić? Dużo. Np. to

 

Można sobie kupić przyjaciół i miłość. Będą tak długo cię kochać dopóki będzie kasa. To dla nich bogacze kupują domy z 10 sypialniami i 20 łazienkami.

W prasie rosyjskiej jest pełno ogłoszeń zrobionych kobiet, które są gotowe pokochać za pieniądze bogatych starców. Gdy ich sponsorzy zbankrutowali miłość wygasła. Taką miłość trzeba podsycać kasą.

Słynący z mądrości Salomon mówił:

„Bogactwo przyczynia wielu przyjaciół”.

To samo mówił tragik rzymski, Marcus Pacuvius :

„Gdzie jest bogactwo, tam są i przyjaciele”.

Bogacze zwykle żyją bardzo długo, bo kupują sobie najnowsze osiągnięcia medycyny.

Były prezydent Jimmy Carter wyleczył się z raka prostaty. Inni umierają.

David Rockefeller, najbogatszy obecnie z klanu, 12 czerwca 2016 skończył 101 lat. Kupił sobie 6 transplantacji serca i 2 przeszczepy nerek (udane, a ile nieudanych?). O tym wiadomo oficjalnie, bo udzielał wywiadów, jak to się świetnie czuł po kolejnym sercu. Taki nowonarodzony.  Ostatnio się nie udziela, krążą plotki, że umarł.

Bogacze tworzą prawo dla ludzi, ale nie dla siebie. Bogaci nie płacą podatków. Najprościej tworzyć fundacje i w koszty wrzucać wszystko, np. kupno samolotu, podróże samolotami, domy, samochody, szkolenia, ciuchy, kolacyjki, prostytutki, zatrudnianie znajomych jako doradców z kosmicznymi pensjami itd.

Tak robi każdy bogacz, który udaje altruista

Bogacze nie drukują sobie pieniędzy. Oni zabierają innym, których nazywają dawcami kapitału. dawcy kapitalu Opłacają ludzi, którzy tworzą dziwne produkty finansowe mające skusić ludzi do inwestowania. Był kiedyś niemiecki film dokumentalny o takim właśnie człowieku. Był panem życia, a teraz jest wrakiem. Ludzie nie uczą się historii i ciągle się łudzą. Zwykli ludzie tracą oszczędności życia i jeszcze muszą dopłacać i zadłużać się. dlugi

Ludzie ciągle dają się nabierać i łudzą się, że kiedyś wygrają forex

 

Zapamiętaj: cokolwiek jest w sieci może być zhakowane i ustawione. Wygrywają tylko ci co mają wygrać. Nie ma przypadków. Pompują hossę FED ustalając ceny akcji wzięte z sufitu. polska gielda

Tworzy się ciągle nowe banki, które zwykle mają na początku korzystne oferty. A potem te banki sprzedaje się z ludźmi dużym bankom, które mają niekorzystne warunki. Ludzie nie mają nic do powiedzenia. I nawet nie mogą zmienić banku, bo są zadłużeni po uszy.

banksterzy-padaja-w-ciszy

Dobroczynność bogatych to mit. Kiedyś ludzie pomagali sobie nawzajem i można było wpłacać pieniądze potrzebującym na ich osobiste konta. Bogatym przechodziła koło nosa ogromna kasa, więc wymyślili fundacje. I teraz pieniądze idą na niepotrzebną biurokrację, a dla potrzebujących idzie niewiele. Ludzie umierają za grosze. Jak ludzie nie chcą płacić to robi się ckliwą reklamę z chorym dzieckiem po to by ludzie oddawali wszystko co mają. Im bogacze mają więcej tym niechętnie się z nią rozstają, jak np. Messi. Wpadł tylko on, a wielu robi dokładnie to samo. Afera panamska ujawniła tylko niewielu oszustów. Reszta siedzi cicho.

Są też inni sportowcy, nie tak bogaci, którzy pomagają z potrzeby serca. Jak np. piłkarz Chelsea Nemanja Matić pilkarz pomaga wiosce

Większość bogaczy postępuje zupełnie inaczej, jak np. potentat stalowy Andrew Carnegie. Wyzyskiwał w swoich stalowniach pracowników, płacił im grosze, a gdy się zbuntowali i zastrajkowałi to zakupił łamistrajków. Doszło do starć i zginęło 9 ludzi w stalowni Homestead Works. Pracownicy wrócili do pracy na gorszych warunkach, przysparzając jeszcze więcej kasy krwiopijcy. Nigdy nikomu nic nie dał. Ale za to finansował biblioteki czy najsłynniejszą nowojorską salę koncertową Carnegie Hall. Dzięki temu przeszedł do historii. Jest o nim film dokumentalny.

Bogaci lubią się bawić w biednych. W sierpniu 2016 roku Christiano Ronaldo ucharakteryzował się na bezdomnego i żebrał na ulicy. Miał ubaw. Dzieci bogatych lubią poniżać biednych każąc im za pieniądze robić różne uwłaczające godności rzeczy.

Karma nie wraca. To mit dla biedaków.

Życiorysy bogaczy są bardzo podobne. To inna kategoria ludzi. Dla nich biedni nie mają żadnej wartości. I zawsze będą wyciągać ręce po wszystko co darmowe. Zarówno po darmowe jedzenie na bankietach jak i 500+.

Obojętnie jak bardzo człowiek jest bogaty to nie da się jeść pieniędzy. Musi być jakaś granica pasożytowania.

 



poniedziałek, 04 lipca 2016

W pracy nic się nie działo. Drzwi otwarte. Nagle wchodzi czarny kot. Przestraszyłam się. Kot uciekł, bo się nagle poruszyłam. Wyszłam na zewnątrz. Kot stał na podwórku, czarny, gruby i patrzył na mnie jasnymi żółtymi oczami.

Stałam tak wpatrzona w niego, bo nie miałam nic innego do roboty.

A potem zobaczyłam gołębia i gołębicę jak piły brudną wodę z kałuży.

Raz on, raz ona. A potem ona poszła do śmietnika. Skrzydeł użyła, żeby wlecieć na puszkę. A gołąb dalej popijał. W pewnej chwili wyszedł z kałuży i poszedł za gołębicą.

Trochę pomyszkowali w śmietniku, sfrunęli na ziemię i poszli sobie spacerkiem na ulicę.

Kot też poszedł gdzieś sobie, ale niepokój został. Spojrzałam w niebo, na chmury.

Czy tylko ja widzę tu lecącego smoka? Leci mi na ratunek przed obcym kotem. ;)

Chmury są dziwne. Zawsze układają się tak jak chce obserwator.

A to wszystko z braku pracy. I z nudów. O niczym.

 

 


sobota, 02 lipca 2016

Mamy dwa mózgi. Jeden w głowie, drugi w brzuchu.

Są pojedyncze osoby na świecie, które fizycznie nie mają mózgu, albo jego części, bo utraciły go w wypadku. I jakoś żyją. Ciekawie o mózgu pisze profesor Vetulani na blogu vetulani.

Mózg jak każdy narząd trzeba oczyszczać. A najlepszym detoksem jest sen.


Czy sen jest nam potrzebny, czy to tylko strata czasu?

Już Szekspir pisał, że Sen jest balsamem dla duszy, a Tadeusz Kotarbiński Sen jest to skracanie sobie życia w tym celu, aby je wydłużyć.

Sen to czas porządków. Sen składa się z 5 faz, ale najważniejsza jest faza REM – snu głębokiego. Mózg w czasie snu nie przerywa pracy, a niektóre obszary są bardziej aktywne niż w ciągu dnia. Mózg w ciągu dnia zbiera i przetwarza informacje, by w ciągu nocy je konsolidować. Nocą następuje odnowa i wymiana komórek, a to wpływa na układ odpornościowy.

Nasi przodkowie spali 6-6,5 godzin na dobę. Kładli się spać dopiero gdy temperatura spadała i było chłodno. Budzili się godzinę przed wschodem słońca. Brak snu przez 10-14 dni powoduje śmierć człowieka. Zbadali to pseudolekarze, którzy wymyślają tortury.

Ważna jest jakość snu. Trzeba spać wygodnie i w ciemnym pomieszczeniu. W miastach jest widno w nocy i może dlatego tak wielu ludzi ma problemy ze snem.

Właściwy czas snu to 7,5 godzin. Gdy sypiamy regularnie dłużej (8-10 godzin) to wzrasta ryzyko zachorowania na serce i raka, i zgon w ciągu 6 lat. Sen krótszy niż 5 godzin może prowadzić do podwyższonego ciśnienia. Starsi ludzie tak mają. Ale oni boją się, że mogą umrzeć podczas snu i śpią czujnie w nocy, a w dzień drzemią.

Mówi się, że sen to brat śmierci. Wg mitologii greckiej bogiem marzeń sennych był Morfeusz. Jego ojcem był bóg snu Hypnos, stryjem bg śmierci Tanatos. Morfeusz miał dwóch braci: Ikeleosa boga koszmarów sennych i Fantasosa – boga snów o zwierzętach i przedmiotach.

Morfeusz przybierał w snach postać ukochanej osoby.

Gothe w Fauście pisał (s.118):

To właśnie czarów mocą jest nieznaną:

wszyscy w niej widzą swoją ukochaną.

Sen jest istotny dla naszego zdrowia, dlatego też coraz więcej jest akcji typu: Noc zakupów, Noc muzeów, nocne bieganie, nocne jazdy na motorach, na rolkach, nocne imprezy, bale i wiele innych. Bo chodzi o to, żeby nasze mózgi nie oczyszczały się z toksyn. Nie wypłukane podczas snu szkodliwe substancje sprzyjają chorobie Parkinsona i Alzheimera. Człowiek niewyspany jest podatny na różne choroby, jest rozdrażniony. Ale kogo to obchodzi.

Każdy rodzic wie, że chore dziecko szybciej wraca do zdrowia jak się wyśpi. Naukowcy też to wiedzą, bo teraz można obrazować zmiany zachodzące w mózgu na żywym człowieku. Podczas snu płyn mózgowo-rdzeniowy podwaja swą objętość i wypłukuje szkodliwe substancje. Duże obszary mózgu są wyłączone, a neurony się kurczą, żeby zrobić miejsce dla tego płynu.

Człowiek wyspany jest w dobrym nastroju. Dobry nastrój może nam poprawić metoda wibracji fal mózgu koreańskiego filozofa, muzyka i adepta sztuk walki Ilchi Lee. Ciekawostka, ja nie próbowałam Myśli na dobry nastroj

A po co nam jest drugi mózg? Może jest w nas druga istota, o której nie mamy pojęcia.

Na pewno miałeś takie sytuacje, że strach ci skręcał brzuch. Wystarczyło kilka oddechów i następowało rozluźnienie. Każdy kto praktykował pranajamę wie, że oddychanie „do brzucha” rozjaśnia umysł. Martwisz się czymś, nie wiesz co robić to zrób kilka takich pełnych oddechów, a się o tym przekonasz sam. Jakbyś wlewał wodę do dzbana i wylewał.

To co mieszka w jelitach steruje metabolizmem, odpornością, psychiką. Naukowcy odkryli, że istnieje autonomiczny jelitowy układ nerwowy. W jelitach wytwarza się 90% serotoniny (hormonu szczęścia), neuroprzekaźnika, który dba o dobry nastrój, prawidłowy sen, przemianę materii, odczuwanie bólu. Niedobór serotoniny może powodować depresje.

Oba mózgi są ze sobą połączone za pomocą nerwu błędnego, najdłuższego nerwu czaszkowego. Ciekawe dlaczego 90% sygnałów płynie od jelit do mózgu, a tylko 10% z mózgu do jelit. Ważne sprawy ma do przekazania mózg jelitowy i to on rządzi. ;) Czyje polecenia wykonuje mózg w głowie?

Człowiek może żyć z częścią jelit. Wykonuje się operacje wycięcia sklejonych czy chorych części jelit, i wtedy ludzie odżywiają się pozajelitowo. Nie znam nikogo takiego i nie wiem jak długo tacy ludzie żyją. Czy to znaczy, że brak im drugiego mózgu?

W procesie trawienia najważniejsze procesy zachodzą w jelitach. Najpierw w dwunastnicy, czyli części jelita cienkiego tuż za żołądkiem. Z dwunastnicą łączą się 2 przewody. Z wątroby idzie żółć, która rozkłada tłuszcze, a z trzustki płynie sok trzustkowy, który rozkłada białka i węglowodany. Potem pokarm idzie kilka metrów przez jelito czcze i kręte. Potem to co nie zostało wchłonięte i strawione idzie do jelita grubego (1 m). Jelito grube zaczyna się kątnicą z wyrostkiem robaczkowym, potem jest okrężnica wstępująca, poprzeczna i zstępująca, a potem esica i odbytnica. Tutaj bakterie rozkładają resztki i produkują związki bakteriobójcze, przeciwzapalne, witaminę B12, K, tiaminę i ryboflawinę. Przyswajane są elektrolity i składniki mineralne jak wapń.

Oczyszczanie jelit lewatywą można przeprowadzać najwyżej dwa razy w roku. W jelitach znajdują się bakterie niezbędne do przetwarzania pokarmu i jest ich prawie 2 kg.

Czy homoseksualiści, którzy wykonują lewatywy codziennie przed seksem pozbywają się tych bakterii? Czy dlatego tracą odporność i chorują na AIDS?

Jelita nie lubią gwałtownych zmian i ekstremalnych diet. Zawsze gdy wystąpi jakaś anomalia powinno się pójść do lekarza. Gdy masz biegunkę można zjeść węgiel lub pół słoika jagód (zawsze mam w lodówce), a w razie zatwardzenia zjeść namoczone suszone śliwki. Ja kiedyś spróbowałam jeść jabłko i popijałam zimną wodą. To są działania doraźne, gdy nie ma problemu z jelitami. Kupowanie preparatów z reklam bez konsultacji z lekarzem grozi ciężką chorobą.

Jelitom szkodzi każda kuracja antybiotykami. 7 dni kuracji zaburza florę jelitową, która odbudowuje się do 2 lat. Przez antybiotyki hodujemy zły nastrój, stany lekowe i depresyjne.

Negatywne emocje jak złe postępowanie, złe myśli i zamiary oraz chęć wcielenia ich w czyn wpływają negatywnie na pracę jelit. Do zaparć prowadzi przede wszystkim chciwość, natomiast potępianie innych – do biegunki.

W ramach 10% przekazu z mózgu do jelit zażyczyłam sobie zmianę pory wypróżniania. Zwykle do wc chodziłam po południu lub wieczorem. A postanowiłam zmienić porę na rano między 5 a 7 godziną, co jest związane z zegarem biologicznym. Po 3 dniach miałam dzień postoju, a potem wc odwiedzałam ok. 9 rano. Po 5 dniach nastąpiła regulacja i wypróżniam się ok. 7 rano, jak wstanę.

Bardzo ważna jest obserwacja co z nas wychodzi. Dlatego mój ojciec nie pozwolił zrobić remontu łazienki, bo nie ma teraz wc z półką. Dzięki temu wcześnie odkrył nieprawidłowości.

Codziennie jesz to codziennie się wypróżniaj, najlepiej rano. W pożywieniu powinien być błonnik. Nie trawimy go, ale jest potrzebny do przesuwania pokarmu przez jelita. Powinno się unikać pożywienia wzdymającego, czyli ostatnio chleb nasz powszedni ma takie właściwości.

Ponieważ oba mózgi są ze sobą połączone, aby być zdrowym musisz zadbać i o sen i o zdrowe jelita. Nie da się myśleć pozytywnie mają zaparcia czy biegunki. Gdy doprowadzisz do porządku jelita to świat wyda ci się piękniejszy. Jak mnie.

 

Dbajmy o nasze mózgi, to będziemy mieli pogodne myśli i będziemy zdrowi.

 

 

Archiwum
bajka107@gazeta.pl