Życie to wszystko co mam :
poniedziałek, 30 lipca 2018

Nie muszę już wykłócać się o to, w którym mieście jest więcej meneli. Na Times Square śpią i nikt im nie przeszkadza. Cały świat patrzy na to w kamerze NY

Nie wysłuchuję już, że u nas wszystko jest tanie. Jak się zarabia 5 tys. tygodniowo to trzeba pieniądze gdzieś wydać ;) Doceniam, że polscy lekarze leczą, a nie przepisują tylko paracetamol. Cieszę się, że mam możliwość wyboru. Nie wsiadam do tramwajów z niemieckich śmietników, wolę iść pieszo. Nie chodzę do niemieckich sklepów, bo im nie ufam. Mam wybór. Doceniam, że go mam.

Będę jednak oglądała ciąg dalszy serialu Six. Kto nie oglądał niech dalej nie czyta.

To film dla mężczyzn, ocieka testosteronem. Wildstein jest geniuszem, szkoda tylko, że wykorzystywał swoją pozycję na „dobrowolny” sex. Serial ma świetną obsadę, aparycja aktorów świetnie pasuje do osobowości postaci. Sama się dziwiłam, że go oglądałam, na początku z uprzejmości.

Znakomicie przedstawiono zawodowych komandosów, którzy są na zawołanie, mordują, a potem jakby nigdy nic wracają do domowych pieleszy. Jeden z bohaterów w ostatnim odcinku pierwszej serii mówi: „czy przypadkiem śmierć jego dziecka była spowodowana jego pracą?” Karma czy sumienie? Człowiek dotknięty tragedią, śmiercią dziecka, szuka usprawiedliwienia i wytłumaczenia. To bez sensu, bo w śmierci nie ma sensu. Życie dziecka jest bezcenne.

Przypomniał mi się Niccolo Machiavelli, który powiedział, że „ranić należy tak, aby nie musieć obawiać się zemsty.” Minęło pół wieku, a on ma ciągle rację. Gdyby zabili wszystkich nie byłoby historii. Jest wiele filmów, w których świadek się mści. Polecam.

Nadrabiam zaległości w czytaniu prasy. Ojciec dostarczył mi kolejne dodatki do GW. Nie czytam GW, bo nie interesuje mnie polityka. Nie łykam wszystkiego jak leci. Ale GW zmusza do myślenia.

W DF przeczytałam interesujący reportaż o młodzieży w Ełku. Zwróciłam uwagę na jedno pytanie, które zadała reporterka.


Trochę to niezrozumiałe, żeby łączyć ważność z książkami. Czyżby posiadanie książek było wyznacznikiem czegoś? Książka jest najbardziej nietrwałym nośnikiem. Papier się niszczy, łatwo można go spalić. Książki muszą coś wnosić do naszego życia. W księgarniach jest pełno książek bezużytecznych, w sam raz na podpałkę. Obrazy na skałach, tabliczki sumeryjskie są wieczne i zawierają wiedzę, a nie zabawę.

Dla młodego pokolenia ważne jest posiadanie domu i samochodu. I to się nie zmienia od wieków. Bo człowiek musi mieć swoje miejsce na ziemi, żeby zapuścić korzenie. To dom jest ważny, a nie kariera.

Autorka miała zadawać pytania z ankiety z lat 90. A pytała o uchodźców, Unię Europejską czy ulubionych polityków. To nie są pytania sprzed lat. Pytała o co chciała. Bije po oczach niekonsekwencja.


A młodzież jest zadowolona z własnego życia. Czuje się na właściwym miejscu. Kogo obchodzą politycy? Świat się nie kręci wokół nich.

Najcenniejsze jest życie, bo to wszystko co mamy. Reszta sama przyjdzie, jak będziemy potrzebować. Praca, kariera, sława jest chwilowa.

Właśnie podpisałam nową polisę ubezpieczenia mieszkania. Musiałam podać ile chcę za kradzież z włamaniem, za akcje ratownicze w przypadku zdarzeń losowych, a nawet wycenić torebkę, gdyby ktoś mi ją wyrwał z rąk. Dobrze, że nie muszę wyceniać swego ciała ;) Nogi mam cenne, bo lubię chodzić ;)))

Właściwie to nie mam nic cennego bez czego nie umiałabym żyć.

Czy noszenie drogich rzeczy ma sens? Czy przez to człowiek nabiera wartości? Czy przez to jest lepszym człowiekiem. Stawiam na funkcjonalność i ładność. Gdyby nie Pudelek nie wiedziałabym, że można wydać 8 tys. (i więcej) na brzydką torebkę.

Mam kilka markowych zegarków, ale ich nie noszę, bo do mnie nie pasują. To prezenty. Bliska mi osoba nie założy zegarka poniżej 2 tys. Tak ma. Nie przeszkadza mi to. Ja takiej potrzeby nie mam.

Ja noszę zegarek za 35 zł. Właśnie zauważyłam, że odpadła jedna cyferka. Czy mam kupić nowy? Przecież widzę, która godzina. Czy ta wiedza jest mi niezbędna? Może dam zarobić zwykłemu człowiekowi, a nie Korsowi.

tani zegarek ;)

Niedawno raper Offset został zatrzymany przez policję. On twierdzi, że dlatego został zatrzymany, bo jest czarny i jechał w bardzo drogim aucie. Policja mówiła, że przejechał po żółtej podwójnej linii, czyli było wykroczenie. Czarni mają niskie poczucie własnej wartości. Jak się dorobią, to się obwieszają złotymi łańcuchami i szpanują. Gdy ma się kasę można opłacić swoją wolność.

A 25 letni sportowiec dienis-tien-nie-zyje-zginal-przez-lusterka-samochodowe

Czyżby nie był ubezpieczony? Czy warto było zginąć w tak błahej sprawie? Patrzył jak kradną mu te lusterka i zamiast zrobić fotkę i zadzwonić na policję, to zszedł i zaczął się szarpać ze złodziejami. Miał pozwolić na kradzież? Tak, bo życie jest najcenniejsze. Nie ma lusterek i nie ma młodego sportowca.

Życie jest najcenniejsze na materialnej ziemi. Ono nie ma ceny. Nie można zapłacić i żyć w nieskończoność. Przynajmniej na razie.

Ciekawe, że znani ludzie umierają dwójkami, albo trójkami w tym samym czasie.

Kora = 67 = 13 = 76 = Stańko

Kto wymyślił, że ludzie odchodzą do lepszego świata? To nieprawda.

Zawsze umiera człowiek, a nie artysta.

Czekam na demoniczne duety w wykonaniu zmarłego i żyjącego (tak o tym dziwacznym pomyśle mówił Prince). Ludzie nie szanują umierania, a chcą oddawać hołdy. Niczemu to nie służy. Każda śmierć zasługuje na żałobę. Przecież osoba odeszła do innego świata, przekroczyła smugę cienia. Jej świat jest już szary. I o tym wiedzieli kiedyś ludzie. Ja nosiłam na rękawie szeroką czarną szarfę, a potem na kołnierzyku każdego ubrania czarną aksamitkę. Umarła tylko moja ukochana babcia, a nie kolorowa (za życia) artystka. Czarno-białe fotki są całkowicie uzasadnione. To szacunek dla osoby, która odeszła.

Dlaczego niektórzy dopiero na łożu śmierci doceniają to co mają. Nie chcą umierać, nie czują pokory. I się boją. Najbardziej boją się ci, którzy nie szanowali życia własnego i cudzego. Boją się konfrontacji i spotkania. Tracą to co najcenniejsze. Życie.

 

23:13, bajka107
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 lipca 2018

Minął pierwszy dzień powrotu do normalności i rutyny. Od 3 tygodni gościłam osobę mieszkającą obecnie w Anglii. Jak co roku w lipcu mnie odwiedza. Wprowadza zamęt, bo przecież gość w dom …

Każdy z nas ma jakoś poukładane życie, osobiste rytuały i przyzwyczajenia. Ale przecież życie nie jest przewidywalne i od czasu do czasu trzeba w nim zamieszać. Lubię to, bo takie sytuacje mnie budzą.

Musiałam zrezygnować z poruszania się po mieście komunikacją miejską. Przemieszczałam się wypasioną furą. Przez ten czas nie nauczyłam się z niej wysiadać. Siedzenie było wysoko, więc żeby wysiąść musiałam zeskakiwać jak mała dziewczynka. Nic to, da się przeżyć ;)


Codziennie dostawałam lekcję pokory. Osoba była zachwycona tym, że tyle się zmieniło w mieście – na korzyść. Ja tych korzyści nie widziałam. Ona tak. Widziała wyremontowane, zabetonowane ulice. Powinnam się cieszyć jak wszystko się zmienia. Ja widzę zamknięte ulice, na których nie ma psa z kulawą nogą, nie mówiąc już o robotnikach. Przez kilka tygodni nic się nie dzieje, ale utrudnienia są. Czasem myślę, że jedna ekipa pracuje w 30 miejscach, więc nie może być wszędzie. Najprościej zamknąć i czekać, aż komuś puszczą nerwy.

Jeżdżąc samochodem zauważyłam, że światła są dziwnie ustawione. Na każdym skrzyżowaniu występuje martwa strefa, czyli przez 12 sekund wszyscy mają czerwone i stoją i się gapią. Jak to możliwe? Czy to ta osławiona sztuczna inteligencja maczała w tym swoje paluszki? Przedtem tego nie zauważyłam, bo światła zawsze się zmieniały dla mnie.

Zwiększyła się liczba imigrantów, co widać na ulicach. Na uczelniach pojawiły się pokoje do modlitwy. Ale nie ma ich jeszcze w galeriach i supermarketach, a taksówkarze i kurierzy są biali. Więc jest różnica na naszą korzyść.

Musiałam oglądać w tv zawody MMA. Boks już się skończył wraz z Muhammadem Alim. W międzyczasie obejrzałam o nim film, ale tytułowa rola Willa Smitha nie powalała. Dostał za to Oscara i Złoty Glob, ale nie przekonał mnie, bo był mierny. Nie da się zagrać charyzmy i osobowości jak się jest przeciętnym aktorem. Nie da się odzobaczyć. W MMA zdziwił mnie pan Mamed, bo nie miał widocznych tatuaży, czyli ma dużą powierzchnię reklamową.

Wszystko w mieście było lepsze niż w innym mieście w innym kraju. Może to tęsknota.

Przecież wszędzie jest tak samo, bo wszędzie mieszkają ludzie. Wszędzie władze wydają bez opamiętania nie swoje pieniądze, wszędzie biorą łapówki, wszędzie utrudniają ludziom życie, oczywiście dla ich dobra.

W ubiegłym roku czytałam, że władze miasta Wawy zwężają ulice, przez co są coraz większe korki. Jakbym czytała o moim mieście. To celowa polityka. Ludzie powinni spędzać jak najwięcej czasu poza domem, w drodze do/z pracy. Mają się denerwować i narzekać. To dobre, bo pochłania całą ich energię. Ludzie zajęci są przyziemnymi sprawami i nie mają czasu na nic więcej.

Trzeba trochę wyluzować i nie życzyć władzom powolnej śmierci w męczarniach, a raczej wysokiej nagrody za ciężką pracę na wysokich stołkach. Trzeba ich wynagradzać, bo upadek z wysoka boli.

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Stare przysłowie i ciągle aktualne. Trzeba o tym pamiętać i robić swoje.

od godz. 22.47 do 22.56, świetna widoczność, mierny aparat

A media wczoraj zwariowały na punkcie Księżyca, jego koloru i zaćmienia. Mało kto rozumie zjawiska kosmiczne i raczej zaćmienie nie jest powodem do świętowania, czczenia i gapienia się w niebo. Mieliśmy długie zaćmienie, czerwony Księżyc wyglądający jak Mars i Marsa blisko Ziemi. I co w związku z tym? Co to ma oznaczać, jak to wpływa na ludzi? Prawdy nikt nie ujawnia. Normalnie szał niebieskich ciał.

Planety szaleją i się z nas śmieją. A demony zabierają kogo chcą.

Wczoraj było święto Wjasa Purnima. Należało je świętować modląc się i rozmyślając o życiu. Księżyc był w pełni, ale w zaćmieniu. Zupełnie jak umysł człowieka, który czasem jest jasny jak Księżyc w pełni, a czasem zaciemniony, brudny. Bo wszystko się zmienia. Jak na górze tak na dole.

Zwykle podczas pełni budzę się w środku nocy, czasem w ogóle nie mogę zasnąć. A przy czerwonym Księżycu zasnęłam jak dziecko. To też zmiana.

 

23:29, bajka107
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 lipca 2018

W soboty rano mój komputer aktualizuje wszystko po kolei. Trwa to 43 minuty, więc w tym czasie wychodzę na zakupy.

Na przystanku było kilka osób. Stanęłam pod mini daszkiem. Zagadnęła mnie pani, która siedziała na mini ławce. Zapytała czy mi nie zimno, bo ona kiedyś wyszła lekko ubrana, a potem miała katar.

Miałam bluzkę bez rękawów, ale nie było mi zimno. Zabawne, że ludzie tak się troszczą o nieznajomych. To był pretekst.

Pani powiedziała, że jedzie na bałucki rynek po żwirek, czy karmę dla kota, bo tam jest taniej o 1 zł. Wiadomo, że tam jest najtaniej w mieście, ale jazda tramwajem trwa ponad godzinę. Potem mi jeszcze powiedziała, że ostatnio wyszła ze śmieciami i nie zamknęła drzwi. W tym czasie została okradziona. Poszła więc do opieki, niech ją wspomogą. Dostała 150,-. W tym samym czasie widziała jak menele dostają po 700,- za to, że piją. Takie jest prawo ustalone przez mądrych inaczej urzędników. Zapomogi są na alkohol, a nie na jedzenie. W ciągu 3 minut dowiedziałam się tyle o tej pani. Pomyślałam, że dałabym jej złotówkę, albo więcej, ale wiem, że nie wzięłaby. Już to przerabiałam. Potem kombinowałam, żeby udawać, że jej upadła złotówka, ale to trochę naciągane i pani by się obraziła. Nic nie zrobiłam. Wsiadłyśmy do tramwaju, bo przyjechał. Nawet jej nie powiedziałam, że mogłaby jechać w tygodniu, bo dzisiaj tłok na wszystkich rynkach w mieście. Co by to dało. Starsi ludzie 75+ muszą mieć jakieś zajęcie. Gdybym jej dała pieniądze to co ona by robiła cały dzień? Ludzie w tym wieku nie mają zainteresowań, bo najpierw była wojna, potem komuna, ciężka praca i dom. Prości ludzie nie mieli czasu na hobby, przynajmniej większość. Dzieci, wnuki też mają swoje sprawy. Żeby zaoszczędzić złotówkę trzeba jechać na drugi koniec miasta. Takie ludzie mają problemy.

Nastąpiła zmiana. Kiedyś obcy ludzie opowiadali mi o swoich chorobach. Teraz opowiadają o trudach życia.

 

W tym tygodniu Forbes podał, że plastikowa celebrytka może stać się najmłodszą miliarderką.

dwudziestolatka-ktora-w-trzy-lata-zbudowala-firme

Do miliarda brakuje jej 100 mln. Wieczorem na Pudelku przeczytałam, że „fani” zbierają w internecie kasę dla niej. Takie ludzie mają problemy. Przepraszam nie ludzie, a produkty, przedmioty na sprzedaż. Wystarczy robić miny i strzelać focie. Zupełnie mnie nie rusza, jak jakiś przedmiot się zepsuje, czyli zachoruje, a potem umrze. Selekcja naturalna. Wyrzucić na śmietnik historii.

1 złoty czy 1 miliard dolarów – nie ma różnicy.



 

23:32, bajka107
Link Komentarze (1) »
środa, 11 lipca 2018

Rozmawiałam przez telefon i podeszłam do okna. Na szybie przysiadła ćma. W biały dzień.

Na pewno nie motyl. Była godzina 14. Skończyłam rozmowę, żeby zrobić fotkę.

Wieczorem na podłodze w kuchni leżała kolejna ćma. Też można było zobaczyć jej spód.

Musiałam ją palnąć, bo leżała do góry nogami, nieżywa. Będzie leżała do jutra. Wtedy wciągnę ją odkurzaczem, bo jak inaczej.

Kupiłam dzisiaj pierwszy raz śliwki. Owoców zatrzęsienie, nie wiadomo co jeść.


Na pół kilograma odkryłam przy myciu dwie pary. Ludzie boją się gmo, a nie wiedzą co jedzą już teraz. Po cichu.

Wczoraj były jakby moje urodziny. Majańskie.

10 lipca 2018 to wg majańskiej długiej rachuby 13.0.5.11.7 dzień.

Dzień, w którym się urodziliśmy ma największy wpływ na to, jak kształtuje się nasze życie. Trzeba wiedzieć co oznacza. Łatwiej się żyje.

Wczorajszy dzień sponsorowany był przez 3 KEJ – jeleń i pomocna dłoń. To cała ja. Niebieski kolor i bezinteresowne pomaganie. Nie zawodowe, a ludzkie. A wczorajszego dnia to mnie pomogła pewna dziewczyna. Zawodowo. Zaoszczędziłam 3 godziny. Nie musiała, ale była uprzejma. I zrobiła coś za mnie. Nie musiała. A dziś był dzień zbierania owoców swej pracy. Więc odwdzięczyłam się jej kupując pudełko ferrero. Nie jestem pamiętliwa, więc muszę natychmiast płacić swoje „długi”. Taką mam karmę i się tego pilnuję. Nie mam żadnych długów, ani finansowych, ani uczynkowych. A jak jakieś zrobię, jak wczoraj, to natychmiast je spłacam. Znam kilka osób, które pamiętają co ja im powiedziałam 15 czy 10 lat temu. Że miałam rację. I co z tego. Ile to pochłania energii, którą można spożytkować na ciekawsze rzeczy.

Wszystko jest do pary. Raz ja robię komuś dobrze, raz ktoś mi. Równowaga jest zachowana, energia 3. I tak płynie życie.

Sprawdź sam co ma wpływ na twoje życie. Zabaw się. Nie musisz w nic wierzyć.

http://www.kalendarzmajow.pl/tzolkin-online/

23:23, bajka107
Link Komentarze (1) »
piątek, 06 lipca 2018

Rano zaznaczyłam 3 albumy w galerii zdjęć w telefonie i usunęłam. Pomyliło mi się i zamiast usunąć wybrane zdjęcia usunęłam albumy, czyli dużo więcej zdjęć. Wszystko przepadło, choć wcisnęłam anuluj. Nie mam pojęcia dlaczego akurat wtedy zdecydowałam się na coś takiego.

Zainstalowałam specjalny program, pokazuje ponad 20 tys. fotek, przy czym wszystkie są w kilku egz. Ciężka sprawa, żeby to wszystko sprawdzić i czasochłonna. Dlaczego w telefonie nie ma kosza, z którego można wyciągnąć niby śmieci? Jak w komputerze. Nic to, świat się od tego nie zawali.

Gdy tak zaczął się dzień to co jeszcze mnie czeka.

Potem dostałam nowy tv. 17 cali większy niż mam.

Dwa dni temu dostałam fotkę tv w sklepie z zapytaniem czy mi się podoba. Oczywiście:)

Tej fotki nie mam, bo nieświadomie usunęłam.

A dzisiaj telewizor z fotki zmaterializował się w moim domu. Zniknęło zdjęcie telewizora, a telewizor pojawił się w moim domu. Dostałam jeszcze stelaż do montażu na ścianę, ale na razie tv stoi na szafce. Całkowicie za darmo. Bo to prezent. Podziękowałam, ale nurtowało mnie za co go dostałam. Po wielu pytaniach dostałam odpowiedź, że wcześniej robiłam różne przysługi i to w ramach odwdzięczenia się. Trochę to naciągane. Ale jak ktoś daje prezent to dziękuję i biorę. Ja nie z tych co się krygują: och ale po co, nie trzeba było itp. Ktoś uznał, że mi się to należy. Ja to akceptuję.

Jak ktoś uważa, że na wszystko trzeba zapracować to prezenty będzie dostawał rzadziej. Ja uważam, że dostaję to co potrzebuję, i tak mam. Niektórzy uważają, że nie ma nic za darmo, że pieniądze to energia i trzeba za wszystko płacić. Nie słuchaj ich. Oni chcą cię oskubać i wmówią ci wszystko. Dobrych ludzi jest więcej.

Świat zawsze dąży do równowagi. Jak robisz coś za darmo, bo lubisz jak ludzie mają się dobrze, to świat ci za to zapłaci. Nie daj sobie wmówić, że za wszystko musisz płacić, ale nie kradnij. Wszystko płynie. Zapłata zawsze przyjdzie.

Pora przyzwyczaić się do większych postaci mówiących z ekranu. A może trzeba powiększyć pokój, albo mieszkanie ;)))

A to wszystko dzięki dłoniom. O tym napiszę niebawem.



23:26, bajka107
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 lipca 2018

Od kilkunastu dni nie jem pieczywa. Z obrzydzenia. A lubię.

Kupiłam coś co udawało żulika. Wygląd podobny, ale smak zupełnie inny. To pieczywo z hipermarketu. Lista składników to jak lista grzechów.


Antypieczywo mi nie zaszkodziło, ale dostałam czerwone plamy na twarzy. Wiem, że mi szkodzi olej palmowy i kokosowy. To chyba od tego. Antypieczywo było zrobione z ciasta głęboko mrożonego. Przecież o tym wiem, ale się skusiłam. Nigdy więcej.

Potem kupiłam w sobotę chleb, który kiedyś mi smakował. Malutki, dziecinny.



Niby prywatna piekarnia, a piecze antypieczywo. Niestety, pamiętałam ten chleb dużo większy, a dostałam 0,5 kg. Oczywiście cena była jak za bochenek duży, kupiony kiedyś w środku tygodnia. Nazwa też śmieszna. Pokrzywy było 0,1%, a ziarna tylko na wierzchu.

Metka też sprytnie zaklejona, żeby nic z niej nie można wyczytać. Nie wiadomo jaka waga, ani nic.

Tu też emulgatory, przeciwutleniacze, lecytyna i inne barachło. Zjesz 1 kromkę to ci nie zaszkodzi. A co zresztą? Mam wyrzucić, bo na drugi dzień to antypieczywo się do niczego nie nadaje.

Nigdy tam nie wejdę po nic.

Dzisiaj obrzydzenie mi trochę przeszło. Więc kupiłam zwykły chleb w warzywniaku. Producent mały.



Skład jest ciekawy. Tylko mąka, woda i sól. To skąd tłuszcz?

Ale smak dobry, przy krojeniu nie robią się rulony, nie kruszy się, nie ma dziur. Ma wytrzymać do poniedziałku. 4 dni i ma być dobry? Może specjalnie poczekam. Zapakowany wzorowo, wszystko czytelne i wiadomo ile waży. Może kupię jeszcze razowy z tamtej piekarni.

Plamy na twarzy mi zeszły, więc i obrzydzenie zbladło.

Dlaczego piekarze źle wykonują swoją pracę. Jak można dodawać tyle świństw, które nie zabijają, ale szkodzą.

Nie będę piekła chleba w domu. Nie mam do tego smykałki. Piekę ciastka i ciasta, bo kontroluję wtedy ilość cukru. I nie ma tam olejów.

Kocham artystów, bo uprzyjemniają życie.

Kocham inżynierów, bo ułatwiają życie.

Wymyśliłam, że chleb będzie się sam piekł, w nocy. Do tego potrzebny jest automat. I taki dostanę w prezencie, we wrześniu.







 

23:13, bajka107
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
bajka107@gazeta.pl