Życie to wszystko co mam :
środa, 24 września 2014

Wczorajszy dzień zapamiętam na długo. Szampana zaczęliśmy pić o 11. Ciągle mam gips więc do jedzenia było coś gotowego. Dostałam nowy storczyk. Potem pojechałam do szpitala, bo moja siostra złamała sobie też lewą rękę tylko gorzej. W szpitalu zakładali jej druty. Nie mogłam uwierzyć, że szczęścia w nieszczęściu chodzą parami. Lekarz myślał, że jesteśmy bliźniaczkami. Może jesteśmy, ale odstęp między nami to 18 miesięcy. Przed wypadkiem przebiegł jej czarny kot, ale to tylko "przypadek".

A wieczorem dostałam zza granicy prezent, który przyniosła mi bardzo miła osoba :) To nowa fontanna.

Tak więc nie było przyjęcia, za to pełna lodówka piwa ciechan. Podobno tylko prawdziwi mężczyźni takie piją. Muszę się dowiedzieć dlaczego.

A jutro moja lewa ręka będzie lżejsza, bo chyba zdejmą mi gips. Po 43 dniach chyba się zrosła kość promieniowa. :)

 


 

 


sobota, 20 września 2014

Jestem zdołowana po wczorajszej wizycie u lekarza. Liczyłam na zdjęcie gipsu, bo minęło już 5 tygodni, a tu niespodzianka. Najpierw lekarz zjechał mnie równo, bo trochę przycięłam sobie gips, żeby było ładniej. Okazało się, że może jest ładniej, ale gorzej dla mojej ręki. Kolejny tydzień mam nosić ten gips, bo kości się nie zrosły. Bez prześwietlenia. Nie każdy lekarz ma rentgen w oczach, a ten ma, bo jest specjalistą chirurgii urazowo-ortopedycznej i medycyny sportowej.

Snuję się od rana bez celu, bo plany runęły w gruzach. Podeszłam do okna i pomyślałam: poproszę o coś miłego, coś co mnie rozweseli. Myślisz – masz :)

Rozbawiło mnie to. Nie mam dużo energii, bo wszystko idzie w rękę, a tu niespodzianka. Czyli wystarczy pewność, a nie moc. Uśmiechnęłam się, zrobiłam fotkę przez szybę i wyszło słońce. Motylek zupełnie się nie bał i pozwolił się obejrzeć. Był piękny, a potem odleciał do kogoś innego. Pracuś. Po co są motyle? Do rozweselania.

Ale po pizzę to zadzwonię, bo świat może pomylić zamówienie ;)

 

 




piątek, 12 września 2014

Dowiedziałam się, że autorem terminu genocide – ludobójstwo jest polski prawnik Rafał Lemkin, który zmarł 55 lat temu (z tego artykułu Genocide ). Mało kto o nim słyszał.

Genocide to zbrodnie przeciw ludzkości, czyli ludobójstwo, które obejmuje celowe wyniszczanie narodów, grup etnicznych, religijnych, rasowych. Dzieje się to poprzez zabójstwa, kontrole urodzin, przymusowe odbieranie dzieci, czy tworzenie warunków życia obliczonych na fizyczne wyniszczenie. Jest to opisane w Konwencji ONZ z 1948 r.

Po raz kolejny obejrzałam film „Namibia. Pierwsze ludobójstwo XX wieku”. Wymordowano 2/3 plemion Hererów i 1/2 Nama w latach 1904-1907. Zrobili to Niemcy, bo zdziwili się, że tubylcy nie witają radośnie nowych „właścicieli”. Akurat Niemcom przypadła ta część Afryki.Inni dostali więcej.

 idealiści

Niemcy metodycznie likwidowali miejscową ludność w obozach koncentracyjnych, zatruwali studnie, polowali na uciekające kobiety i dzieci. Już 5-letnie dzieci musiały pracować. Nawet po śmierci nie dano im spokoju. Zbrodniarze – lekarze obcinali trupom głowy i spreparowane czaszki wysyłali do Niemiec. A tam „naukowcy” udowadniali, że to nie byli ludzie, różnice rasowe świadczyć miały o wyższości niemieckiej rasy nad murzyńską. Ci ludzie robili kariery pseudonaukowe. Ich wnioski wykorzystał potem Hitler.

Jak już niemieccy żołnierze wymordowali właścicieli tamtych terenów, to w nagrodę dostawali ich ziemię i się budowali. Obecni biali w Namibii (1% populacji) to wnukowie tamtych zbirów, nie mają żadnych wyrzutów sumienia. Nie ma w Namibii żadnych miejsc upamiętniających tamtą rzeź. Po cmentarzach chodzą właściciele piesków i pozwalają swoim pupilom załatwiać się tam. W 2011 roku zwrócono tylko 20 czaszek oznaczonych tylko numerami, bo nie zapisywano imion nie-ludzi. W klinice Charite ciągle są tysiące czaszek, ale to przecież w celach naukowych. Nikt nie zapłacił za to ludobójstwo, oprawcy zostali nagrodzeni.

W ubiegły weekend na 3 kanałach (nc+, polsat, tv4) emitowano film z 2003 r. The Hunted, przetłumaczony jako Nożownik. Lepszy tytuł to tropiciel, ale ja nie znam angielskiego.

Zainteresowałam się tym filmem z uwagi na interesującego aktora Benicio Del Toro (Benicio Monserrate Rafael Del Toro Sanchez). Lubię go, bo ma w oczach coś co przyciąga uwagę. W filmie grał świetnie wyszkolonego zabójcę, który dopóki zabijał na zlecenie to uchodziło na sucho. Jak zabił na własną rękę to musiał zginąć. Zasłużył się w Kosowie w 1999 r., a potem zabijał na zlecenie służb. Tommy Lee Jones gra jego nauczyciela zabijania. (autentyczna postać, chyba jeszcze żyjąca). Mówił, że nauczy każdego zabijać, szybko, dokładnie, skutecznie, odruchowo, zwalczy ich opór przed zabijaniem, ale najtrudniej wyłączyć myślenie. I taki właśnie był bohater filmu. W jednym z listów do swego guru napisał, że to nie żołnierze, a roboty. I miał rację. Żołnierzy tak właśnie się szkoli. Nikogo nie obchodzi czy ci ludzie coś czują, bo mają nic nie czuć – mają zabijać jak roboty. Gdy zaczynają mieć koszmary to trzeba ich zabić, bo są niebezpieczni i mogą zabić kogoś bez rozkazu. Nie można ich złapać, uwięzić i sądzić, bo mogą wyjawić tajne operacje. Zabiją ich koledzy. Reżyser tego filmu to też ciekawy człowiek.

Podkład muzyczny listy płac na końcu filmu to Johny Cash (mój patron na ten rok) i znakomity utwór The Man Comes Around.

A więc jest nadzieja na to, że Człowiek powróci. Gdzieś się zagubił, zapomniał o swoim człowieczeństwie. Ale wróci. Tekst utworu tutaj the_man_comes_around

Mordów w Kosowie by nie było, gdyby rozliczono morderców w Rwandzie w kwietniu 1994 r. W ciągu 100 dni wymordowano milion Tutsich, a wojska ONZ wyjechały jak zaczęły się mordy. Nie pierwszy i nie ostatni raz ONZ się zhańbiło. Potem była Srebrenica w 1995 roku i Kosowo w 1998. Teraz wychodzi na jaw, ze mordowano ludzi dla organów i rządy europejskie i USA o tym wiedzieli i pozwalali na to. Za zbrodnie osądzono generała Radislawa Krstića i zamknięto go na 35 lat. Od 20 marca 2014 roku Krstić zamieszkał w areszcie śledczym w Piotrkowie Trybunalskim. Od procesu norymberskiego to pierwszy skazany za ludobójstwo.

A w Prisztinie Albańczycy rejestrują partię neofaszystowską. Ambasada USA w Prisztinie „popiera równość wszystkich ludzi i odrzuca dyskryminację mniejszości”. Więcej tu http://balkanekspres.blog.pl/

Afryka jest nadal polem bitwy, to samo dzieje się w Syrii. I my na to patrzymy i pozwalamy, żeby wybuchały kolejne wojny.

Ludobójstwo nie jest cechą człowieka. Trzeba być upośledzonym, żeby zabijać własny gatunek. Agresja tak, ale można ją rozładować np. w boksie. Ostatnio oglądaliśmy galę boksu w Międzyzdrojach. Nie była zbyt ciekawa, więc przełączano mi kanały na walki w klatkach. To zupełnie nieciekawe, bo nie ma żadnych zasad. Gdy są jakieś zasady to powinno się ich trzymać. W przeciwnym razie jest samowolka. Jak na wojnie nie ma zasad to dochodzi do ludobójstwa. Zabija się nie tylko żołnierzy, ale kobiety, starców i dzieci. I to jest rzeź.

Ludobójstwo nie dzieje się spontanicznie. To celowe działanie, długo przygotowywane.

A kogo osądzić za tworzenie warunków życia obliczonych na fizyczne wyniszczenie przez wywoływanie epidemii, podłe jedzenie, rtęciowe szczepionki, aborcje. Przecież to kontrola urodzin i powinno być karane.

Na moim balkonie pająk rozpiął sieć, złapał kilka much, zjadł i sobie poszedł. A sieć się rozpada. Głupie zwierzę, a nie morduje na zapas. Nie nienawidzi.

US Navy pracuje nad delfinami i uczy ich różnych rzeczy m.in. wykrywania min. Program wprowadzono w 1959 roku. Ostatnio w San Diego utopił się ich trener, ale wykluczono udział delfinów. http://www.thewire.com/national/2014/05/us-navy-dolphin-trainer-drowns-in-san-diego-bay/361686/ Ja nie byłabym tego taka pewna.

 

Codziennie myślę o pokoju i psuciu broni. Każdy to może robić, bo to skuteczne. Ileż to razy zacinała się broń gdy ktoś chciał zrobić jakiś napad, często o tym czytam. To nie czary. Im więcej ludzi będzie w ten sposób myślało tym szybciej zapanuje pokój. Na złość czarnym typom zapanuje miłość na tej ziemi. Mamy na razie trochę spokoju w Strefie Gazy, co mnie cieszy. Wszystko jest możliwe.

A to typowy znak miłości pokojowego noblisty.

 

 


środa, 10 września 2014

Happy Birthday :)

Dzisiaj obchodzi urodziny, albo 81 albo 76. Urodził się 10 września 1933 r. To najsłynniejszy obecnie projektant - nie tylko mody, fascynująca osobowość. Ma oko do wyszukiwania ładnych ludzi.

Nie sądzę, że wszystko co mówi o sobie jest prawdą.

Mówi kilkoma językami, a czyta we wszystkich, tak mówi. Nigdy nie głosował i nie będzie. Polityka to nie jego świat.

Gdy się urodził ojciec miał sześćdziesiąt lat, a matka czterdzieści dwa. W dzieciństwie matka dała mu popalić, choć była nowoczesną kobietą. Mówiła, że w kapeluszu wygląda jak stara lesbijka, albo, ze trzeba kupić zasłony na jego wielkie dziurki w nosie. W wieku 10 lat wiedział, że jest inny, że jest gejem. Ale nigdy nie został przyłapany z facetem. Trzeba mieć klasę. Jest przeciwnikiem małżeństw gejowskich, bo to powrót do mieszczaństwa. Geje chcą być jak inni, a nie są. Homoseksualizm jest częścią normalnego życia i dotyczy około dwudziestu procent społeczeństwa. Nie wie, o co taki ruch miałby walczyć. To nie jego rzeczywistość.

Nigdy nie pił, nie palił, nie brał narkotyków, ale pije dużo diet coli. Ma śliczny kielich z podstawką, który sam zaprojektował. Chciałabym mieć taki ;)

Nie ćwiczy, bo to nudne, a joga to inna kultura.

Ponieważ chciał nosić fajne ubrania to schudł 40 kg (napisał o tym książkę). Dlatego teraz wytyka innym nadwagę (np. Adele). Ludzie są leniwi, skoro on mógł schudnąć to inni też mogą.

Ma 1,78 cm i unika małych ludzi. Uważa, że to niewybaczalne być małym człowiekiem.

 

źródło: denimblog.com

Będzie pracował do końca życia, bo gdyby nie pracował to by umarł. Jego rodzice żyli ponad 90 lat, on będzie żył dłużej.

Nosi rękawiczki i wysokie kołnierzyki, bo nie chce pokazywać starej skóry. Esteta.

Ma kotkę Choupette, która ma własną linie kosmetyków. Jej opiekunowie spisują wszystko co robi, co je, a czego nie chciała. Karl wyda książkę o niej. Jest w niej zakochany.

Teraz kilka jego wypowiedzi z różnych wywiadów i z filmu biograficznego.

 

Prawda jest jedynie pytaniem o punkt widzenia.

O dobroczynności. Działaj, bądź hojny i w ogóle, ale nie rób z tego tematu do rozmów, bo zamęczysz świat na śmierć.

Nie lubię sypiać z ludźmi, których naprawdę kocham, nie chcę tego robić, bo seks ma swój koniec, a uczucie może trwać wiecznie.

Frustracja jest matką zbrodni, brak prostytutek i pornografii spowodowałby gwałtowny wzrost przestępczości.

Nie podoba mi zarzynanie zwierząt, zresztą nie podoba mi się też zarzynanie ludzi, co aktualnie jest bardzo popularne na świecie.

Czytam jak szalony, bo chciałbym wiedzieć wszystko.

To miłe kiedy stać cię na coś, ale w momencie, kiedy stajesz się ofiarą posiadanej rzeczy, nie powinieneś jej zatrzymywać.

 

To geniusz i mówi co myśli. Wolno mu. Nikogo nie krzywdzi. Długiego i ciekawego życia :)

 


00:24, bajka107 , myśli
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 września 2014

16 sierpnia minęła 6 rocznica bloga. Pamiętałam o niej, ale akurat tego dnia śpiewałam „jesteś szalona” na weselu (skąd znałam słowa?!), więc i tak nic bym tego dnia tego nie pisała.

Lubię nieoczywiste rocznice. :)

Gdy zaczynałam pisać to nie spodziewałam się, że będzie to trwało tyle lat.

Pierwsza notka pojawiła się podczas pełni Księżyca w Wodniku. Czyli Księżyc udawał Słońce i rozjaśniał mroki nocy. Tematyka też taka niejednoznaczna. Czasem na poważnie, a czasem nie, choć zawsze prawdziwie. Tego dnia piosenkarka Madonna świętowała 50 urodziny. Czy coś wskazywało na długowieczność?


Przez 6 lat nie nauczyłam się jasno formułować myśli. W starych notkach widzę dużo skrótów myślowych. Bo jednak łatwiej rozmawiać z kimś w realu niż pisać. Piszę dla siebie i czasem jestem zaskoczona, że to ktoś w ogóle czyta. Mnie raczej interesują ciekawe tematy niż śledzenie cudzego życia.

Gdy widzę, że liczba odwiedzin jest duża, to przestaję pisać, może ktoś się zniechęci i zapomni. Tak dla sprawdzenia czy nie jestem uzależniona. Czasem myślę, że licznik się popsuł. Popularność nie jest moim celem, bo blog jest o codziennym życiu przeciętnego człowieka. Może zaspokajać potrzebę zaglądania na cudze podwórko. Ale mi o zupełnie nie przeszkadza. W takim świecie żyjemy.

Pewne rzeczy przez te 6 lat się zmieniły, pewne moje przekonania się przewartościowały. Choć ja jestem ciągle ta sama, to jednak jest teraz inaczej. Jedne rzeczy są bardziej ważne inne mniej.

Są też pewne stałe zachowania, które nigdy się nie zmienią. Np. zawsze płaczę na filmie „Hair” i zawsze się śmieję w tych samych miejscach na filmie „Rybka zwana Wandą”. Tak było i będzie. Od zawsze mierzi mnie głupota, polityka i wojny. Staram się o tym pisać jak najmniej, ale czasem nie da się być obojętnym. Ostatnio wpadłam na pomysł jak zmienić wojny w pokój ;) Skoro świat jest lustrem i ja decyduję co widzę, to wysłałam w świat specjalne myślokształty. I to one mają specyficzne zadanie zmieniania energii na świecie. Po ich wysłaniu nie mogę niczego zmienić, nie wiem jak zadziałają i kiedy, ale działają. I to jak! Znienacka skończyło się ludobójstwo w Strefie Gazy, a niedługo skończy się zamieszanie na wschodzie. Gdy o tym się dowiaduję to uśmiecham się i posyłam kolejne myślokształty, bo ta technika jest bardzo skuteczna, choć pokój nietrwały. To wszystko odbywa się na poziomie energetycznym, ale efekty widzą wszyscy. Nie będę już o tym pisała, ale zamierzam żyć w świecie, w którym życie ludzkie jest najcenniejszym dobrem. Gdy dowiem się, że z Afryki wyjechali wszyscy biali ze swoimi truciznami to przestanę. Dajmy żyć każdemu po swojemu.

Wygląd tego bloga nie ulegnie zmianie. Jeśli zostałabym zmuszona do zmiany to przestanę tu pisać. Są zakusy, żeby ujednolicić wygląd blogów na bloxie. Wtedy zacznę gdzie indziej, tam gdzie nie będzie reklam i cenzury. Zachowanie indywidualności jest bardzo trudne. Wszyscy jesteśmy nieustannie zmuszani do robienia różnych rzeczy. Musimy oglądać filmy, które ktoś uznał za kultowe, musimy być happy i like it, musimy zgadzać się na pornografię i dewiację, i musimy patrzeć jak bezwolne marionetki oblewają się wodą. Jakie to puste. Ludzie chcą być jednakowi. Niech będą.

Internet jest wspaniałą przestrzenią i kopalnią wiedzy. Jestem naprawdę wdzięczna ludziom za tłumaczenia ciekawych tekstów. Bez nich byłabym skazana na papkę naszych mediów. Nie jestem fanką opcji „kopiuj – wklej”, bo szanuję cudzą pracę. Nie po to ktoś się napracował, żeby mu to zabrać. Tak działają blogi eko, pro zdrowotne, natura itp. Czasem myślę, że pisze je jedna osoba, bo wszędzie są kopie tych samych tekstów.

Coraz bardziej doświadczam synchronizacji. Kiedyś myślałam, że ktoś z onetu czyta moje teksty, bo po opublikowaniu jakiejś notki czy fotki, to samo pojawiało się dzień czy dwa po mnie na głównej stronie. Jest to oczywiście niemożliwe. Są pewne energie, które odbieramy wszyscy, wszyscy myślimy w jednym kierunku. Noszę gips na nadgarstku i akurat moją uwagę zwrócono na Rok 1984. A tam ukochana Winstona też miała opatrunek, tylko na prawej ręce. Taka zbieżność. To się dzieje bez przerwy. Gdy człowiek jest czujny to widzi. Nie ma przypadków. Wszystko ma swoje miejsce i czas. Jedno wynika z drugiego, wszystko się zazębia. I tak życie płynie. Od Źródła do Źródła.

 

 


Archiwum
bajka107@gazeta.pl